fot. siostry-sc.pl

Ewangelia na Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa

Jezus opowiadał rzeszom o królestwie Bożym, a tych, którzy leczenia potrzebowali, uzdrowił. Dzień począł się chylić ku wieczorowi. Wtedy przystąpiło do Niego Dwunastu mówiąc: „Odpraw tłum; niech idą do okolicznych wsi i zagród, gdzie znajdą schronienie i żywność; bo jesteśmy tu na pustkowiu”. Lecz On rzekł do nich: „Wy dajcie im jeść”. Oni odpowiedzieli: „Mamy tylko pięć chlebów i dwie ryby; chyba że pójdziemy i nakupimy żywności dla wszystkich tych ludzi”. Było bowiem około pięciu tysięcy mężczyzn. Wtedy rzekł do swych uczniów: „Każcie im rozsiąść się gromadami mniej więcej po pięćdziesięciu”. Uczynili tak i rozmieścili wszystkich. A On wziął te pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo i odmówiwszy nad nimi błogosławieństwo, połamał i dawał uczniom, by podawali ludowi. Jedli i nasycili się wszyscy, i zebrano jeszcze dwanaście koszów ułomków, które im zostały.

Łk 9,11 b-17

* * *

Wy dajcie im jeść!

Nie jest żadnym odkryciem stwierdzenie, że historia toczy się kołem. Nawet niezbyt błyskotliwy uczeń na lekcji historii zauważy, że co jakiś czas w dziejach ludzkości powtarzają się pewne zajścia i sytuacje. Ludzkość rzadko uczy się na błędach przeszłości i zapomina o tym, że historia może być piękną nauczycielką życia. Nie musimy zagłębiać się w odmęty historii, aby dostrzec to zachowanie w naszym życiu. Kto z nas, wysłuchawszy pouczenia rodziców, dziadków, nauczycieli czy opiekunów dotyczącego zagrożeń wynikających ze złego postępowania, w niedługim czasie popełniał podobne albo takie same błędy?

Jednym z momentów historii, który przychodzi na myśl, obserwując świat za oknem, szklanym ekranem, komputerem czy stronicą gazety, to dzieje starożytnego Rzymu. A w zasadzie hasło: „Chleba i igrzysk!”

Gdy sięga się do opracowań historycznych dotyczących tamtego okresu albo chociaż do sienkiewiczowskiej powieści „Quo vadis”, to nie sposób nie dostrzec analogii. Choć ta druga pozycja nie jest kompendium wiedzy historycznej, to jednak jakieś światło rzuca na tamten czas.

Dobrobyt, bogactwo, przepych, konsumpcjonizm, sekularyzacja, zeświecczenie – to tylko niektóre hasła określające bliskość czasów starożytnego Rzymu z przełomu er i naszego czasu. Okrzyk „Chleba i igrzysk!” jest okrzykiem wydobywającym się z głębi serca człowieka. I choć pozornie jest wołaniem o zapełnienie żołądka i zapewnienie taniej, popularnej i niewymagającej rozrywki, to naprawdę jest chyba krzykiem rozpaczy głodnego miłości i akceptacji człowieka, który nie potrafi odnaleźć sensu w swoim dotychczasowym życiu. Więc co może dać mu sens, pełnię i zrozumienie?

W Księdze Rodzaju czytamy, że Bóg stworzył człowieka na swoje podobieństwo(por. Rdz 1, 27). Na czym więc ono polega? Czy Bóg – tak jak człowiek – ma dwie nogi, ręce, nerki i włosy? Boskim pierwiastkiem w człowieku jest jego zdolność do miłości i jej potrzeba. Człowiek został stworzony z miłości i dla miłości, i tylko miłość potrafi zaspokoić wszystkie jego pragnienia. „Niespokojne jest serce człowieka, dopóki nie spocznie w Bogu” – jak pisał św. Augustyn w swoich „Wyznaniach”.

W Ewangelii z dzisiejszej uroczystości słyszymy historię problematycznego zdarzenia: tłum, który trzeba nakarmić; uczniowie, którzy boją się wyzwania; i Jezus, który zaradza problemowi, ofiarowując wszystkim miłość!

Kontrast między myślą Bożą i myślą ludzką jest w tym fragmencie przepiękny: Wy dajcie im jeść – Pójdziemy i kupimy. Jezus zwraca się do uczniów, pokazując im, że zakup produktów niczego nie rozwiąże, bowiem nie w materialnym pokarmie jest tu rozwiązanie. To nie chleb i igrzyska mają zapewnić tłumowi doświadczenie miłości, akceptacji i sensu podążania za Jezusem, ale to, co mają apostołowie, to, co mogą dać od siebie.

Pięć chlebów i dwie ryby. Suma tych produktów daje nam siedem. Siedem to biblijna liczba oznaczająca pełnię i doskonałość. Każdy z apostołów ma pełnię tego wszystkiego, co jest potrzebne człowiekowi – siedem sakramentów, czyli pełnię spotkania Boga z człowiekiem w miłości i dla miłości. Sakramenty są rzeczywistością, w której spotykam Boga najpełniej tu na ziemi. Szafarzami sakramentów w większości przypadków są kapłani. Wy dajcie im jeść – to kapłan jest tym, który już tu na ziemi może sprawić, że nigdy nie będę już łaknął tego, co mnie nie nakarmi. Nie będę potrzebował taniej popularnej i ogłupiającej rozrywki. Dobrobyt i bogactwo nie zaślepią mnie, bo będę miał doświadczenie prawdziwej wartości, jaką jest bezinteresowna MIŁOŚĆ Boga.

Dzisiejsza uroczystość jest manifestacją tej MIŁOŚCI Boga, który daje się nam za darmo, i jest z nami wszędzie tam, gdzie żyjemy. Eucharystia jest miejscem spotkania i miejscem, gdzie uczymy się miłości w codzienności. Jej przedłużeniem jest adoracja Najświętszego Sakramentu i procesja z Nim, aby zanieść Go tam, gdzie żyjemy, pracujemy. Rzadko niestety uświadamiamy sobie, że procesja Bożego Ciała dokonuje się nie tylko w ten konkretny czerwcowy dzień, gdy pośród śpiewów, dźwięków dzwonów i dzwonków, przy kadzidle i w płatkach kwiatów niesiemy Najświętszy Sakrament w monstrancji po ulicach naszych miast i wiosek. Procesja Bożego Ciała dokonuje się za każdym razem, gdy Chrystusa karmi nas swoim Ciałem, a my przyjąwszy Go wracamy do naszych domów, szkół, miejsc pracy, z Jezusem w sercu. Bóg daje nam siebie, abyśmy wypełniali się Jego miłością i tę miłość zanosili innym. Wy dajcie im jeść – to wezwanie zaczyna teraz brzmieć w naszym kierunku. JA staję się tym, który ma miłością Jezusa karmić innych, tych zgłodniałych, wołających „Chleba i igrzysk!”.

Jeżeli będziemy celebrować tę MIŁOŚĆ Boga, korzystać z niej w sakramentach, zatapiać się w niej w komunii świętej, zanosić ją innym i choć czasami zerkać w historię człowieka, to wierzę, iż unikniemy błędów naszych przodków. Woda sodowa dobrobytu, materializmu i sekularyzacji nie uderzy nam do głów i będziemy potrafili w porę zawrócić z drogi zmierzającej do upadku człowieka i jego cywilizacji. Jezus pragnie naszego szczęścia, chce dać swoją MIŁOŚĆ każdemu człowiekowi, temu, który Go słucha i temu, któremu wydaje się, że jej nie potrzebuje. Nie bójmy się Jego wezwania, pójdźmy za Nim. Dziś uroczyście w procesji, a także na co dzień, niosąc Go w sercu i powtarzając Jego słowa: Wy dajcie im jeść.

o. Wacław Zyskowski CSsR
slowo.redemptor.pl

drukuj