fot. twitter.com/ipngovpl

Walka o prawdę historyczną

Szef MSZ Ukrainy Pawło Klimkin krytykuje wojewodę lubelskiego Przemysława Czarnka za zgłoszenie do prokuratury słów prezesa Towarzystwa Ukraińskiego w Polsce. Grzegorz Kuprianowicz uznał akcję odwetową przeprowadzoną w marcu 1944 r. przez Armię Krajową w ukraińskiej wsi Sahryń, koło Hrubieszowa, jako zbrodnie przeciwko ludzkości.

Co stało się w 1944 r. w Sahryniu? Oddziały Armii Krajowej przeprowadziły akcję odwetowo-prewencyjną uderzając na Sahryń, gdzie większość mieszkańców stanowili Ukraińcy. Jej celem była likwidacja bazy wypadowej OUN-UPA w Sahryniu, z której Ukraińcy atakowali okoliczne polskie wsie.

– Stworzyli w tej wsi taki wielki jak gdyby oddział zbrojny, który dokonywał wypadów na poszczególne miejscowości poza Sahryniem. Po prostu mordowali Polaków znajdujących się na zewnątrz  – wskazuje Stanisław Srokowski, pisarz.

Z relacji świadków i uczestników bitwy wynika, że doszło do regularnej walki, w której uczestniczyli również uzbrojeni w broń cywile ukraińscy. W Sahryniu – według badań IPN – zginęło 200-300 osób.

W niedzielę z udziałem prezydenta Petro Poroszenki odbyły się tam uroczystości  upamiętniające  ukraińskie ofiary. Podczas nich prezes towarzystwa Ukraińskiego w Polsce Grzegorz Kuprianowicz uznał to zdarzenie jako zbrodnię przeciwko ludzkości. Stwierdził, że mieszkańcy wsi zginęli, bo „mówili w innym języku i byli innego wyznania”. Te słowa oburzyły wojewodę lubelskiego Przemysława Czarnka.

– Pan Grzegorz Kuprianowicz zechciał powiedzieć, że 8 marca 1944 roku miała miejsce zbrodnia przeciwko ludzkości popełniona na cywilach ukraińskich przez partyzantów AK, przedstawicieli Polskiego Państwa Podziemnego – powiedział Przemysław Czarnek.

Wojewoda lubelski wskazał, że uroczystości w Sahryniu „to jedna wielka prowokacja”, a Grzegorz Kuprianowicz zrównuje wydarzenia, które miały miejsce w tej wsi w 1944 r., z wydarzeniami na Wołyniu z 1943 roku, gdzie planowo wymordowano 130 tys. Polaków za to, że byli Polakami. Dlatego wojewoda skierował sprawę do prokuratury. Decyzję tę krytykuje szef ukraińskiej dyplomacji Pawło Klimkin.

– Jestem głęboko zszokowany wypowiedziami wojewody lubelskiego Przemysława Czarnka, który nazwał uroczystości żałobne w Sahryniu prowokacją i bez krzty współczucia oraz ze zniewagą mówił o zabitych tam Ukraińcach. Z lekkością usprawiedliwia on zbrodnię Armii Krajowej w Sahryniu, a w porównaniu z tysiącami zabitych Polaków kilkaset  ukraińskich ofiar w ogóle nie wydaje mu się warte uwagi. Przepraszam, ale to wychodzi poza granice dobra i zła – powiedział Pawło Klimkin.

Dr Jerzy Bukowski wskazał, że wojewoda lubelski miał pełne prawo skrytykować wypowiedź prezesa Towarzystwa Ukraińskiego w Lublinie Grzegorza Kuprianowicza.

– Wojewoda lubelski miał nie tylko prawo, ale także obowiązek jako przedstawiciel rządu RP, zgodnie z naszą racją stanu, złożyć do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa znieważenia narodu polskiego. To jest opisane w Kodeksie karnym i ustawie o Instytucie Pamięci Narodowej – zaznaczył dr Jerzy Bukowski.

Niestety, strona ukraińska cały czas blokuje prace ekshumacyjne. Co więcej, na Ukrainie wciąż są gloryfikowani sprawcy ludobójstwa na Wołyniu.

– Petro Poroszenko chciałby, żeby te zbrodnie pozostały bezkarne i to jest największy problem. To jest precedens, kiedy głowa innego państwa domaga się, aby w tym momencie państwo polskie zrezygnowało ze ścigania zbrodniarzy, tak naprawdę, aby zrezygnowało z własnej godności i dokonała zmian prawnych we własnym porządku w imię dobrych relacji z innym państwem czy też uznania ichniejszego prawa do mordowania jako coś naturalnego – zwrócił uwagę prawnik Marcin Jakóbczyk.

Ten temat poruszył w czwartek także w Brukseli w rozmowie z prezydentem Petro Poroszenko prezydent Andrzej Duda.

– Ja po prostu oczekuję prawdy historycznej. Ja mówię jasno: tam nie było żadnej wojny polsko-ukraińskiej, tam po prostu dochodziło do ludobójstwa, tam realizowano czystkę etniczną na Polakach, na zwykłych ludziach na wsi, na rolnikach, na polskich rodzinach, na dzieciach. Pan prezydent odpowiada: „No, ale były także akcje ze strony polskiej”. Ja nie zaprzeczam temu. Były, oczywiście, tylko dysproporcja jest ogromna – podkreślił prezydent Andrzej Duda.   

Prezydent poruszył też sprawę zablokowania przez władze Ukrainy ekshumacji polskich ofiar, które zginęły m.in. z rąk nacjonalistów ukraińskich. Wiosną 2017 roku ukraiński IPN zakazał poszukiwań i ekshumacji szczątków polskich ofiar wojen i konfliktów na terytorium Ukrainy.

TV Trwam News/RIRM

drukuj