PAP/Rafał Guz

Były szef bydgoskiego UKS-u zeznawał w sprawie strat Skarbu Państwa rzędu 250 mld zł

Przed sejmową komisją śledczą zeznawał w środę były szef specjalnego zespołu, który za rządów PO-PSL zajmował się przestępczością wobec VAT-u. Zbigniew Stawicki oświadczył, że szacunki zespołu dotyczące luki w podatku były bardzo nieprecyzyjne, a niektóre przepisy utrudniały wszczynanie postepowań karnych.

Zbigniew Stawicki był do 2015 roku dyrektorem Urzędu Kontroli Skarbowej w Bydgoszczy. Pełnił jednocześnie funkcję szefa międzyresortowego zespołu ds. przestępczości w obszarze podatku od towarów i usług oraz podatku akcyzowego. Zeznał, że po roku 2012, dzięki staraniom kontroli skarbowej, lawinowo wzrosła wykrywalność oszustw podatkowych.

– Skala była istotna i wymagająca podjęcia działań. To jest oczywiste – powiedział Zbigniew Stawicki.

Kłopot w tym, że prokuratorzy niechętnie wszczynali postępowania karne – zauważył Kazimierz Smoliński z Prawa i Sprawiedliwości. Przytoczył on dane jednej z międzynarodowych organizacji zajmujących się funkcjonowaniem przedsiębiorstw, która ten problem zbadała. Ustalono, że w 2015 roku aż 35 proc. zawiadomień kierowanych do śledczych przez Głównego Inspektora Informacji Finansowej była umarzana, a 28 proc. wpierw zawieszanych, a potem również umarzanych.

– Powszechnym zjawiskiem było to, że prokuratorzy, niestety, nie uznawali przestępstw – mówił członek komisji.

– Nic mi nie wiadomo, że było to powszechne zjawisko. Tego rodzaju problemy występowały. Natomiast wiem, że były ośrodki, gdzie występowały. Nic mi nie wiadomo, że to było powszechne zjawisko – przekonywał były dyrektor UKS w Bydgoszczy.

Zbigniew Stawicki powiedział, że rosnąca liczba oszustw podatkowych wynikała bezpośrednio ze złej konstrukcji podatku VAT. Istniały także zapisy, które utrudniały zbieranie dowodów przestępstw, tak jak kwartalne rozliczanie VAT.

TV Trwam News/RIRM

drukuj