I dam wam serce nowe

Marta Przybyła
„Weszłam do małego, drewnianego kościoła. Ja – zdeklarowana, plująca jadem ateistka. Od bliskich osób usłyszałam, że Bóg jest miłością. Na co liczą? Myślą, że się nawrócę? Patrzę z pogardą na zginające się kolana i tańczące w modlitwie wargi ludzi wokół mnie. Ksiądz wyciąga coś z małej, złotej szafy. Ogień rozlewa się we mnie z coraz większą mocą, skupia się w klatce piersiowej i pulsuje. To uczucie jest bardzo realne. Nigdy wcześniej czegoś takiego nie doświadczyłam. Czuję, jak spod moich powiek wydobywają się niekontrolowane potoki łez. Klękam. Jakby odruchowo, automatycznie. Klękam przed Bogiem żywym i prawdziwym.

Informacja: Fundacja „Nasza Przyszłość”

drukuj