Kwalifikacje ME 2015: Polacy przegrali wygrany mecz

Polscy siatkarze przegrali ze Słowenią 2:3 (25:20, 26:24, 25:27, 24:26, 11:15) w czwartym spotkaniu turnieju kwalifikacyjnego mistrzostw Europy, rozgrywanego w Lublanie. Białoczerwoni wciąż nie mogą być pewni awansu do przyszłorocznej imprezy.

Polacy do meczu ze Słowenią przystępowali z pozycji lidera grupy A. Podopieczni Stephana Antigi w trzech meczach zgromadzili komplet dziewięciu punktów, tracąc przy tym zaledwie seta. W porównaniu z ekipą, która zagrała we wrocławskim turnieju zabrakło jedynie kontuzjowanego Michała Kubiaka. Przyjmującego Jastrzębskiego Węgla zastąpił gracz francuskiego Montpellier – Mateusz Mika.

I set

Lepszy początek spotkania zaliczyli biało-czerwoni, którzy po udanych zagraniach Karola Kłosa i Bartosza Kurka objęli dwupunktowe (4:2), a po autowym ataku Tine Urnauta trzypunktowe prowadzenie (6:3). Gdy po chwili w pomarańczowe pole nie trafił Klemen Cebulj, Polacy na pierwszą przerwę techniczną zeszli już ze znaczną przewagą (8:3). Z każdą upływającą minutą dominacja podopiecznych Stephana Antigi stawała się coraz bardzie wyraźna. Kapitalna gra blokiem pozwoliła naszym siatkarzom wyraźnie odskoczyć (14:7), a po kolejnym udanym zbiciu Mariusza Wlazłego, obie drużyny zbiegły na drugą przerwę techniczną przy wyniku – 16:11. Przyjezdni górowali nad rywalami praktycznie w każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła. Znakomicie prezentował się zwłaszcza Michał Winiarski, który dobrze spisywał się nie tylko w ataku i obronie, ale  i w bloku (19:12). Podrażnieni Słoweńcy zdołali nieco zniwelować straty za sprawą Mitji Gaspariniego (16:20), lecz atak niezawodnego Winiarskiego i efektowna „czapa” na Urnaucie pozwoliła Polakom odzyskać bezpieczny zapas punktowy (16:22). W końcówce zawodnicy Luke Slabety odrobili część start, ale tylko i wyłącznie dzięki błędom własnym przeciwników (23:20). Ostatecznie Polacy wygrali premierową odsłonę meczu 25:20.

II set

Druga partia miała już zupełnie inny przebieg. Gospodarze szybko wypracowali sobie przewagę, a następnie konsekwentnie ją budowali. W efekcie na pierwszej przerwie technicznej prowadzili już 8:3. Niewiele zmieniło się po wznowieniu gry. Skuteczne ataki Urnauta i Daniela Koncilji zmusiły szkoleniowca biało-czerwonych do wzięcia czasu. Jego zawodnicy przegrywali już 8:15. Po nim biało-czerwoni wzięli się za odrabianie strat. Najpierw skutecznym atakiem z drugiej linii popisał się Michał Ruciak, a następnie dwukrotnie w polu serwisowym zapunktował Bartosz Kurek (15:16). W dalszej części gry ponownie kilkupunktową przewagę uzyskali gospodarze (17:20). W tym momencie Polacy zdołali się jeszcze zmobilizować do kolejnego zrywu. W bardzo ważnym momencie przechodzącą piłkę wykorzystał Bartosz Kurek, a to spowodowało, że na tablicy świetlnej pojawił się remis (21:21). Końcowe akcje należały już do naszej drużyny. Po kontrze Kurka mieliśmy piłkę setową (24:23). Ten sam zawodnik chwilę później zakończył seta, punktując zagrywką (26:24).

III set

Początek trzeciego seta należał do Słoweńców, którzy uzyskali nieznaczne prowadzenie (6:4). Udany atak Gaspariniego z prawego skrzydła doprowadził do pierwszej przerwy technicznej (8:6). Po skutecznej kontrze Wlazłego udało nam się odwrócić wynik, dzięki czemu prowadziliśmy jednym punktem – 11:10. Niezawodny Kurek dał Polakom już trzy punkty prowadzenia (16:13). Gospodarze zbliżyli się do rywali po udanym zagraniu Urnauta (18:17). Od tego momentu trwała wyrównana walka. Żadna z drużyn długo nie była wstanie wypracować sobie bezpiecznej przewagi (19:19, 21:21). Dopiero as serwisowy Urnauta wydawał się przybliżyć Słoweńców do wygranej w secie (23:21) i to oni lepiej wytrzymali wojnę nerwów, wygrywając na przewagi – 27:25.

IV set

Wygrana w trzeciej partii wyraźnie zmobilizowała podopiecznych Slabety w czwartej odsłonie, którą rozpoczęli z wysokiego „C”, prowadząc 4:1. Polacy co prawda szybko doprowadzili do remisu (4:4), ale przeciwnicy w mgnieniu oka ponownie odskoczyli na trzy punkty (8:5). Po powrocie na parkiet Słoweńcy zaczęli sukcesywnie podwyższać swoją przewagę – błąd w przyjęciu Winiarskiego dał gospodarzom zapas pięciu oczek (14:9). Polacy z czasem zaczęli jednak odrabiać straty. Ich znakomita postawa w bloku spowodowała, że błyskawicznie doprowadzili do remisu (19:19). Końcówka seta dostarczyła niesamowitych emocji. Pierwsi piłkę setową wywalczyli Słoweńcy po ataku blok-aut Gaspariniego. Polacy jednak wyrównali i o wszystkim decydowała gra na przewagi (24:24). W niej więcej zimnej krwi zachowali miejscowi i tym samym doprowadzili do tie-breaka (26:24).

V set

Decydująca odsłona meczu rozpoczęła się od festiwalu zepsutych zagrywek i rywalizacji punkt za punkt (2:2, 4:4). Dopiero efektywne zagranie Cebulja i punktowa zagrywka Gaspariniego pozwoliły gospodarzom uzyskać dwa oczka przewagi (6:4). Od tego momentu na parkiecie dzieliła i rządziła już tylko jedna drużyna. Słoweńcy prowadzeni przez znakomicie dysponowanego Urnauta (m. in. dwa asy) ostatecznie wygrali piątą partię 15:11 i cały mecz 3:2.

Polacy mimo porażki nadal pozostają liderem grupy A. Z dorobkiem dziecięciu punktów o cztery wyprzedzają Słowenię. O awansie do przyszłorocznych finałów mistrzostw Europy zadecydują nasze mecze z Łotwą (sobota, godz. 19.00) i Macedonią (niedziela, godz. 16.00). Przynajmniej jedno z tych dwóch spotkań biało-czerwoni muszą wygrać.

Słowenia Polska 3:2

(20:25, 24:26, 27:25, 26:24, 15:11)

Słowenia: Ropret, Gasparini, Urnaut, Cebulj, Pavlović, Koncilja, Kovacić (libero) oraz Vincić, Sket, Pokersnik i Plot

Polska: Drzyzga, Wlazły, Kurek, Winiarski, Nowakowski, Kłos, Zatorski (libero) oraz Zagumny, Bociek, Ruciak i Możdżonek

 

Sport/RIRM

drukuj