Sopot 2014. Majewski tuż za podium

Wielkie nadzieje medalowe wiązaliśmy z występem Tomasza Majewskiego w pchnięciu kulą. Polak może mówić o prawdziwym pechu, gdyż po raz trzeci w karierze podczas halowych Mistrzostwach Świata znalazł się na czwartym miejscu…

Finałowy konkurs w pchnięciu kula od początku obfitował w wielkie emocje. Już w pierwszej próbie Majewski uzyskał swój najlepszy wynik w obecnym sezonie 20,76. Na tle rywali był to jednak przeciętny rezultat. Ryan Whiting w swoim drugim rzucie uzyskał aż 21,47 a David Storl 21,35. Polak także znacznie się poprawił rzucając na odległość 20,92 co dawało mu trzecią pozycję.

W czwartym rzucie Tomasz Majewski uzyskał 21,04! Wydawało się, że ten wynik musi dać mu brązowy medal. Niestety tak się jednak nie stało. W ostatniej próbie bliżej nieznany kibicom Tomas Walsh rzucił 21,26 i zepchnął Polaka na czwartą pozycję. Co prawda reprezentant Polski miał jeszcze jedną szansę na odpowiedź jednak odległość w ostatnim rzucie była znacznie gorsza od wyniku Walsha. Nowozelandczyk, którego rekord życiowy przed konkursem wynosił tylko 20,61, to z pewnością największa niespodzianka pierwszego dnia halowych Mistrzostw Świata.

Złoty medal wywalczył Amerykanin, Ryan Whithing z rezultatem 22,05. Srebro zdobył Niemiec, David Storl (21,79). Tomasz Majewski podobnie jak w 2004 r w Budapeszcie oraz w 2010 w Dausze musi przełknąć gorycz czwartego miejsca, najgorszego dla wszystkich sportowców.

Sport/RIRM

drukuj