Seanse nienawiści w Tanzanii
Wydawałoby się, że tam, gdzie chrześcijanie stanowią większość, nie dotknie ich prześladowanie. Nic bardziej złudnego. Istnieją państwa, gdzie będąc w większości, narażeni są oni na dyskryminację, ataki, a nawet na śmierć.
Jednym z takich krajów jest Zjednoczona Republika Tanzanii składająca się z obszaru kontynentalnego oraz z półautonomicznej grupy wysp Zanzibar, gdzie muzułmańscy ekstremiści próbują destabilizować sytuację społeczną, polityczną i ekonomiczną w całym państwie.
Tanzania była przez wiele lat postrzegana na kontynencie afrykańskim jako wzór pokojowego państwa świeckiego, gdzie muzułmanie i chrześcijanie żyli ze sobą w zgodzie. Teraz, w wyniku pan- islamskiej ideologii stają się wrogami i niestety trudno dziś uznać ten kraj za miejsce, w którym można mieszkać bezpiecznie. Narasta przemoc, a jej sprawcy rzadko stają przed sądem. Narasta napięcie między chrześcijanami, którzy stanowią większość populacji Tanzanii, a drugą co do wielkości grupą religijną, muzułmanami.
W ostatnim czasie na wyspie Zanzibar doszło do serii zamachów bombowych oraz podpaleń kościołów. Islamski ruch niepodległościowy UAMSHO (Jumuiya ya Uamsho na Miadhara ya Kiislam, czyli Stowarzyszenie na rzecz Mobilizacji i Propagowania Islamu), założony w 2001 roku, dąży w ten sposób do oddzielenia się od terytorium Tanzanii i utworzenia islamskiego państwa z islamskim prawem szariatu.
Od 2010 roku UAMSHO propaguje swoje plany niepodległościowe i ideologiczne także na kontynencie. Separatyści islamscy wykorzystują Zanzibar jako punkt wyjścia do islamizacji całej Tanzanii, zwłaszcza jej stref przybrzeżnych, w celu stworzenia nowego państwa muzułmańskiego będącego kalifatem. Idea nowego bytu islamskiego zyskuje na popularności wśród muzułmanów, nawet tych, którzy mieszkają na kontynencie, co w oczywisty sposób naraża całe społeczeństwo na ataki.
„Niewierni, precz!”
24 lutego br. przy wejściu do katedry anglikańskiej pw. św. Moniki eksplodowała bomba domowej roboty, która zniszczyła część kościelnych murów oraz parking. W tym samym dniu podobny atak na turystów przeprowadzono w często odwiedzanej restauracji Mercury. Dzień wcześniej rannych zostało czterech członków wspólnoty Assemblies of God. Zamachowcy działają za każdym razem tak samo. Podjeżdżają motocyklami do zamierzonego miejsca, zatrzymują się na chwilę, wrzucają ładunek wybuchowy do budynku i uciekają. W ten sposób 15 lutego zaatakowano w czasie nabożeństwa wspólnotę adwentystów. Równo rok wcześniej, w lutym 2013 roku, islamscy terroryści na motorach zastrzelili katolickiego kapłana, 56-letniego Evaristusa Mushiego i kilku innych duchownych. Niektórzy zostali ciężko poparzeni kwasem, jak na przykład ks. Anselmo Mwang’amba oraz dwie nastoletnie wolontariuszki z Wielkiej Brytanii, Katie Gee i Kirstie Trup, które pracowały w szkole dla pielęgniarek. Na początku maja ub.r. dokonano zamachu bombowego podczas Mszy Świętej inaugurującej działalność nowego kościoła katolickiego pw. św. Józefa w Aruszy, w miejscu dobrze znanym turystom odwiedzającym Park Serengeti oraz Kilimandżaro. Trzy osoby straciły wówczas życie, ponad sześćdziesiąt odniosło obrażenia.
Dodatkowego zmartwienia przysparza kościelnym liderom fakt, że w kraju rozprowadza się rewolucyjne ulotki nawołujące do nienawiści i do atakowania chrześcijan (mówiąc wprost, zachęcające do podjęcia dżihadu przeciwko niewiernym), a oni sami otrzymują SMS-y z pogróżkami. Nakazuje się im opuszczenie kraju, w przeciwnym razie zostaną zabici.
Spór o konstytucję
Jak wskazuje międzynarodowe dzieło chrześcijańskie Open Doors, w meczetach i madrasach promuje się antychrześcijańskie nastawienie, naucza się postaw nieprzychylnych chrześcijaństwu i w ten sposób kładzie się podwaliny pod trwale negatywne postawy wobec chrześcijan. Co więcej, sytuacja ta może łatwo wymknąć się spod kontroli i przyjąć postać wojny religijnej, gdzie muzułmanie zwalczaliby chrześcijan, w zarzewie konfliktu musiałoby wówczas wkroczyć państwo, które jest świeckie i atakowałoby wrogie sobie obozy, co mogłoby doprowadzić do trwałego konfliktu domowego. Ksiadz Andrzej Mądry, polski misjonarz ze zgromadzenia zmartwychwstańców, który od 12 lat przebywa w Tanzanii, powiedział KAI, że od lat w kraju odbywają się oficjalnie spotkania mające charakter „seansów nienawiści”, na których różni muzułmańscy liderzy nawołują do walki z chrześcijaństwem.
Nasilenie się ataków jest bezpośrednim następstwem, po pierwsze, sukcesów islamskich terrorystów w całej Afryce, ponieważ proces islamizacji trwa i nic nie wskazuje na to, aby miało być inaczej. Islamskie grupy terrorystów sunnickich działają w porozumieniu, UAMSHO współpracuje z somalijskimi bandytami z Al-Shabaab. Po drugie, z powodu zbliżającego się przyjęcia projektu nowej konstytucji w kwietniu br. Państwowy projekt konstytucji stwierdza m.in., że państwo jest świeckie, każda osoba ma prawo do wolności myśli, poglądów, będzie mogła decydować o swoich przekonaniach religijnych, o zmianie religii, ale też o swoim braku wiary w jakąkolwiek religię. Ten zapis oddziela religię od państwa, zapewnia wolność do dobrowolnego i zgodnego z prawem głoszenia i propagowania danej religii. Zakazuje także zniesławiania kogokolwiek, wzniecania nienawiści i podżegania do buntu przeciwko innej religii. Religia nie powinna być używana do stwarzania podziałów w społeczeństwie i państwie. Brzmi to bardzo szlachetnie i nie sposób się z tym nie zgodzić, jednak istnieje sporna kwestia związana z tzw. sądem kadhi.
Sąd kadhi
Aktualnie legalny system Tanzanii jest oparty na brytyjskim prawie oraz w sprawach cywilnych na szariacie w zdominowanym przez muzułmanów Zanzibarze. Tak zwany sąd kadhi rozpatruje kwestię szariatu, rodziny i spraw z nimi związanych.
Istnieje potężny nacisk muzułmańskiego lobby, aby wprowadzić legalnie sądy kadhi do oficjalnej konstytucji Zjednoczonej Republiki Tanzanii. Przewodniczący Komisji Konstytucyjnej sędzia Warioba wskazał, że po przestudiowaniu wielu opinii niezależnych ekspertów komisja zdecydowała się nie wprowadzać do nowej konstytucji tych sądów, co spotkało się oczywiście, delikatnie mówiąc, z rozczarowaniem muzułmanów.
Obserwatorzy strony chrześcijańskiej i świeckiej postrzegają włączenie sądów kadhi jako krzywdzące, ponieważ jest to istotna i niebezpieczna część szerszej strategii na rzecz islamizacji afrykańskiego kontynentu. Włączenie sądów kadhi jest rozumiane jako pierwszy krok w strategii wprowadzenia szariatu, który byłby realizowany w całym kraju.
W kontekście ataków, zamachów i niepokojów przed podpisaniem nowej konstytucji nie dziwi zatem wypowiedź księdza Thomasa Assengi, który w rozmowie z Open Doors powiedział: – Sytuacja jest coraz trudniejsza. Musimy się liczyć ze wszystkim.
Dr Tomasz M. Korczyński
Autor jest socjologiem, publicystą, ekspertem ds. zjawiska prześladowań chrześcijan.
