„Quo vadis?” Język w służbie idei czy ideologia w służbie języka

Kiedyś język był jak dobrze skrojony garnitur: służył, nie krępował ruchów i nie potrzebował poprawek co sezon. Dziś przypomina ubranie szyte w pośpiechu na pokaz mody, z błyszczącymi wstawkami i ideologiczną metką wystającą z kołnierza. Najnowszym, choć coraz mocniej wkraczającym w świat mediów „krzykiem mody” są feminatywy. Kto nie mówi „ministra”, „psycholożka” czy „gościni”, ten podobno nie nadąża za „postępem”.  Tyle że język to nie wybieg w Paryżu, tylko dom kultury — naszej, polskiej, chrześcijańskiej. A w domu nie robi się rewolucji co dekadę.

Demograficzna katastrofa Polski. Jakie konsekwencje dla naszego kraju przyniesie zmniejszenie liczby ludności?

Od co najmniej kilkunastu lat można zaobserwować zjawisko zmniejszania się liczby ludności Polski. W ostatnich latach systematycznie maleje ilość urodzeń w naszym kraju – w ubiegłym roku urodziło się jedynie 252 tys. dzieci. Jednocześnie liczba zgonów od kilku lat utrzymuje się na poziomie powyżej 400 tys. rocznie. Współczynnik dzietności w Polsce w 2024 r. wyniósł zaledwie 1,099. Jeśli ten trend się utrzyma, to według danych GUS za rok bieżący, w 2060 roku liczba ludności naszego kraju może spaść do 28,4 mln. Jak wpłynie to na funkcjonowanie państwa oraz obywateli?