Red. G. Górny o polskim muzeum na Filipinach: Proboszcz parafii w Bulacan stwierdził, że nie każdy Filipińczyk może pojechać do Polski. Tak narodziła się idea miejsca, które przybliża mieszkańcom tego azjatyckiego i dalekiego kraju polską historię, kulturę, tradycję i duchowość

Rocznie do tego miejsca przybywa łącznie ponad milion pielgrzymów. Zdecydowana większość z nich nie tylko modli się w kościele, ale także zwiedza polską ekspozycję. Nasze państwo nigdy nie wsparło działalności tej placówki. Całe przedsięwzięcie jest inicjatywą grupy filipińskich zapaleńców, którzy są zafascynowani Polską i polskością. Głównym pomysłodawcą muzeum był pierwszy proboszcz parafii Bożego Miłosierdzia w Bulacan. Kapłan był zainspirowany polskimi postaciami. Uważał, że w polskiej tradycji musi tkwić niezwykły potencjał, skoro wydała tak wielkie osoby dla Kościoła. Duchowny wraz z pielgrzymkami przyjeżdżał do Polski aż cztery razy i zawsze wracał na Filipiny oczarowany. Pewnego razu stwierdził, że nie każdy Filipińczyk może pojechać do Polski, więc warto byłoby stworzyć kawałek Polski na Filipinach. Tak narodziła się idea miejsca, które przybliża mieszkańcom tego azjatyckiego i dalekiego kraju polską historię, kulturę, tradycję i duchowość – mówił red. Grzegorz Górny, publicysta, w felietonie z cyklu „Spróbuj pomyśleć”.

[Jestem w Kościele] Co zrobi Papież ws. Mszy trydenckiej?

Jedną z najbardziej oczekiwanych decyzji Papieża Leona XIV jest ta dotycząca przyszłości tzw. Mszy trydenckiej. Choć jest to sprawa, która dotyka stosunkowo niewielkiej liczebnie (w stosunku do wszystkich wiernych) grupy, to nie znaczy jednak, że jest przez to mniej ważna. Wręcz przeciwnie, bo w istocie kwestia ta sprowadza się do samych fundamentów Kościoła, a więc do tego, jak traktuje korzenie, z których wyrasta.

T. Obszański o umowie handlowej UE-Ukraina: Niestety nie mamy polskiego premiera, nie mamy polskiego rządu, który powinien dbać o polskiego rolnika i zadziało się to, co się zadziało

Zamiast bronić naszych gospodarstw, które i tak mają bardzo duże problemy i nie mogą sprzedać swoich produktów: ziemniaków, warzyw, zboża – te produkty są na bardzo niskim poziomie  – to jeszcze dostajemy taki „cios nożem w plecy”, że będziemy mieli jeszcze większe problemy. Jesteśmy państwem przyfrontowym, także jesteśmy na pierwszej linii ognia, gdzie będzie to wjeżdżało, przejeżdżało przez nas i zostawało u nas. Dlatego musimy zrobić wszystko i państwo polskie powinno zrobić wszystko, aby do tego rodzaju rzeczy nie dochodziło. Niestety nie mamy polskiego premiera, nie mamy polskiego rządu, który powinien dbać o polskiego rolnika i zadziało się to, co się zadziało – podkreślił Tomasz Obszański, przewodniczący NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność”, w audycji „Aktualności dnia” w Radiu Maryja.