„Z Ojczyzny Jezusa”


Pobierz Pobierz

Pokój i Dobro!
Wszystkie narody świata mogą żyć w pokoju. Jest to Boży zamiar. Słowa te, poprzedzone cytatami z Koranu, Talmudu i Biblii, wypowiedział 4 czerwca Barack Obama, prezydent Stanów Zjednoczonych, na zakończenie swojego przemówienia na uniwersytecie w Kairze. Komentatorzy oceniają przemówienie Obamy jako „historyczne” i prowadzące do „nowej epoki pojednania”. Stwierdzenie, że Palestyna ma prawo do suwerenności narodowej i państwowej, a także empatia, którą Obama wyraził wobec Palestyńczyków i postawienie ich na równi z Izraelem jest na pewno zaskakującym krokiem prezydenta USA.
Odnosząc się do konfliktu izraelsko-palestyńskiego prezydent Obama przypomniał historyczne więzi łączące Izrael i Stany Zjednoczone. Z drugiej strony – powiedział – nie można negować, że naród palestyński, skupiający chrześcijan i muzułmanów, wiele wycierpiał dążąc do osiągnięcia własnej ojczyzny. Od ponad 60 lat boryka się z cierpieniem i wygnaniem. Wiele osób żyje w obozach dla uchodźców na Zachodnim Brzegu, w Strefie Gazy i w sąsiednich krajach, wyczekując życia w pokoju i bezpieczeństwie, których do tej pory nie zaznali. Dzień po dniu Palestyńczycy są poddawani mniejszym lub większym formom upokorzenia związanego z okupacją terytorium. Jasno trzeba powiedzieć: sytuacja narodu palestyńskiego jest nie do zniesienia. Stany Zjednoczone – podkreślił Obama – nie zamkną uszu na słuszne aspiracje narodu palestyńskiego do godnego życia, do jednakowych możliwości rozwoju i do własnego państwať.
Prezydent Barack Obama w swoim przemówieniu określił linie nowej strategii w stosunkach Ameryki ze światem islamu. Jestem dzisiaj tutaj – mówił prezydent – aby dać początek nowym relacjom pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a światem muzułmańskim, których bazą jest obustronny interes oraz wzajemne poszanowanie. Te relacje muszą być zbudowane na przekonaniu, że Ameryka i islam nie wykluczają się wzajemnie i nie muszą być postrzegane jako dwaj rywale. Można chyba śmiało stwierdzić, iż wystąpienie w Kairze miało za cel odwrócenie tendencji negatywnych stosunków arabsko amerykańskich oraz próbę załagodzenia napięć, jakie powstały w czasie ośmioletniej prezydentury Busha. Obama wydaje się być przekonany, że drogą do zlikwidowania antagonizmu Arabów wobec USA jest zażegnanie konfliktu izraelsko-palestyńskiego, który destabilizuje cały Bliski Wschód i wywołuje antyamerykańskie nastroje wśród Arabów. Nowa polityka Baracka Obamy jest więc możliwa tylko w atmosferze poprawy sytuacji Arabów w Palestynie.
Deklaracja wsparcia w rozwiązaniu konfliktu izraelsko-palestyńskiego była potrzebna Obamie także dla zyskania wiarygodności u muzułmańskich słuchaczy. Elementy formuły pokojowej są znane. Teraz wszyscy chcieli usłyszeć o amerykańskiej strategii na posunięcie naprzód tego procesu. W kairskim wystąpieniu Obamy było wiele konkretnych propozycji. Jedna z nich wskazuje drogę do realizacji pokojowego planu na Bliskim Wschodzie. Izrael musi wykazać się dotrzymywaniem własnych obietnic i zapewnieniem Palestyńczykom efektywnych warunków do życia, pracy i rozwoju struktur społecznych. Głęboki kryzys humanitarny w Strefie Gazy nie tylko niszczy rodziny palestyńskie, ale również ma negatywne konsekwencje dla bezpieczeństwa Izraela… Podnoszenie poziomu codziennego życia narodu palestyńskiego – zaznaczył prezydent – musi być nieodłączną częścią planu pokojowego. Izrael powinien zrobić wszystko, by ten rozwój umożliwić.
W czwartkowym przemówieniu prezydenta USA do świata muzułmańskiego padły być może najbardziej ryzykowne słowa w jego dotychczasowym urzędowaniu. Nowojorski dziennik (New York Times) chwali Obamę za słowa o niemożliwej do tolerowania sytuacji Palestyńczyków, których wezwał do odrzucenia przemocy oraz budowania struktur państwowych przy czynnym udziale państw arabskich, które muszą uznać państwo Izrael. Tym samym zdecydowanym tonem prezydent zaapelował o konieczność wstrzymania przez Izrael rozbudowy osiedli żydowskich. Atak prezydenta Obamy na nielegalne osiedla żydowskie na okupowanych terenach Palestyny oraz żądanie natychmiastowego przerwania rozbudowy tych osiedli stanowi nowość polityki Waszyngtonu. Zmiana ta była już zasugerowana pod koniec maja w czasie wizyty szefa Autonomii Palestyńskiej Mahmouda Abbassa u prezydenta USA.
Kairskie przemówienie prezydenta Obamy wywołało w Izraelu różne reakcje i nastroje. W oświadczeniu rządu izraelskiego dominuje pozytywna ocena otwarcia Obamy wobec świata muzułmańskiego, podzielając jego nadzieję, iż może to być „początek końca” konfliktu. Analitycy tłumaczą jednak wstępną pozytywną reakcję rządu izraelskiego na przemówienie Obamy chęcią uniknięcia napięć między liberalnym przywódcą USA a radykalnym premierem Benjaminem Netanjahu. W pozytywnym tonie utrzymują się także inne wystąpienia. Rzecznik prezydenta Autonomii Palestyńskiej nazwał wystąpienie „dobrym startem ku nowej amerykańskiej polityce”. Zaznaczył przy tym, iż prezydencki apel o zaprzestanie tworzenia żydowskich osiedli na terytoriach okupowanych oraz jego nawiązanie do cierpień narodu palestyńskiego jest wyraźnym przesłaniem do Izraela, że pokój będzie możliwy po utworzeniu państwa palestyńskiego z Jerozolimą jako jego stolicą. Palestyński Hamas wskazał na spokojny ton, w jakim przemawiał Obama do świata muzułmańskiego. Rzecznik Hamasu podkreślił w odczytanym komunikacie Ťbardzo wyraźną różnicę w porównaniu z retoryką i sposobem myślenia poprzedniego prezydenta Bushať.
Najbardziej krytyczne uwagi przeciwko wystąpieniu prezydenta USA w Kairze pochodzą od organizacji żydowskich osadników na Zachodnim Brzegu. Nie akceptują oni jednoznacznego skrytykowania okupacyjnej polityki terytorium palestyńskiego, wyrażonego następującym tonem: Stany Zjednoczone nie mogą uznać legalności dalszego istnienia osiedli izraelskich, które naruszają wcześniejsze ustalenia oraz podminowują wysiłki zmierzające do pokojowego rozwiązania konfliktu. Nadszedł czas, aby wstrzymać budowę osiedli. Komunikat Rady Osiedli Żydowskich, zarzuca Obamie, że dał pierwszeństwo arabskim kłamstwom przed żydowską prawdąť. Z ostrą krytyką prezydenta występuje również komentator „Washington Post”, który pisze: Obama pojechał do Kairu, by powiedzieć prawdę, ale nie powiedział jej w ani jednym słowie. Zamiast tego wydał jedną konkretną deklarację nowej amerykańskiej polityki: Stany Zjednoczone nie akceptują prawomocności rozbudowywanych osiedli izraelskich, wzmacniając w ten sposób mit, że palestyńska nędza i brak państwa to wina Izraela i osiedli.
Barack Obama w kairskim przemówieniu poruszył wiele ważnych aspektów światowej polityki. Oprócz wskazania drogi do rozwiązania kwestii izraelsko-palestyńskiej przez utworzenie dwóch niepodległych i suwerennych państw, nawiązał także do konfliktów zbrojnych w Iraku i Afganistanie. Zapewnił, że do końca 2012 roku wojska koalicji międzynarodowej opuszczą terytorium Iraku, zamykając przykry rozdział interwencji militarnej w tym kraju.
Dwadzieścia lat temu runął Mur Berliński, jako konsekwencja „solidarnościowej rewolucji”, która skruszała mury wzniesione przez wrogą człowiekowi komunistyczną ideologię. Te mury dzieliły ludzi, ograniczały wolność, gasiły ducha i więziły serca. Módlmy się, aby polski cud powtórzył się również na palestyńskiej ziemi, która nie potrzebuje murów lecz mostów solidarności, braterstwa i wzajemnego respektu.
jk

drukuj