Homilia wygłoszona przez bp gen Tadeusza Płoskiego w sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Niedzielę Trójcy Przenajświętszej
Wyznajemy wiarę w Trójcę Świętą
Ekscelencjo Księże Biskupie Edwardzie, Administratorze Diecezji Sandomierskiej!
Bracia Kapłani Kościoła Sandomierskiego i Ordynariatu Polowego Wojska Polskiego!
Gospodarze Sandomierza z Panem Burmistrzem na czele!
Oficerowie i Żołnierze, którzy pełnicie w Sandomierzu swą służbę Ojczyźnie!
Członkowie historycznych grup militarnych przybyli z Polski i z zagranicy na obchody dwusetnej rocznicy pamiętnych walk o Sandomierz!
Drodzy mieszkańcy biskupiego Sandomierza i Ziemi Sandomierskiej – żyznej i pięknej!
Umiłowani Bracia i Siostry!
Przeżywamy dziś Uroczystość Trójcy Przenajświętszej, którą obchodzimy po niedzieli Zesłania Ducha Świętego. W ten sposób Kościół pragnie podkreślić, że dzieło zbawienia pochodzi od Ojca i realizuje się przez Syna w Duchu Świętym.
Trójca Święta to wielka tajemnica naszej wiary. W tradycji chrześcijańskiej utrwaliła się scena z życia św. Augustyna, sławnego filozofa, który – tak jak wielu przed nim i po nim – próbował zgłębić tajemnicę Trójcy Świętej. Któregoś dnia wędrując brzegiem morza, pogrążony w rozmyślaniach, napotkał małego chłopca, który cierpliwie przelewał muszelką wodę morską do wygrzebanego w piasku dołka. „Jakże chcesz, chłopcze, nieskończenie wielkie morze zmieścić w tym małym dołku” – zapytał filozof. „A jakże ty chcesz nieskończonego Boga pojąć twym małym rozumem” – odparł chłopiec.
Boga wiecznego, niezmiennego, zawsze takiego samego, wiernego, doskonałego, sprawiedliwego (por. Katechizm Rzymski), który jest Początkiem i Końcem wszystkiego.
Fides omnium christianorum in Trinitate consistit – „Wiara wszystkich chrześcijan opiera się na Trójcy Świętej” – głosi starożytna sentencja św. Cezarego z Arles. Przyjmujemy ją sercem, skoro nie potrafimy jej rozpoznać naszym słabym rozumem.
Wiara ta towarzyszy nam każdego dnia. Bo przecież ilekroć czynimy znak krzyża – w Imię Ojca, i Syna, i Ducha Świętego – wyznajemy wiarę w Trójcę Świętą. Naszą wiarę w Nią deklarujemy zawsze podczas Mszy świętej, którą rozpoczyna znak krzyża. To wyznanie wiary w Trójcę Świętą ma miejsce podczas naszej inicjacji chrześcijańskiej, kiedy otrzymujemy chrzest w Imię Ojca, i Syna, i Ducha Świętego – w Imię Trójjedynego Boga.
Wiara w Trójcę Świętą prowadzi nas ku Ojcu. Jest On początkiem wszystkiego i Tym, który swoją miłością – Deus caritas est – ogarnia wszystkie swoje dzieci.
Z taką samą wiarą idziemy za Chrystusem, Bożym Synem, który dla nas i dla naszego zbawienia zstąpił z nieba i stał się człowiekiem. To w Nim, „współistotnym Ojcu”, rozpoznajemy „obraz Boga niewidzialnego” (Kol 1,15).
Otwieramy nasze serca i umysły na działanie Ducha Świętego, trzeciej Osoby Trójcy Świętej. Duch Święty z Ojcem i Synem odbiera uwielbienie i chwałę, a posłany do ludzi inspiruje i towarzyszy ich dobrym czynom, rozjaśnia blaskiem prawdy ich umysły, serca, sumienia, także sprawia – o czym tak wspaniale mówi św. Paweł Apostoł w czytanym dziś fragmencie Listu do Rzymian – że stają się dziećmi Bożymi, mieszkaniem Najświętszej Trójcy…
„W Trójcy jest ostateczne źródło wszystkich rzeczy. W niej najdoskonalsze piękno i najszczęśliwsza radość” – jeszcze raz przywołajmy słowa wielkiego biskupa Hippony, świętego Augustyna.
W uroczystość Trójcy Przenajświętszej, kiedy uwielbiamy zbawcze działanie Boga Trójjedynego, słuchamy słów Jezusa zapisanych w Ewangelii według św. Mateusza. Tego ostatniego rozkazu Zbawiciela skierowanego do jedenastu po chwalebnym zmartwychwstaniu. Słowa te odsłaniają wspólnotę Trójcy Świętej, a Apostołów czynią jej uczestnikami.
Chrystus nakazuje im, aby szli i czynili. Aby przekroczyli granice swej ziemskiej ojczyzny, aby ludom i narodom nieśli światło Ewangelii zbawienia. Tych, którzy otworzą na nie swe serce mają chrzcić: „W Imię Ojca, i Syna, i Ducha Świętego” i przekazywać im Jego naukę, aby w ten sposób uczynić ich Chrystusowymi uczniami. Uczniami pojętnymi, rzetelnymi, wiernymi. Takimi, którzy będą świadczyć swoim życiem, że zmartwychwstały Chrystus pozostaje w swoim Kościele. „A oto Ja Jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata (Mt 28, 19).
Bo Bóg pozostaje ze swoim ludem. Bóg Przedwieczny, Wszechmogący, Wszechobecny. Bóg, który jest miłością. To znakiem tej miłości, jest ten dar Bożej łaski – o którym pisze św. Paweł Apostoł – uczestnictwo w synostwie Bożym, dzięki czemu „możemy wołać: Abba, Ojcze!” (Rz 8,15)”, więcej – stać się „dziedzicami Boga, a współdziedzicami Chrystusa” ( Rz 8, 17), aby mieć udział w Jego chwale.
Wyznaję dziś przed wami – Bracia i Siostry – wiarę w Trójcę Przenajświętszą, która jest wiarą uczniów Chrystusa, wezwanych i naznaczonych także do tego, aby stali się mieszkaniem Trójcy Świętej: „Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje i przyjdziemy do niego, i będziemy u niego przebywać” (J 14, 23).
Bądź pochwalona, bądź uwielbiona po wszystkie czasy, po krańce ziemi, Trójco Święta!
Bądź dziś pochwalona i uwielbiona w Sandomierzu!
W tym mieście Ojczyzny wpisanym mocno w jej dzieje, kulturę, duchowość, wiarę pokoleń. To z tego miejsca usłyszeliśmy przed dziesięciu laty znamienne słowa wypowiedziane przez Sługę Bożego Jana Pawła II – swoistą syntezę sandomierskich dziejów, zanurzonych od stuleci w rzeczywistość wiary: „Tu z łatwością możemy uświadomić sobie jak bardzo czas człowieka, czas wspólnot i narodów nasycony jest obecnością Boga i Jego zbawczym działaniem”.
Z radością i wzruszeniem staję dziś pośród Was – biskup polskich żołnierzy. Właśnie tu, pod sandomierską skarpą, w miejscu naznaczonym wielkim religijnym przeżyciem: modlitwą i słowem Sługi Bożego Jana Pawła II w dniu 12 czerwca 1999 roku.
Pamiętam tamten upalny dzień, który tu, na historycznych Rybitwach, dawnym przedmieściu Sandomierza, zgromadził półmilionową rzeszę pielgrzymów. Pamiętam słowa wdzięczności Piotra naszych czasów za to bogate i promieniujące sandomierskie dziedzictwo wieków, „które w czasach zaborów, w czasach niemieckiej okupacji i w czasach totalitarnego zniewolenia przez komunistyczny system pozwoliło ludziom tej ziemi zachować narodową i chrześcijańską tożsamość”, za ludzi, którzy tu, na tej żyznej ziemi, i w tym prastarym grodzie, „w którym od przeszło tysiąca lat żyją dzieje Kościoła i Ojczyzny”, dawali świadectwo swego autentyzmu, swej wierności, swej miłości, także czystości swych serc – które Chrystus rozjaśnia blaskiem Prawdy.
„Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą” (Mt 5,8). Właśnie to szóste spośród ośmiu Chrystusowych błogosławieństw wypowiedzianych podczas Kazania na Górze rozważał Ojciec Święty na sandomierskiej stacji tamtej pielgrzymki do Ojczyzny, której – pamiętamy dobrze – towarzyszyła Ewangelia ośmiu błogosławieństw. „Nie lękajcie się żyć wbrew obiegowym opiniom i sprzecznym z Bożym prawem propozycjom – mówił do młodych Polek i Polaków. – Odwaga wiary wiele kosztuje, ale wy nie możecie przegrać miłości. Nie dajcie się zniewolić! Nie dajcie się uwieść ułudom szczęścia, za które moglibyście zapłacić zbyt wielką cenę nieuleczalnych często zranień lub nawet złamanego życia własnego i cudzego”. To słowa, które przez te lat nie zwietrzały, nie straciły swojej aktualności.
Otwórzcie dziś na nie swoje serca młodzi przyjaciele!
Do Sandomierza przybyło wtedy dwadzieścia tysięcy żołnierzy, oficerów, korpus generalski. Wraz z nimi księża kapelani – byłem jednym z nich – z naszym biskupem polowym, Księdzem Biskupem gen. dyw. Sławojem Leszkiem Głódziem.
Obecność Wojska Polskiego właśnie tu, w Sandomierzu, pośród półmilionowej rzeszy pielgrzymów, miała swoje uzasadnienie, swój szczególny powód. Sandomierzanie wiedzą o nim. Przypomnę gościom. Sandomierz to miasto błogosławionego ks. komandora ppor. Władysława Miegonia. Niedaleko stąd, w Samborcu, położonym na historycznym szlaku wiodącym do królewskiego Krakowa, przyszedł na świat w rolniczej rodzinie obsiewającej od pokoleń urodzajne sandomierskie lessy. W Sandomierzu swych lat szkolnych usłyszał wezwanie Chrystusa: „Pójdź za mną” (J 21,19). Tu otrzymał w 1915 roku święcenia kapłańskie z rąk Pasterza sandomierskiej Diecezji biskupa Mariana Ryxa, stąd ruszył na drogę kapłańskiej posługi, która zaprowadziła go na Pomorze – do Pucka, do Gdyni, do kapelańskiej służby pośród polskich marynarzy. Gorliwy kapłan Jezusa Chrystusa i syn Ojczyzny: towarzysz żołnierskich dróg w wojnie 1920 roku i we wrześniu 1939 roku. Nauczyciel wiary i wychowawca – ku miłości do Boga i Ojczyzny. Wierny do końca. Z własnej woli poszedł z tymi, którym służył – marynarzami, do niemieckiej niewoli. Męczennik obozu koncentracyjnego w Dachau.
13 czerwca 1999 roku, na Placu Marszałka Józefa Piłsudskiego w Warszawie,
został przez Jana Pawła II wyniesiony do chwały ołtarzy w gronie 108 męczenników II wojny światowej. Żyje w pamięci i modlitwie marynarzy polskich, wspólnot wiary w morskich garnizonach i parafiach wojskowych, naszej wojskowej diecezji. Błogosławiony komandor Władysław. Wasz Rodak. Syn sandomierskiej ziemi.
Rozumiał błogosławiony Władysław wielkość, powagę, odpowiedzialność chrześcijańskiego życia, związanego sakramentem chrztu z życiem, śmiercią i zmartwychwstaniem Chrystusa. Odczytał do końca ten trwały związek synostwa i wspólnoty o którym mówi św. Paweł Apostoł : „Skoro wspólnie z Nim cierpimy, to po to, by wspólnie mieć udział w chwale” (Rz 8, 17). Rozumiał Chrystusową miarę miłości ku braciom: „Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25, 40).
Bracia i Siostry!
Sandomierska wspólnota pamięci powraca w ciągu ostatnich dni do wydarzeń, których osnowę, których rdzeń, stanowi miłość.
Miłość ku braciom, ku wspólnocie narodu, ku ojczyźnie, która jest wielkim darem Boga.
Dwusetna rocznica pamiętnych walk o Sandomierz wiosną 1809 roku. Jeden z ważnych elementów historycznej pamięci i sandomierskiej tożsamości. Wydarzenie o wymiarze lokalnym, ale poprzez dzieła literackie i filmowe : Popioły Stefana Żeromskiego i powstały na ich kanwie film Andrzeja Wajdy – obecne w szerokim wymiarze ojczystej kultury.
Podczas rocznicowych obchodów, które wieńczy ta Eucharystia, przywoływaliście scenerię tamtych wydarzeń. Wojna polsko-austriacka 1809 roku – jeden z elementów pamiętnych zmagań ludów i narodów epoki napoleońskiej. Wiosenna wyprawa armii Księstwa Warszawskiego do Galicji. Jej kluczowy moment – obok bitwy pod Raszynem – to zdobycie przez wojska Księstwa Warszawskiego Sandomierza, bronionego przez Austriaków, a wkrótce jego bohaterska obrona. Dla historii Sandomierza ważny był polityczny rezultat tamtych zmagań. Przyniósł kres zaboru austriackiego, w którym Sandomierz znalazł się po III rozbiorze Polski. Nastał nowy czas Sandomierza – włączonego w rezultacie tamtych walk do Księstwa Warszawskiego, tej namiastki Rzeczypospolitej, tego przyczółka – jak wtedy sądzono – polskiej nadziei na lepszy czas Ojczyzny, na powrót do dawnej świetności….
Miały tamte zmagania pod Sandomierzem swój militarny i polityczny wymiar. Miały swoich bohaterów z generałem Michałem Sokolnickim na czele. Ale z tej perspektywy ołtarza Pańskiego, na którym za chwilę Jezus pod postaciami eucharystycznymi stanie pośród nas, patrzymy na tamte wydarzenia i oceniamy je wedle porządku i miary miłości, która była motywem ofiarnych żołnierskich czynów. Miały służyć nadziei. Odzyskaniu tego, co utracone – suwerenności narodu i państwa. Miały odbudować to, co zostało zniszczone – porządek przyrodzonej człowiekowi wolności. Miały uświadomić swoim współczesnym, że są wartości, godne wysiłku i ofiary, a pośród nich wolność ojczyzny.
Ta miara miłości generuje nowe spojrzenie na tamte zdarzenia, na postaci bohaterów. Co więcej, przenosi je w nasz czas.
Jednym z takich znaków miłości i pamięci, która trwa, jest ta kapliczka w murze okalającym Wyższe Seminarium Duchowne i towarzysząca jej tablica, wczoraj poświęcona, która utrwala imię księcia Marcelego Lubomirskiego, poległego podczas szturmu na miasto, młodziutkiego oficera brygady generała Michała Sokolnickiego.
Tym znakiem pamięci i miłości była wczorajsza sesja zorganizowana przez Towarzystwo Naukowe Sandomierskie i inscenizacja szturmu na Bramę Opatowską, dzieło grup militarno-historycznych przybyłych z różnych stron Polski i zza granicy. Z wielkim uznaniem patrzymy na ten ruch rekonstruktorów historycznych zdarzeń rozwijający się w Polsce i krajach Europy. Stanowi swoistą polemikę z tymi kulturowymi prądami, które za nic sobie mają pamięć, nie przywiązują wagi do dziedzictwa przeszłości. Ten ruch historyczno-militarny nie ogranicza się bowiem do rekonstrukcji bitewnych zmagań, ale sięga głębiej: poznaje szerszy kontekst odtwarzanych zdarzeń, szczegóły życia, służby – staje się rzetelną lekcją historii.
Bracia i Siostry!
Tu w Sandomierzu może łatwiej niż gdzie indziej można rozpoznawać i uzmysławiać sobie wartość i wagę dziedzictwa wieków.
Tu można doświadczyć – choćby w zetknięciu ze wspaniałymi dziełami architektury i sztuki – lekcji skromności, pozbyć się złudnego przekonania, że rozwój duchowy, kulturowy, to wznosząca się ku górze linia. Tu można dostrzec jak wielkim dobrem wspólnoty narodu jest kultura, ta tworzona na Bożą chwalę i ta służąca dobru wspólnoty. Utrwalona w tylu wspaniałych zabytkach, także w dziełach i ludzkich żywotach. Twórcza siła, której nie kruszy czas, „ani mól, ani rdza nie niszczą” (Mt 6, 20).
Wystarczy podnieść oczy, aby spojrzeć na ten jasny gmach dawnego kolegium jezuickiego – Collegium Gostomianum – najstarszego budynku szkolnego w ojczyźnie. Na ten gotycki gmach z czerwonej cegły – fundację wielkiego polskiego historyka ks. Jana Długosza dla sandomierskich mansjonarzy. Na potężne mury monumentalnej katedry, w której posługę przez wiele lat pełnił błogosławiony Wincenty Kadłubek, kształtujący swym dziełem świadomość narodową pokoleń, wielki nauczyciel miłości ojczyzny, ten o którym mówiono, że „niemal między znaki zodiaku wniósł nieśmiertelną sławę Polski”.
Biskup Polowy, który tu przybywa, w szczególny sposób przygląda się oddziaływaniu tej przedziwnej sandomierskiej siły, o której z taką miłością mówił przed dziesięciu laty Jan Paweł II, na postawy wielu synów i córek tej ziemi: rycerzy, obrońców ojczyzny i obrońców chrześcijańskiego oblicza Europy.
Szedł przez sandomierską ziemię z oddziałem powstańców styczniowych, studentów Instytutu Politechnicznego z Puław, przyszły święty brat Albert, wtedy Adam Chmielowski. Co roku szlakiem puławiaków wędrują oddziały „Strzelca”. To stąd, z sandomierskiej okolicy, na legionowy szlak wyruszyło trzech spośród siedmiu pierwszych beliniaków – ułanów kawalerii legionowej: Władysław Belina-Prażmowski, Stanisław Grzmot-Skotnicki, Zdzisław Jabłoński. To z tej ziemi wywodzi się gen. Józef Dowbor-Muśnicki – twórca Korpusu Polskiego w Rosji i zwycięski wódz Powstania Wielkopolskiego, a z Waszego miasta gen. Albin Jasiński, w okresie II RP dowódca 25 Dywizji Piechoty. To stąd we wrześniu 1939 roku ruszył na swój bojowy szlak 2 pułk piechoty Legionów – chluba miasta. A później na wołanie Ojczyzny, gdy padł rozkaz Operacji „Burza” – sandomierska akowska młodzież. Wspominaliśmy przed kilkunastu dniami jak daleko stąd, pod Monte Cassino, żołnierze II Korpusu Polskiego poszli i udał się szturm i sztandar swój biało-czerwony zatknęli wysoko wśród chmur. Niósł ten sztandar podczas szturmu syn sandomierskiej ziemi, ks. rotmistrz Jan Malinowski. Po wojnie gorliwie pełnił kapłańską posługę wśród polskiej emigracji w Argentynie, Brazylii, Stanach Zjednoczonych; spoczywa na cmentarzu w pobliskich Przybyslawicach. To z sandomierskiej okolicy wywodzili się dwaj wybitni przywódcy Polski Podziemnej: Adam Bień, zastępca Delegata Rządu i gen. Franciszek Kamiński, komendant główny Batalionów Chłopskich, żegnany w 2000 roku na drogę wieczności w Katedrze Polowej Wojska Polskiego.
Przypominam nazwiska tych, co dobrze zasłużyli się Ojczyźnie. Tu, na Ziemi Sandomierskiej pamiętane, otaczane czcią, przywoływane jako przykłady tych dobrych, polskich dróg, prowadzonych mocami wiary, miłości, ożywczym przewodnictwem Ducha Świętego.
Przywołujemy je teraz, podczas tej Eucharystycznej Ofiary, kiedy stajemy wobec tajemnicy Trójcy Świętej.
Dziękować będziemy za ten bogaty plon wieków na sandomierskich wzgórzach, który winniśmy z pietyzmem i wzruszeniem odczytywać.
Modlić się będziemy za tych, których szczególnie dziś wspominamy, żołnierzy Księstwa Warszawskiego, walecznych zdobywców Sandomierza, a potem za jego obrońców, szczególnie na reducie świętopawelskiej. Dziękować będziemy za ich służebną miłość, za ich ofiarę, którą przechowujecie w skarbcu lokalnej sandomierskiej pamięci. Modlić się będziemy także za poległych w tamtym boju żołnierzy austriackich. I jednych, i drugich ogarnęła Miłość Boga, który w śmierci powołuje człowieka do siebie. Ich dopełnione życie zawierzać będziemy Matce Naszego Pana, która jest Matką Miłosierdzia i naszą Matką w porządku łaski.
Bracia i Siostry!
Dziś wybory do Parlamentu Europejskiego. Wybieramy ludzi, którzy mają do tamtej struktury wnieść głos Polski, jej aspiracje, jej projekty, a także jej wartości.
Czy podołają? Czy udźwigną ciężar oczekiwań? Czy wniosą własny ton, jasny pewny głos, czy przeciwstawią się – jeśli przyjdzie taka potrzeba – tym projektom i regulacjom, które nie są zgodne z polskim duchem, z chrześcijańską moralnością, z prawem Bożym?
Módlmy się o dary Ducha niezbędne do godnego i rzetelnego pełnienia poselskich powinności w Parlamencie Europejskim, o ducha mądrości i rozumu, rady i męstwa, wiedzy i bojaźni Pańskiej (por. Iz 11,2) i o ducha pobożności.
I w takim dniu jak ten, – w dniu wyborów do Parlamentu Europejskiego – patrzymy na Europę Zachodnią, bliską przez wieki wspólnotą wiary, tożsamym przeżywaniem tajemnicy krzyża i zmartwychwstania, a dziś, jakże często – w różnych przejawach kultury, cywilizacji, postaw – odsuwającą się od tego dziedzictwa.
Dlaczego z taką łatwością odwracasz się od swej chrześcijańskiej przeszłości, odwracasz się od Chrystusa? Stawiamy to pytanie tu, w Sandomierzu – mieście Europy, „nasyconym – jeszcze raz przywołajmy słowa Jana Pawła II – obecnością Boga i Jego zbawczym działaniem”, mieście wiernym Chrystusowi, Ojczyźnie, ewangelicznemu porządkowi życia.
Dziś o poranku sprawowałem Najświętszą Ofiarę w Łagiewnikach. Przyjechałem do Sandomierza z tamtego Sanktuarium, skąd płynie orędzie o miłosiernej miłości Boga, objawione światu za pośrednictwem św. Siostry Faustyny i błogosławionego księdza i wojskowego kapelana – Michała Sopoćki, dociera do serc ludzkich i napełnia je nadzieją.
Niech światło tego orędzia płynące od Łagiewnik, od Sanktuarium Bożego Miłosierdzia, pomoże nam lepiej i pełniej zrozumieć wartość Ojczyzny i narodu, które są wartościami nie do zastąpienia, nie do wyrugowanie, bo są wielkim darem Boga.
Módlmy się dziś za Ojczyznę, za Najjaśniejszą Rzeczypospolitą i za Waszą, najściślejszą, sandomierską Ojczyznę. Aby pozostała wierna temu co polskie, co nasze, co wywiedzione z dziedzictwa wieków. Aby stawała się ziemią błogosławieństw i ziemią Chrystusa Obecnego – w Polskim wczoraj, w polskim dziś, i w Polsce jutra.
Zostawiam Wam, Drodzy Sandomierscy Przyjaciele, to zwięzłe przesłanie i życzenie nadziei. I słowa uznania za to dzieło ostatnich dni, które ożywiając pamięć przeszłości, służy przyszłości.
Niechaj Duch Święty w Waszych sercach i sumieniach prowadzi swoje dzieło, otwiera je na głos pokoleń, na głos prawdy, która jest w Chrystusie.
Spójrzcie na tę strzelistą sygnaturkę Bazyliki Katedralnej zwieńczoną złocistym krzyżem, znakiem chrześcijańskiej tożsamości Sandomierza, który wskazuje i wytycza szlak sandomierskiej drogi przez stulecia.
Niech Was dalej prowadzi, drogami nowego wieku – drogami Prawdy, drogami Piękna, drogami Dobra, drogami Miłości.
Niech nas ogarnie łaska Twoja Panie,
według ufności pokładanej w Tobie! (Psalm 33)
Niech Was ogarnie – Sandomierzanie, goście, rycerze, żołnierze.
I niech trwa…
Amen.
+ Tadeusz Płoski
Biskup Polowy Wojska Polowy
Sandomierz, 7 czerwca 2009 roku
