„Z Ojczyzny Jezusa”
Pokój i Dobro!
Na wielkopostnej drodze liturgia Kościoła wskazała nam w minionym tygodniu postać sprawiedliwego Józefa, milczącego uczestnika tajemnicy wcielenia i życia na ziemi Jezusa Chrystusa, Syna Bożego. Postać ta, czczona na całym świecie, otaczana jest szczególnym kultem w dwóch miejscach w Ziemi Świętej. W Nazarecie obok bazyliki Zwiastowania znajduje się kościół św. Józefa, zwany również sanktuarium świętej Rodziny. W Betlejem przy bazylice Narodzenia św. Józef odbiera szczególny kult w niedużej kaplicy znajdującej się w grocie noszącej jego imię.
Ewangelista Mateusz w swoim opisie narodzin Zbawiciela wysuwa na pierwszy plan osobę Józefa pełniącego rolę głowy rodziny, któremu Bóg objawia za pośrednictwem anioła bieg wydarzeń. Józef z rodu Dawida nosi miano „męża Maryi”, Maryję z kolei ewangelia nazywa „jego małżonką” (Mt 1,16.24). Jako mąż Maryi, Józef stał się prawnym ojcem Jezusa, którego Maryja poczęła za sprawą Ducha Świętego „po zaślubinach… z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem” (Mt 1,18). Józefowi, jako przybranemu ojcu przypadła w udziale rola opiekuna Syna Bożego. Legalne ojcostwo Józefa posiada jednak istotne znaczenie na płaszczyźnie teologicznej. To właśnie dzięki niemu Syn Maryi stał się prawowitym potomkiem Dawida i spadkobiercą obietnic mesjańskich. Nic więc dziwnego, że ludność miasteczka myślała, że Jezus rzeczywiście był „synem cieśli” (Mt 13,55).
O nienagannej postawie moralnej Józefa zaświadcza nadany mu tytuł „sprawiedliwego” (Mt 1,19). W języku biblijnym „sprawiedliwy” oznacza zasadniczo człowieka, który żyje zgodnie z nakazami Bożego prawa i posłusznie wypełnia swoje powinności względem Boga i ludzi. Tytuł „sprawiedliwego”, synonim pobożności i świętości, otrzymało wielu bohaterów Starego Testamentu, jak Noe, Lot, czy Hiob. Na to zaszczytne miano zasłużyło sobie także szereg postaci Nowego Testamentu: Zachariasz i Elżbieta, starzec Symeon, Jan Chrzciciel oraz setnik Korneliusz. W tym gronie znalazł się również Józef, cieśla z rodu Dawida, mąż Dziewicy Maryi i niestrudzony opiekun Syna Bożego na etapie Jego ziemskiej egzystencji.
Choć ewangelie kanoniczne nie poświęcają mu zbyt wiele miejsca, św. Józef zasługuje jednak na naszą szczególną uwagę, nie tylko dlatego, że wziął osobiście udział w realizacji Bożych planów, ale także ze względu na niepospolite cechy jego charakteru, godne podziwu i naśladowania. O tym, kim jest w rzeczywistości Józef mówią nie tyle słowa co jego szlachetne czyny. W opisie narodzenia Jezusa ewangelista Mateusz (1,18-25) jasno ukazuje rodzaj związku, jaki łączył Maryję z Józefem. Z jednej strony daje jasno do zrozumienia, że między Maryją a Józefem nie doszło do intymnego zbliżenia, w wyniku którego Maryja znalazłaby się brzemienną, z drugiej zaś strony podkreśla, iż Maryja poczęła i urodziła Jezusa wówczas, gdy znajdowała się w stanie dziewiczym.
Święty Mateusz podaje, że Maryja znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego „wpierw nim [oni] zamieszkali razem” (Mt 1,18). Tego typu tłumaczenie jest jasne i zrozumiałe na tle żydowskiej praktyki zaślubin, składającej się z dwóch odrębnych momentów. Pierwszy, który mógłby odpowiadać dzisiejszym zaręczynom, czynił mężczyznę i kobietę w obliczu prawa mężem i żoną. Ich zaślubiny były już rzeczywistym związkiem małżeńskim, ale mimo to kobieta pozostawała jeszcze przez pewien czas w domu rodziców. Wtedy dopiero następował drugi i ostateczny akt ślubu, czyli uroczysta przeprowadzka małżonki do domu jej męża rozpoczynająca „wspólne zamieszkanie” młodej pary.
Ewangelista w swoim opisie w jasny i nie pozostawiający wątpliwości sposób ukazuje, że stan brzemienny Maryi był wyłącznie dziełem potęgi Bożej i Józef nie miał żadnego udziału w tajemnicy wcielenia Syna Bożego. W tym miejscu rozpoczyna się jednak autentyczny dramat Józefa. Nie wiemy jakim sposobem dowiedział się on o stanie swej małżonki. W każdym razie można sobie łatwo wyobrazić, że Józef znalazł się niespodziewanie w wielkiej rozterce, a jego sumienie rozdzierał straszliwy dylemat, który zmusił go w końcu do podjęcia niezwykle trudnej decyzji.
„Jej mąż Józef był człowiekiem pobożnym. Nie chciał jej zniesławić i dlatego postanowił rozstać się z nią po kryjomu” (Mt 1,19). Józef miał prawne podstawy do wszczęcia sprawy o rozwód. Za zdradę popełnioną przez żonę, prawo żydowskie przewidywało ponadto karę śmierci przez ukamienowanie. Skoro Mateusz twierdzi, że Józef „nie chciał zniesławić” Maryi, oznacza to, że pragnął on uniknąć oficjalnego przewodu rozwodowego. Postanowił potajemnie oddalić Maryję. Decyzja Józefa wynikała z dwóch powodów. Z jednej strony, jako „człowiek pobożny” odnosił się z wielkim szacunkiem do nakazów Prawa, które zabraniało mu wziąć za żonę kobietę innego mężczyzny. Gdyby tak zrobił stałby się współwinnym cudzołóstwa i złamałby Prawo. Z drugiej jednak strony Józef, przekonany niewątpliwie o niewinności swojej małżonki, nie chciał oskarżać Maryi. Oficjalny donos doprowadziłby bowiem niechybnie do wszczęcia praktyki rozwodowej, w wyniku czego Maryja zostałaby narażona na poniżenie i skazana na karę ukamienowania za jej rzekome cudzołóstwo. Sprawiedliwość Józefa oznacza zatem poszanowanie przez niego nakazów Prawa podczas gdy decyzja potajemnego oddalenia Maryi świadczy wyraźnie o jego głębokim szacunku dla małżonki, wybranej do zrealizowania niezrozumiałych dla Józefa planów Bożych.
Ukazanie się Józefowi anioła we śnie było boską interwencją mającą na celu uspokoić wrażliwe sumienie Józefa i zachęcić go, aby uczynił to, co według nakazów Prawa wydawało się zabronione. W swoim posłaniu anioł Pański oznajmił Józefowi, że stan brzemienny Maryi nie jest owocem cudzołóstwa, lecz wyłącznym dziełem Boga, „albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w niej poczęło” (Mt 1,20). Wobec tej niezgłębionej Tajemnicy, którą nosiło łono Maryi, Józef przyjmuje wezwanie do aktywnego udziału w powołaniu Maryi na Matkę Boga. Również on staje się „pokornym sługą” wobec planów Bożych. Uczynił więc tak, jak mu polecił anioł: „wziął swoją małżonkę do siebie” (Mt 1,24).
Zwykle podkreśla się szczególne zawierzenie Maryi wobec Boga i Jego niezgłębionych planów. Niemniej godna uwagi jest również wiara Józefa, który musiał dojść do źródła tej Tajemnicy okrężną drogą, naznaczoną lękiem i ludzkimi aspiracjami, targany obawą o uszanowanie woli Bożej i o dobro ukochanej małżonki. W tej wewnętrznej potyczce serca, rozumu i sumienia nieodzowne okazało się niewątpliwie wsparcie ze strony Boga, ale znaczącą rolę odegrała tutaj także ukształtowana osobowość Józefa, który był człowiekiem sprawiedliwym.
o. dr Jerzy Kraj
