„Z Ojczyzny Jezusa „
Pokój i Dobro!
„Gdy się modlisz, wejdź do swego mieszkania, zamknij za sobą drzwi i módl się do Ojca, który jest w ukryciu. A twój Ojciec, który widzi także to co ukryte, nagrodzi ciebie” (Mt 6,6).
Mówi się, że ilu jest ludzi na świecie, tyle Bóg ma sposobów dojścia do człowieka i tyleż samo jest dróg modlitwy. Każdy powinien się modlić w sposób, który najbardziej zbliża go do Boga. Podobnie jak spotkanie z drugim człowiekiem nie zawsze wygląda tak samo, również spotkanie z Bogiem ma różne formy. W dzisiejszym felietonie pragnę opowiedzieć o jednym z najistotniejszych przejawów religijności człowieka we wszystkich czasach i miejscach, czyli o modlitwie.
Ewangelia drugiej niedzieli Wielkiego Postu zaprasza nas do wyjścia z Jezusem na Górę Tabor. Celem wyprowadzenia trzech wybranych uczniów na górę jest modlitwa. Jezus bierze ze sobą Piotra, Jakuba i Jana, aby się modlić – precyzuje ewangelista Łukasz (por. 9,28). Do autentycznego spotkania z Bogiem potrzebna jest cisza, którą ofiarują góry oddalone od zgiełku codziennego życia. Ponadto góra w języku biblijnym ma znaczenie teologiczne: jest to miejsce bliskości i objawienia się Boga. Jezus będąc Bogiem nie rezygnuje z modlitwy, bo jest ona drogą do prawdziwego zjednoczenia się z Ojcem. Autentyczna modlitwa zatem nie jest proszeniem o jakąś rzecz, ale jest budowaniem relacji, jest samą więzią z Bogiem. Ktoś kto nie czuje się związany z Bogiem, po prostu się nie modli. W klimacie modlitwy Mistrza, uczniowie doświadczają boskości Jezusa. Modlitwa staje się kluczem, dzięki któremu możemy poznawać i lepiej rozumieć Boga Ojca, który nieustannie mówi: „On jest moim Synem wybranym, Jego słuchajcie” (Łk 9,35).
Jezus Chrystus wiedział najlepiej, jak się modlić. Spędzając nieraz całą noc na modlitwie lub też udając się na nią wczesnym rankiem, daje uczniom wzór zaangażowania serca w szukaniu intymnej jedności z Ojcem. Świadomi szczególnej więzi łączącej Jezusa z Ojcem, uczniowie poprosili Go, aby nauczył ich modlić się. W odpowiedzi Jezus wskazał im wzór modlitwy „wy tak się módlcie: Ojcze nasz, który jesteś w niebie…” (Mt 6,9). Ta najpiękniejsza i najdoskonalsza modlitwa chrześcijanina, zwana Modlitwą Pańską, bo pochodzi od naszego Pana Jezusa Chrystusa, jest streszczeniem ewangelii i programem do pełnego spotkania z Bogiem. Modlitwa ta dzieli się na dwie części. W pierwszej części myśl kieruje się ku Bogu, przez uwielbienie Go, wyrażenie nadziei na przyjście Królestwa Bożego oraz poddanie się Bożej woli. Druga część obejmuje prośby dotyczące ludzkiej egzystencji: zaspokojenie życiowych potrzeb, odpuszczenie win, pomoc w zagrożeniu i pokusie, a na koniec błaganie o zbawienie wieczne. Ojcze nasz stanowi zatem wołanie do Boga o pomoc w zrealizowaniu w pełni chrześcijańskiego życia.
Wróćmy jeszcze do ewangelii przedstawiającej Przemienienie Pańskie. Usłyszane przez Piotra, Jakuba i Jana na Górze Tabor słowa: „Jego słuchajcie”, były dla nich uaktualnieniem najważniejszego przykazania Starego Przymierza: – Shema Israél – „Słuchaj, Izraelu! Pan jest naszym Bogiem, Pan jeden. Będziesz miłował Pana, twojego Boga, całym swoim sercem, całą swoją duszą i z całej swojej mocy. Niech słowa, które ci dziś przekazuję, trwają w twoim sercu…” (Pwt 6,4-6). Objawienie Boga przekazane nam na kartach Biblii jest przede wszystkim nieustannym dialogiem miłości. Na przykazanie Boga, „Słuchaj, Izraelu” człowiek odpowiada ze swej strony ufnym wołaniem: „Boże, wysłuchaj mnie”. Jest to podstawowa forma modlitwy i poszukiwania Boga, wyrażona pragnieniem wsłuchiwania się w Jego głos i bycia świadomym bliskości Boga.
Imperatyw „Słuchaj, Izraelu!”, użyty przez Pana Jezusa jako pierwsze i najważniejsze przykazanie (Mk 12,29), stał się więc wspólną spuścizną judaizmu i chrześcijaństwa. Warto przeto przybliżyć bogate znaczenia jakie nadaje temu słowu tradycja żydowska. Hebrajskie słowo „shama” ma rdzeń złożony z trzech spółgłosek: shin, mem i ayin. Pierwsza litera shin oznacza ogień i symbolizuje duchowość człowieka, pasję i miłość oraz drogę wewnętrznego poszukiwania siebie. Wchodząc w atmosferę ciszy, człowiek słyszy Boga i kieruje się ku niemu przez oczyszczenie oraz wznoszeniu się ku górze. Następną literą jest mem przywołująca słowa matka oraz woda, dające życie. Egzystencja człowieka zaczyna się w łonie matki, ale ma swoje źródło w „łonie Boga”, obydwa tętniące miłością, która żywi i chroni. Ostatnią spółgłoską czasownika „shama” jest ayin. Oznacza ona zarówno źródło jak i oko. Symbolizuje więc nasze wnętrze i spojrzenie od środka na otaczającą rzeczywistość nowymi oczami, które pozwalają dostrzec to co jeszcze ukryte i niedostrzegalne. Ayin jest więc literą nadziei, która nawet w ciemnościach odnajduje blask światła. Prawdziwe „słuchanie”, według mistyki hebrajskiej, to osobiste spotkanie z Bogiem i dogłębne poznanie siebie, dzięki któremu wzrastamy, wzmacniamy się wewnętrznie, uwalniając się mozolnie od wszelkich uwarunkowań i blokad obecnych w nas, często w sposób nieświadomy.
Święci są najbardziej przemawiającymi wzorami autentycznej modlitwy chrześcijańskiej. Jednym z nich jest św. Franciszek z Asyżu. Pozostawił on nie tylko przykład postawy modlitewnej ale również 9 cennych tekstów. Wśród nich jest „Wykład modlitwy Ojcze nasz”, który bardziej niż komentarzem jest modlitwą przemyślaną i poszerzoną. Miłość Boga Ojca eksploduje w życiu Franciszka, kiedy na początku swojej drogi nawrócenia przed biskupem Asyżu wypowiada pierwsze decydujące słowa: „Chcę odtąd mówić: „Ojcze nasz, który jesteś w niebie”” (3T 20). Niech słowa modlitwy Biedaczyny z Asyżu staną się dla nas okazją do wielkopostnej refleksji i głębszego zjednoczenia z Panem Jezusem, który jest dla nas „chlebem codziennym”, siłą do przebaczenia, miłością uwalniającą od grzechu oraz broniącą od pokusy i wszelkiego zła.
„O Najświętszy Ojcze nasz: Stwórco, Odkupicielu, Pocieszycielu i Zbawicielu nasz. Który jesteś w niebie: w aniołach i w świętych. […].
Święć się Imię Twoje: niech zajaśnieje w nas poznanie Ciebie, abyśmy poznali, jaka jest szerokość Twoich dobrodziejstw, długość Twoich obietnic, wysokość majestatu i głębokość sądów. […].
Bądź wola Twoja jak w niebie, tak i na ziemi: abyśmy Cię kochali z całego serca, zawsze o Tobie myśląc; z całej duszy, zawsze za Tobą tęskniąc; całym umysłem, ku Tobie kierując wszystkie nasze intencje, szukając we wszystkim Twojej chwały i ze wszystkich naszych sił, obracając wszystkie nasze siły i władze duszy i ciała na służbę Twej miłości, a nie na co innego; i bliźnich naszych kochajmy jak samych siebie, wszystkich pociągając według sił do Twojej miłości, ciesząc się z dobra innych jak z własnego i współczując w nieszczęściu, i nikomu nie dając żadnego zgorszenia.” (On 1-5).
jk
