„Z Ojczyzny Jezusa „


Pobierz Pobierz

Pokój i Dobro!
W Betlejem migoczą bożonarodzeniowe oświetlenia i nie rozebrano jeszcze świątecznych dekoracji. W najbliższy poniedziałek i wtorek uroczystości Narodzenia Pańskiego będzie przeżywała wspólnota ormiańska, która razem z franciszkanami oraz prawosławnymi grekami opiekuje się bazyliką z Grotą Narodzenia.
W ubiegłym tygodniu również katoliccy mieszkańcy Betlejem mieli powód do radosnego świętowania. W miniony czwartek (14.01) dziękowali oni Panu Bogu na wyniesienie na ołtarze bł. Marii Alfonsiny Danil Ghattas. O beatyfikacji tej córki palestyńskiej ziemi urodzonej w Jerozolimie w 1843 r. a zmarłej w Ain Karem w 1927 r. opowiadałem w jednym z listopadowych felietonów (22.11.09). Dziękczynnej liturgii w Betlejem przewodniczył abp Fouad Twal, łaciński patriarcha Jerozolimy, któremu towarzyszył biskup Nazaretu, liczni kapłani i siostry zakonne oraz tutejsi parafianie. W wygłoszonej homilii patriarcha przypomniał życiorys błogosławionej Marii Alfonsiny, podkreślając jej dwudziestoletni związek z Betlejem oraz zasługi zgromadzenia Różańca Świętego. Zgromadzenie to powstało przy patriarchacie łacińskim w Jerozolimie i do dzisiaj opiera się wyłącznie na powołaniach lokalnych, czyli pochodzenia arabskiego. W trakcie homilii abp Twal przypomniał własne słowa wypowiedziane w Nazarecie 22 listopada 2009 r. podczas beatyfikacji współzałożycielki zgromadzenia sióstr Różańca Świętego. „Kościół, który nie wydaje świętych pośród własnego duchowieństwa, swoich zakonników i zakonnic oraz świeckich – podkreślił patriarcha – jest jak bezpłodna matka. Budowanie materialnych struktur czy tworzenie wielkich projektów nie jest najważniejsze. Kościół najbardziej potrzebuje przykładu świętych, którzy stanowią „żywą ewangelię” dla każdego z nas. Świętość jest znakiem wiarygodności Kościoła, zakończył abp Twal”.
Po Mszy św. z franciszkańskiego kościoła św. Katarzyny, gdzie wielokrotnie modliła się s. Maria Alfonsina ruszyła przez centrum Betlejem sugestywna procesja, pragnąca przemierzyć drogę uczęszczaną przez błogosławioną. Patriarcha wniósł relikwie Marii Alfonsiny najpierw do budynku szkoły. To właśnie tutaj młodej zakonnicy, należącej wówczas jeszcze do zgromadzenia św. Józefa od Objawienia, w latach 1874-1876 wielokrotnie ukazała się Matka Boża i poleciła, aby założyła zgromadzenie Różańca Świętego. Po raz drugi procesja zatrzymała się w pierwszym klasztorze sióstr Różańca Świętego, założonym w 1893 r. przez bł. Marię Alfonsinę. W mieście Dawida, przy Grocie Narodzenia spędziła ona owocne 15 lat pionierskiej posługi wśród najbardziej potrzebujących.
W roku 1847 została wznowiona działalność patriarchatu łacińskiego w Jerozolimie. W odrodzonej strukturze Kościoła Ziemi Świętej ważnym elementem życia lokalnej wspólnoty stała się nowa rodzina zakonna dla dziewczyn palestyńskiego narodu: Zgromadzenie sióstr Różańca Świętego. Bł. Maria Alfonsina, współzałożycielka zgromadzenia wraz z ks. Josephem Tannusem, po otrzymaniu dyspensy Stolicy Apostolskiej opuściła po dwudziestu latach zgromadzenie sióstr św. Józefa i wstąpiła do nowej wspólnoty. Pierwszą placówką s. Marii Alfonsiny w nowym zgromadzeniu była Jafa Galilejska znajdująca się kilka kilometrów na zachód od Nazaretu. W sąsiedztwie rodzinnego miasta Świętej Rodziny siostry podjęły się prowadzenia istniejącej już szkoły dla dziewcząt. Perspektywy pracy przedstawiały się bardzo pozytywnie, ale warunki mieszkalne były przerażające. Siostry miały do dyspozycji jedno większe pomieszczenie na klasę dla dzieci oraz nieduży pokój bez okna, jako mieszkanie dla siebie. Dla s. Marii Alfonsiny nie stanowiło to większego problemu. W swoim dzienniczku zapisała: „Nasze ubóstwo i ciasnota naszego mieszkania są dla nas pociechą i naszą radością”. Opatrzność Boża posłużyła się ofiarnością sióstr klarysek z Nazaretu, które przeznaczyły pokaźną sumę otrzymaną od dobrodziejów na rozbudowę szkoły i skromnego klasztoru sióstr w Jafie Galilejskiej.
Z Galilei, podobnie jak Maryja z Jezusem pod sercem, s. M. Alfonsina została wysłana do Judei, aby w mieście pasterzy Beit Sahour otworzyć szkołę przy parafii patriarchatu łacińskiego. Cierpienia z powodu braku odpowiednich struktur rekompensowała, jak relacjonuje błogosławiona, „radość mieszkańców, zaangażowanie uczennic oraz gościnność proboszcza”. Z Judei siostra Alfonsina udała się do Jordanii, by razem z innymi siostrami założyć dużą szkołę dla ludności beduińskiej w Salt. Przed podróżą zatrzymała się w Grocie Narodzenia prosząc o „łaskę wiernego wypełnienia woli przełożonych kierując się pragnieniem podobania się tylko Panu Bogu”. Po dwóch latach spędzonych na pierwszej misji na drugim brzegu Jordanu s. M. Alfonsina wróciła do Palestyny. Pracowała najpierw w Nablus, czyli w sercu Samarii, w pobliżu studni Jakubowej a następnie, po długiej chorobie i leczeniu w Jerozolimie w innej placówce Samarii: Zababdeh.
Szczególnym doświadczeniem dla s. Marii Alfonsiny był powrót w 1893 roku do Betlejem, gdzie pracowała wcześniej jako zakonnica zgromadzenia św. Józefa. Nie mogła jednak odmówić prośbie ówczesnego patriarchy i przeciwstawić się decyzji rady zgromadzenia, tym bardziej, że realizowały one w pełni zobowiązanie jakie otrzymała przed śmiercią od ks. Josepha Tannusa. Współzałożyciel zgromadzenia powierzył s. Marii Alfonsinie zadanie otwarcia w Betlejem sierocińca i pracowni dla biednych dziewcząt z miasta i okolic. Mimo życzliwości franciszkańskiego proboszcza początki tej misji nie były jednak łatwe. W swoim dzienniczku zapisała: „Naszą pociechą było ubóstwo… Byłyśmy szczęśliwe mogąc mieć udział u biedzie jakiej doświadczyła w Betlejem Święta Rodzina i w ogołoceniu Dzieciątka Jezus”. Mimo skromnych warunków siostry rozpoczęły pracę z dziewczynkami ucząc je czytać i pisać, sztuki szycia, haftowania oraz robienia różańców. Kiedy wydawało się, że z powodu trudności materialnych będą musiały zrezygnować z betlejemskiej placówki, na pomoc przyszli opatrznościowi dobroczyńcy. W opisach pierwszych 15 lat działalności sióstr różańcowych w Betlejem jest wiele niewytłumaczalnych zdarzeń, które można uznać za cudowną pomoc wypraszaną ufną modlitwą na różańcu. Kiedy s. M. Alfonsina opuszczała Betlejem w 1909 roku siostry działały jeszcze w prowizorycznych warunkach, co błogosławiona uważała za szczególną łaskę życia według wzoru Świętej Rodziny.
Życie tej palestyńskiej zakonnicy, której zasługi dla nowego zgromadzenia odkryto dopiero po jej śmierci na podstawie zapisków duchowego dzienniczka, charakteryzowała maryjna pobożność wyrażona w modlitwie różańcowej oraz pokornej służbie bliźniemu na wzór Dziewicy z Nazaretu. Matka Boża była dla s. M. Alfonsiny patronką i wzorem do naśladowania od samego dzieciństwa. Na Chrzcie świętym otrzymała imię Maryam Sultaneh, czyli Maryja Królowa. W wieku 17 lat wstąpiła do zgromadzenia sióstr św. Józefa od Objawienia przyjmując imię Maria Alfonsina. Ceremonia obłóczyn odbyła się na Kalwarii przy ołtarzu Matki Bożej Bolesnej, gdzie młoda dziewczyna wybrała swoją drogę konsekracji Jezusowi przez Maryję. Patrząc na całe jej życie i czytając spisane przeżycia duchowe ma się wrażenie, że jej powołanie zakonne i droga do świętości jest wiernym odzwierciedleniem służebnej postawy Dziewicy Maryi, Matki Syna Bożego.
jk

drukuj