Z Ojczyzny Jezusa
Pokój i Dobro!
Na początku nowego roku każdy próbuje podsumować ostatnie 12 miesięcy. Takiej próby bilansu podjął się również łaciński patriarcha Jerozolimy w noworocznym kazaniu wygłoszonym podczas Mszy Świętej w konkatedrze Najświętszego Imienia Jezus w Jerozolimie. Zwracając się do zebranych abp Fouad Twal wyraził przekonanie, iż „taki bilans nie jest nigdy kompletny”, ponieważ tylko „Pan zna wartość i znaczenie wydarzeń w życiu indywidualnych osób, wspólnot religijnych, poszczególnych krajów i całego świata”.
Jednym z najbardziej smutnych wydarzeń zakończonego roku jest w opinii patriarchy pacyfikacja Strefy Gazy przez wojsko izraelskie. Rozpoczęta 27 grudnia 2008 roku operacja „płynny ołów” miała na celu, według strony izraelskiej, likwidację członków i zniszczenie infrastruktury Hamasu w Strefie Gazy. Po zawieszeniu broni 18 stycznia 2009 r. zwycięstwo w operacji ogłosił zarówno Izrael jak i Hamas. „Po roku – informuje z bólem patriarcha – sytuacja mieszkańców tych terenów jest wciąż tragiczna”. Operacja wojskowa, w wyniku której zginęło około 1350 Palestyńczyków, w tym setki dzieci, pociągnęła za sobą zniszczenia domów, szkół i szpitali. Skutki tamtych tragicznych tygodni sprzed roku są wciąż widoczne w życiu ludności Gazy. Patriarcha Fouad Twal zaapelował więc w tegorocznym bożonarodzeniowym orędziu o przywrócenie wolności podróżowania, o zniesienie blokady ekonomicznej oraz o międzynarodową solidarność z mieszkańcami Gazy, którzy cierpią z powodu braku żywności, lekarstw oraz czystej wody. Te niehumanitarne warunki zagrażają zdrowiu półtora milionowej społeczność Strefy Gazy, wśród której prawie połowa to dzieci poniżej 14 roku życia.
Trudna sytuacja mieszkańców Strefy Gazy, zamkniętych ścisłym pierścieniem wojska izraelskiego może jeszcze pogorszyć się z powodu rozpoczętej budowy metalowej zapory, budowanej przez Egipt w celu odcięcia się od Gazy. Na początku stycznia, w pierwszą rocznicę izraelskiej operacji „płynny ołów”, międzynarodowa grupa pacyfistów nie została dopuszczona do egipskiej strefy granicznej w Rafah, gdzie trwają zaawansowane prace przy budowie podziemnej zapory dochodzącej do 30 m. głębokości, skierowanej przeciwko palestyńskim tunelom łączącym Gazę z Egiptem. Od czasu całkowitego odcięcia Gazy palestyńscy mieszkańcy tego niewielkiego wybrzeża w celu zaspokojenia podstawowych potrzeb opierają się na przemycie. Oficjalny raport ONZ-tu stwierdza, że lokalny rynek w Strefie Gazy jest zależny od towarów dostarczanych podziemnymi tunelami, zwanymi często „tuneli śmierci”. Do tej pory pochłonęły one kilkadziesiąt ofiar. Kilkaset tuneli skupionych na przestrzeni zaledwie kilku kilometrów stworzyło podziemną sieć, której mapy nikt nie zna.
Komentatorzy jednogłośnie określają decyzję rządu w Kairze jako „bratobójczy gest przeciwko Palestyńczykom”. Jednocześnie oskarżają Egipt o jawną realizację destruktywnej polityki Izraela. Nawet jeśli nie przyjmie się tych stronniczych stanowisk to nasuwa się jednak pytanie o powód zaangażowania się władz Egiptu w całkowitą izolację ekonomiczną narzuconą przez Izrael mieszkańcom nadmorskiej Strefy Gazy, określanej jako „największe więzienie na świecie”. Izraelskie embargo dotyczy prawie wszystkiego; wyjątek stanowią podstawowe lekarstwa oraz główne produkty żywnościowe. Zakaz przywozu obejmuje zarówno materiały budowlane jak również zeszyty dla dzieci. Z wyjątkiem nadzwyczajnych konwojów humanitarnych nikt nie może wjechać ani wyjechać z Gazy. Jest ona rygorystycznie kontrolowana przez Izrael z trzech stron; od wschodu, północy i od zachodu. Czwarta granica, południowa, jest kontrolowana przez Egipt, który podjętą decyzją o wybudowaniu muru, zamyka ostatnie okno na świat palestyńskiej Gazie.
Wielu obserwatorów i komentatorów polityki bliskowschodniej zastanawia się dlaczego Kair podjął cichą współpracę z Izraelem w celu rzucenia na kolana półtora milionów braci Arabów? Do tej pory Egipcjanie oficjalnie kontrolowali przejście graniczne w Rafah, ale jednocześnie przymykali oczy na setki podziemnych tuneli wykopanych pod granicą. Tunelami regularnie transportowano podstawowe towary z Egiptu jak żywność, benzynę, gaz, papierosy i każdy inny towar na zamówienie. Tymi nieoficjalnymi drogami do Strefy Gazy docierały również komputery, motory oraz zwierzęta. Podziemnymi tunelami przemycano także dziennikarzy a nawet przyszłe żony. Mówi się ponadto, iż w tym podziemnym labiryncie istnieje specjalny tunel VIP’owski dla aktywistów Hamasu. Nie ulega wątpliwości, że tymi kanałami sprowadzano także broń, materiały wybuchowe i inne uzbrojenie dla bojowników.
Możemy zatem postawić sobie następujące pytanie: jaki będzie los ludności z Gazy kiedy Egipcjanie wybudują metalową zaporę na całej długości granicy, której zakończenie jest przewidziane za 18 miesięcy? Rozpoczęte prace wykonywane są jakby w konspiracji. W dzień robi się głębokie wykopy – informują mieszkający przy granicy Palestyńczycy – a nocą wbijane są stalowe słupy, mające stworzyć niewidzialny mur przecinający szlaki podziemnych tuneli. Co tłumaczy te nowe kroki podjęte przez władze Egiptu? Jedni uważają, że prezydent Mubarak został „kupiony” uzyskaną pomocą ekonomiczną z USA, za którą stoją partnerskie układy z Izraelem. Inni natomiast sądzą, że Egipcjanie boją się inwazji członków Hamasu i ich współpracy z Braćmi Muzułmańskimi, z którymi rząd Kairu ma i tak sporo kłopotów. Niezależnie od motywów politycznych embargo Gazy ze strony Egiptu może tylko pogorszyć tragiczną sytuację półtora milionowej społeczności mężczyzn i kobiet, osób starszych oraz dzieci, z których większość nie ma nic wspólnego z zbrojnym ramieniem Hamasu.
Należy podkreślić, że konsekwencje egipskiego mur ze stali, mającego osiągnąć długość około 11 km. odczują nie tyle członkowie Hamasu co ludność cywilna próbująca ominąć zakazy embarga narzuconego przez Izrael w odwecie za ostrzeliwanie osiedli żydowskich na pustyni Negew. Wydaje się, że po raz kolejny „bracia” Palestyńczycy zostają opuszczeni i zdradzeni przez politycznych przywódców arabskich mocarstw. Dziwi też fakt, że wobec tak ewidentnego naruszenia praw wolności i godności człowieka nie protestuje się tak ostro jak przeciw izraelskiemu „murowi bezpieczeństwa”. Żaden bowiem z krajów arabskich nie sprzeciwia się decyzji Kairu, odgradzającego się od palestyńskiej ludności. Zamknięcie tuneli jest równoznaczne ze skazaniem na śmierć Gazy. „Nie mogę uwierzyć – powiedział rzecznik Hamasu – że nasi bracia stawiają barierę pomiędzy nami”. Przedsięwzięcie jak to tej pory jest otoczone tajemnicą. Rząd w Kairze nie potwierdza ani też jednoznacznie nie zaprzecza planom izolacji Gazy. Wszelkie informacje dotyczące ogromnej stalowej bariery, uniemożliwiającej wykorzystywanie przez przemytników tuneli, są mało precyzyjne. Pewne jest jednak to, że jeśli stalowa zapora zostanie zbudowana to może okazać się „barierą nie do przeniknięcia”.
Odpowiedzią na tę kolejną formę agresji nie wróżącej pokojowych nastrojów w palestyńskim narodzie niech będą słowa z bożonarodzeniowego orędzia patriarchy Twala: „Marzenia o pojednaniu w Ziemi Świętej wydają się utopią… a mimo to nasza nadzieja jest ciągle żywa”.
jk
