Spróbuj Pomyśleć


Pobierz Pobierz

 

Szczęść Boże!

Entuzjastycznej pochwały i bezwarunkowego poparcia wymaga bunt polskiej młodzieży przeciwko poniewieraniu Ojczyzny. Z powodów oczywistych ludzie młodzi mają lepsze rozeznanie w aktualnej rzeczywistości, nie wloką za sobą doświadczeń minionej historii, nie dadzą się nabrać na kombatanckie zasługi już zdemaskowanych i jeszcze nie ujawnionych agentów wpływu rozmaitych central decyzyjnych kolonizujących nasz kraj. Młodzież polska nie bez przyczyny stała się głównym celem ataku koordynowanego bardzo sprawnie, pomimo pewnych różnic interesów.

Bo przecież w celu wyczyszczenia Polski z Polaków nikt nie będzie zabierać się za moherowe berety. Te wystarczy ustawić w kolejce na zapisy do lekarza za dwa lata, albo ogłosić, że ludzi po sześćdziesiątce nie warto leczyć i problem sam szybko się rozwiąże. Można jeszcze na tym dobrze zarobić. Są tacy mężowie stanu, którzy dla siebie i swoich partyjnych towarzyszy potrafią wycisnąć pieniądze nawet z kamienia, nie oglądając się przy tym na powodowane szkody, choćby miały one charakter kataklizmu. Pamiętając o kursach strzyżenia psów dla stoczniowców, można sobie wyobrazić, kto zarabia na ubezpieczeniach od kosztów leczenia szpitalnego czy zachorowania na raka. Doprowadzanie zakładów opieki zdrowotnej do upadku to lukratywne zajęcie zawłaszczających w majestacie prawa publiczny majątek, a to w postaci budynków i działek, a to niewyobrażalnie kosztownego sprzętu, nieraz dopiero co zakupionego za ciężkie miliony. No, ale zostają jeszcze ludzie. Lekarze i pielęgniarki oraz pozostały personel fachowy jako tako potrafią znaleźć pracę zagranicą, a nawet w kraju. Pozostali idą na zasiłek, a kiedy i on się skończy setkom tysięcy wyrzuconych na bruk pracowników ochrony zdrowia – tak samo jako innych bezlitośnie likwidowanych sektorów – zagląda w oczy śmierć głodowa. Gdzie stress, tam i choroby: wieńcówka, zawał, wylew, rak. Gdzie się leczyć? Za co się leczyć? Reklamy ubezpieczeń na pokrycie kosztów leczenia szpitalnego jedynie zwiększają poczucie lęku przed wykluczeniem z dostępu do szpitala i paniczny strach przed śmiercią w razie zachorowania na chorobę, która jest wprawdzie uleczalna, ale nie dla wszystkich, a tylko dla tych, którzy kupią sobie polisę ubezpieczeniową. Im szybszy i bardziej spektakularny rozpad lecznictwa, tym więcej kupionych polis na pokrycie leczenie szpitalnego. W przypadku nowotworu, im dłuższy okres oczekiwania na specjalistyczną diagnostykę i terapię, tym mniejsze szanse na przeżycie nawet osoby ubezpieczającej się od zachorowania na raka. I znowu czysty zysk firm ubezpieczeniowych, wprost proporcjonalny do tempa upadku lecznictwa. Kolejny zarobek przynoszą ubezpieczenia od wysokich kosztów pogrzebu. Wobec obcięcia zasiłków pogrzebowych, reklamujący się firmy ubezpieczeniowe apelują do sumienia jeszcze żywych, aby ci nie obciążali wysokimi kosztami pogrzebu pogrążonej w nadchodzącym bólu rodziny, a sami sobie kupili polisę pogrzebową. Tak więc w obszarze objętym działalnością zawodową od lekarza do stolarza, rolę władzy publicznej przejmują firmy ubezpieczeniowe. A dotyczy to spraw ostatecznych i jednoznacznie oczywistych, jak akt zgonu, gdy stwierdzenie śmierci jest bezsporne.

Żaden sprawca i beneficjent cudzych nieszczęść PR-em, czy mową nienawiści nie przywróci życia zmarłym. Może jedynie cieszyć się, że szybko wymierające moherowe berety nie będą młodym mącić w głowie.

Starzy i chorzy do piachu, młodzi zagranicę.

Jeszcze w latach poprzedzających totalny rozpad naszego Państwa do głównych zadań rządzących należało wypędzenie młodych Polaków z Ojczyzny. Stary to i sprawdzony sposób na pozbycie się części narodu najbardziej radykalnej, a przy dysponującej najwyższym potencjałem prokreacyjnym. Potencjałem możliwym do wykorzystania dla dobra narodu albo przy wsparciu wielopokoleniowych rodzin, które na to stać, albo poprzez dobrze przemyślane programy rządów, dla których harmonijny rozwój ludności jest priorytetem. Posługując się nachalną propagandą na rzecz masowych wyjazdów i tworząc w kraju warunki uwłaczające godności człowieka, rządy handlarzy żywym towarem wygnały Polaków z Ojczyzny, dając innym tanią i pokorną siłę roboczą. W imieniu młodych ludzi w kraju pozostałych, przemawiają współczynniki i wskaźniki demograficzne, które lokują Polskę na dramatycznie złych pozycjach w skali całego świata.

Obok uwarunkowań gospodarczych, coraz większego znaczenia dla wymierania narodu nabiera zagrożenie następstwami energicznie przez sprawujących władzę lansowanej narkomanii i rozwiązłości, a także rozpadu nadzoru sanitarnego. Ofiary wypadków drogowych spowodowanych przez kierowców odurzonych narkotykami, są wprawdzie bardziej widoczne, ale znacznie mniej liczne niż ofiary niszczącej płodność epidemii chlamydiozy i innych chorób wenerycznych, czy dopuszczenia do obrotu środków spożywczych skażonych substancjami chemicznymi uniemożliwiającymi zapłodnienie, zajście w ciążę i prawidłowy rozwój dziecka w łonie matki i po urodzeniu. Ujawniony ostatnio wieloletni skandal z mlekiem wytwarzanym przez krowy karmione sianem skażonym nieoczyszczanymi ściekami z Wrocławia, wykazuje dobitnie słabość i nieskuteczność bizantyjskich procedur unijnych, po raz kolejny skompromitowanych w konfrontacji z realiami życia, gdzie dla zapewnienia bezpieczeństwa konsumentom potrzebny jest zdrowy rozsądek inspektorów a nie sprzeczna z nim brukselska dyrektywa.

Szczęść Boże młodym Polakom i Polkom, dla których w Ojczyźnie pozostać i tutaj cieszyć się szczęściem rodzinnym jest celem doczesnego życia. Skompromitowanych do cna polityków starego rozdania prosimy: nie przeszkadzać.

Z Panem Bogiem
dr Zbigniew Hałat

drukuj