„Spróbuj pomyśleć”
Szczęść Boże!
Najwyższym funkcjonariuszom gatunku należącego do grupy trzymającej władzę żyje się dobrze, a kiedy już zwolnią zajmowane fotele, mają za co kupić sobie długie życie w zdrowiu. Potrafią przecież sprytnie się urządzić, lokując kapitał uzyskany w wyniku ciężkiej pracy dla dobra bliżej nieokreślonej ojczyzny czy to w gwarantowanych przez zleceniodawców nominacjach na wysokie stołki w Unii Europejskiej i jej podobnych systemach, czy też bezpośrednio w gotówce złożonej w bankach Szwajcarii, Liechtensteinu, Cypru, a więc krajów, które do niedawna miały dobrą opinię wśród złodziei cudzego, zwłaszcza publicznego, dobra. Dla rozwoju gatunku obiecujące jest też przekazanie potomstwu umiejętności wskoczenia na dowolny urząd, z ministerialnym na czele, bez posiadania jakichkolwiek kompetencji do jego sprawowania. Czego jak czego, ale nowej arystokracji dorobiliśmy się w III RP. Niestety, jest to arystokracja powstała w wyniku selekcji negatywnej i nic dziwnego, że jej osiągnięcia ograniczają się do efektów kręcenia lodów na zagarnięciu własności państwowej, własności Państwa Polskiego, czyli każdego z nas.
Uczestniczyłem kiedyś w wiecu przed Grobem Nieznanego Żołnierza w Warszawie, zwołanym przez zasłużonego patriotę pana Gabriela Janowskiego dla wyrażenia sprzeciwu wobec planów prywatyzacji STOENu. Każdy z argumentów wówczas wytoczonych, znajduje dzisiaj pełne potwierdzenie, a dopiero co ujawniony mechanizm prywatyzacji pozwala postawić postulat jej unieważnienia, skoro była dokonana w sposób przestępczy. Udział służb specjalnych w tego rodzaju prywatyzacjach rzuca nowe światło na czysto SB-ckie sposoby walki z przeciwnikami grabieży wspólnego majątku, od oczerniających kampanii rozpisanych na medialną partyturę, po ataki fizyczne, podobne do otrucia Litwinienki.
Rzeczywistych obrońców praw człowieka, z panem senatorem Zbigniewem Romaszewskim na czele, można poprosić w tej sytuacji o nacisk na rozwikłanie tajemnicy zatrucia pana Gabriela Janowskiego 16 stycznia 2000r. W końcu na terytorium Rzeczypospolitej nie tylko zagranicznym terrorystom przetrzymywanym w Starych Kiejkutach należy się ochrona praw człowieka.
Kręcenie lodów w obszarze zagarniania szpitali wespół z zaufanymi ludźmi z Ministerstwa Zdrowia, co na parkowej ławce ujawniła poseł na sejm RP, choć od samego początku ukazane opinii publicznej w formie filmu operacyjnego i tak zakończyło się pełnym sukcesem. Podobno obecnie więcej jest w Polsce szpitali prywatnych niż państwowych. Ale nie dostają kontraktów Może dlatego, że przypadki trudne i kosztochłonne nie mają dostępu do prywatnego lecznictwa, a te, które się ujawnią podczas pobytu w szpitalu prywatnym, w trybie pilnym przekazywane są do szpitali państwowych.
Choroba, czy wypadek nie wybiera, więc i w szpitalach państwowych nowa arystokracja znajdzie zawsze ratunek i pomoc na najwyższy poziomie osiągalnym w Polsce. Nieraz takie leczenie osób, którym się nie odmawia, rujnuje szpitalny budżet do tego stopnia, że już nie ma za co badać i leczyć szarych płatników składki zdrowotnej i podatków. Stąd i w samej rejestracji czarno od tłumu zrozpaczonych ludzi w potrzebie. Nie wszyscy chorzy, nieraz ciężko chorzy, mogą czekać po kilkanaście godzin na zarejestrowanie się do lekarza za pół roku. Tu ktoś osunie się na podłogę, tam ktoś rzuci przekleństwo, gdzie indziej zaszlocha matka szukająca ratunku dla chorego dziecka. Zwinięta w pięść niewidzialna ręka rynku spada na głowy najbardziej poszkodowanych.
I tym ludziom, którym odbiera się konstytucyjne prawo dostępu do opieki
zdrowotnej, nowa arystokracja każe pracować aż do śmierci. Już od dawna znane są statystyki dotyczące zawodów wykonywanych w warunkach szkodliwych dla zdrowia, których przedstawiciele z rzadka dożywają emerytury. W zakresie bezpieczeństwa i higieny pracy w wielu zakładach nastąpił regres wynikający przede wszystkim z zaniedbań państwowych służb kontroli i nadzoru paraliżowanych politycznie, wykrwawianych finansowo i obsadzanych przez przypadkowych ludzi z wprost z ulicy. Do tego dochodzi praca na czarno, np. w budownictwie, w wyrobach z plastiku itp.. W szarej strefie składającej się na 30% polskiej gospodarki, pracownik nie ma żadnej ochrony pracy – nie chce ryzykować, to wylatuje. Na jego zarobek z narażeniem zdrowia i życia czeka wielu bezrobotnych.
Chorzy, wyniszczeni nędznymi warunkami zatrudnienia i życia mają według planów obecnej koalicji umierać w pracy. Powoływanie się na przyrost długości życia Polaków jest manipulacją czysto propagandową. Spośród 12 państw europejskich, w których oczekiwana liczba lat życia osób urodzonych w 1980 roku mieściła się pomiędzy 70 a 72, w ciągu trzydziestu lat, tj. do roku 2010, przyrost długości życia w Polsce stawia nasz kraj daleko za Portugalią, Słowenią, tez Czechami i Chorwacją, która przeżyła przecież wojny i nieco przed Bośnią i Hercegowiną oraz Serbią, też ofiarami wojen. A więc z punktu widzenia demografii Polski warunki życia w minionym trzydziestoleciu są w skutkach porównywalne z wojnami na Bałkanach.
Z Panem Bogiem
dr Zbigniew Hałat
