„Spróbuj pomyśleć”
Szczęść Boże!
Dojrzewające w czerwcowym słońcu tuskawki nabierają coraz bardziej czerwonej barwy. Nie trzeba mieć złudzeń. Jako najbliższa w obszarze ideologii i w realnej praktyce rządzenia kawiorowa socjaldemokracja to żadna kompromitacja zarówno dla całości platformy oligarchicznej, jak i jej prominentnych komików ścierających się ku uciesze i otumanieniu gawiedzi, tak świetnie sprawdzonych w odgrywaniu ról dobrego i złego gliny, że po prostu niezastępowalnych. Co dalej? W ślad za brutalną retoryką łatwo wprawić w ruch pałki, armatki wodne, kule z gumy i ołowiu i całą tę przeklętą resztę form przemocy, bezprawia i eksterminacji, z czym nasza część Europy miała się rozstać z końcem XX wieku naznaczonego upiorną symboliką dwóch nazwisk wodzów naszych sąsiadów. Stalin i Hitler budzili strach i przerażenie, bo stali na czele władzy państwowej nie poddawanej żadnej kontroli demokratycznej. Opozycję zniszczono fizycznie. Krytyków sterroryzowano. Brak ostentacyjnego entuzjazmu dla jedynie słusznej partii przykładnie ukarano. Nie od razu. Nie od razu. Na dzień dobry żadna dyktatura nie przedstawia się z najgorszej strony. Krok po kroku cierpliwie, z naruszeniem konstytucji, czy też zgodnie z jej duchem i literą, zdobywa jedną pozycję po drugiej, aż pewnego dnia wódz ogłosi swoim coraz bardziej chciwym pretorianom – bierzcie całą władzę! Pies z kulawą nogą nie upomni się o naszych przeciwników. Zamknęliśmy im usta na zawsze.
W tym kontekście warto zwrócić uwagę na dwa bezprecedensowe zdarzenia, które ostatnio zbulwersowały światową opinię publiczną, a były słabo dostrzeżone i mało komentowane w naszym kraju, zapewne wobec serii nieszczęść, zapoczątkowanych katastrofą 10. kwietnia w Smoleńsku, a które rozlały się powodzią dewastującą byt setek tysięcy ludzi i powinny ponownie zwrócić uwagę Polaków na sens cierpień Hioba. Oto prezydent Republiki Federalnej Niemiec złożył rezygnację, gdyż przyznał publicznie, że półtora miliona żołnierzy Bundeswehry, głównie z poboru, służy ochronie niemieckich interesów gospodarczych, zaś libańskiego pochodzenia Amerykanka red. Helen Thomas straciła akredytację w Białym Domu za wypowiedzenie opinii, iż ludzie z Izraela powinni wrócić do domu, czyli do Niemiec i Polski. Za możliwym rozwojem spraw wyobraźnia wprost nie nadąża.
Z żalem stwierdzam, że pomimo pięknych tradycji, polska inteligencja, elita intelektualna naszego państwa, z małymi wyjątkami, nie daje sobie rady z wyzwaniami współczesności, nie wykorzystuje dostępnych narzędzi obrony demokracji w Polsce, nie sprzeciwia się pełzającej dyktaturze, nie dostrzega śmiertelnych zagrożeń dla suwerenności Państwa Polskiego i praw człowieka jego obywateli w coraz bardziej narastającej fali przemocy politycznej i łamania podstawowych praw obywatelskich z prawem do życia, miru domowego i wolności wypowiedzi na czele.
Od 10. czerwca 2010r. sytuacja stała się jeszcze bardziej krytyczna. Należy zdać sobie sprawę z oczywistego faktu, że ikonami obecnego sojuszu, oprócz dobrze znanych prominentów partii czerwonej tuskawki są takie postaci, jak Katarzyna II, Erika Steinbach, Martin Schulz i José Zapatero.
Z Panem Bogiem
dr Zbigniew Hałat
