„Spróbuj pomyśleć”


Pobierz Pobierz

Szczęść Boże!

Do najbardziej trudnych do rozwiązania problemów każdego człowieka należą zagadnienia związane z płciowością. Niemalże od kolebki aż do łoża śmierci płciowość człowieka pokazuje swoją siłę. Jest to siła twórcza, wiążąca obcych sobie ludzi w jedno ciało owocujące dziećmi, a na skutek sublimacji dająca strzelisty jak gotyckie świątynie rozkwit wszelakich talentów, ale i siła destrukcyjna o mocy żywiołu, który w jednej chwili potrafi zniszczyć wszystko i wszystkich. Jak powódź wnosząca do naszych domów wszelkie nieczystości.

Nic więc dziwnego, że obie strony walki Dobra ze Złem toczącej się na polu bitwy zwanym człowiekiem nadają płciowości wagę najwyższą. Czego Pan Bóg od nas oczekuje, dobrze wiemy ze Starego i Nowego Testamentu, z encyklik papieży, z codziennego nauczania kapłanów. Podobnie precyzyjne oczekiwania nasi muzułmańscy bracia znajdą na stronach Koranu, w Sunnie, szarii i adacie. A czego chce od nas Szatan? Przecież wierząc w Boga, nie można zaprzeczać istnieniu i dziełom Szatana. Szatan w sposób jasny i oczywisty spodziewa się, że za pomocą niekontrolowanej płciowości odbierze człowiekowi Boga, a Bogu – człowieka. I – niestety – osiąga zamierzone efekty. Cóż jak nie sprzeciw wobec zasad normalnych zachowań płciowych stoi na pierwszym miejscu wśród przyczyn odejść od Boga? Pod presją budzącej się płciowości od najmłodszych lat, ci, którym Boże drogowskazy są najbardziej potrzebne, odwracają od nich głowę, schodzą z dobrze wytyczonych dróg i brną w coraz głębszym błocie na dalekie manowce. Nie potrafią sobie poradzić ze sprzecznymi – w ich rozumieniu – cechami fizycznej, psychicznej i moralnej komponenty własnej integralności. Zerwanie z Kościołem z powodu niedotrzymywania wymogów wiary w zakresie płciowości dowodzi, że dziewczyna, chłopiec, kobieta, mężczyzna na czas nie usłyszeli od rodziców i wychowawców, w tym od kapłanów, że Kościół jest dla grzeszników, że Kościół jest dla słabych, dla podatnych na zauroczenie, że Kościół jest też dla szukających przyjemności za wszelką cenę, dla odurzonych miłością, dla zafascynowanych nową zabawką, dla oszukujących najbliższych, dla zwykłych ludzi, żadnych tam niezłomnych bohaterów. Zerwanie z Kościołem z powodu niedotrzymywania wymogów wiary w zakresie płciowości dowodzi też, że dziewczyna, chłopiec, kobieta, mężczyzna na czas nie usłyszeli od rodziców i wychowawców, w tym od kapłanów, że zwykły człowiek nie jest święty z samej istoty człowieczeństwa, wręcz odwrotnie – jest grzeszny i dopiero dąży do świętości. I niewątpliwie ją osiągnie, o ile sam z tego dążenia – pod byle pretekstem – nie zrezygnuje. Jakże szkodliwe dla wszystkich, a przede wszystkim dla samych zainteresowanych, ale i dla ich rodzin i całych narodów, są odejścia od wiary spowodowane płciowością, która została nam dana nie dla destrukcji a dla konstrukcji maksimum szczęścia osiągalnego tu i teraz, ale przede wszystkim – w przypadku sprostania wynikającym z niej próbom wolnej woli – także w nieskończoności.

Niewyobrażalny wcześniej napór Szatana na manipulowanie ludzką płciowością wymaga dostosowania się ludu bożego do nowej sytuacji. Trzeba otworzyć mocno zaciśnięte oczy, należy wyzbyć się obaw przed naruszaniem wyimaginowanego tabu, mieć odwagę głosić swoje przekonania w sposób klarowny i oparty o współczesną wiedzę. O współczesną wiedzę naukową.

O właśnie. Ileż to nieszczęść przyniosły ludziom, całym pokoleniom, i to na całym świecie, a szczególnie w państwach dawniej chrześcijańskich, dane do wierzenia i przyjęte za pewnik urojenia rozmaitych guru, autorytetów wyrosłych na fali walki z chrześcijaństwem, twórców całych szkół myślenia, nowatorskich kierunków nauki, które wkrótce po zaistnieniu wprowadzały do teorii i praktyki życia społecznego dogmaty tyleż niepodważane, co niekontestowane. Niekontestowane dlatego, że nikt nie odważał się im zaprzeczać, a gdyby nawet taki odważny się znalazł, zostałby przez entuzjastów dogmatu starty w proch i rozsypany na rozstajnych drogach, aby wraz ze swoim protestem zniknął bez śladu.

Zygmunt Freud w napisanej w 1915r. pracy „Instynkty i ich zmienne koleje” twierdził, że życie człowieka zależy od dwóch głównych sił . Pierwszą z nich jest instynkt samozachowawczy, dzięki któremu ludzie zachowują własną egzystencję. Drugą siłą miały być instynkty płciowe, za pomocą których ludzie zapewniają przeżycie gatunku. Jak pisał Freud: „Zaproponowałem rozróżnienie dwóch grup tego rodzaju pierwotnych instynktów (które należy rozróżnić): ego lub instynkty samozachowawcze i instynkty seksualne.

Degradacja osoby ludzkiej to istoty, wręcz zwierzęcia miotanego instynktami utrzymała się i utrzymuje nadal w wielu wypowiedziach naukowców, lekarzy, filozofów, polityków, a więc kreatorów opinii i kowali losu milionów ludzi.

Na szczęście najnowsze badania w zakresie seksualności człowieka podważają dogmat Freuda, o czym opowiem za tydzień.

Z Panem Bogiem

dr Zbigniew Hałat

drukuj