„Spróbuj pomyśleć”


Pobierz Pobierz

Szczęść Boże!


Jak każda sfera myśli ludzkiej epidemiologia lekarska ma swoje pomnikowe postaci. Miejsce pierwsze wśród pierwszych zajmuje Hipokrates, oczywiście. Ojciec medycyny i etyki medycznej pozostawił swoim uczniom kodeks postępowania sformułowany na tysiąclecia w przysiędze Hipokratesa, m. in. w słowach:

– zdrowy tryb życia i sposób odżywiania się zalecał będę wedle swoich sił i osądu, mając na względzie pożytek cierpiących, chroniąc ich zaś przed szkodą i krzywdą.
– nigdy nikomu, także na żądanie, nie dam zabójczego środka ani też nawet nie udzielę w tym względzie rady; podobnie nie dam żadnej kobiecie dopochwowego środka poronnego.

O ile pierwsza z przytoczonych zasad zależy od osądu lekarza, o tyle druga, zakazująca udziału w zabójstwie człowieka od poczęcia aż do śmierci stała się bezwzględnie obowiązującym wyróżnikiem powołania lekarskiego już od czasów Hipokratesa, a więc na cztery wieki przed narodzeniem Chrystusa. Lekarz, który wie, że jakiś środek jest zabójczy, a mimo to ten środek podaje, nawet na żądanie kogoś, kogo ten środek może zabić, albo udziela w tym względzie rady, łamie podstawową zasadę etyki lekarskiej i w ramach oczyszczania zawodu z osób, które zawód lekarski kompromitują, powinien być z tegoż zawodu usunięty.

Osąd lekarza wynika zarówno z wiedzy nabytej od jego nauczycieli, z własnej praktyki oraz z postępu medycyny za życia lekarza. Doświadczenia z własnej praktyki lekarskiej to kropla w oceanie obserwacji wszystkich osób zajmujących się medycyną w dziejach człowieka, stąd i potrzeba trzymania się tzw. głównego nurtu medycyny, określającego aktualne standardy postępowania lekarskiego. Standardy te, w miarę rozwoju medycyny i jej nauk podstawowych, w szczególności fizyki, chemii i biologii, z czasem zmieniają się i każde kolejne pokolenie lekarzy z podziwem, ale i z rozczuleniem przygląda się wysiłkom swoich poprzedników. Z natury rzeczy aktualne standardy postępowania lekarskiego mogą stawiać tamę postępowi medycyny, a nawet sprowadzać na pacjentów dodatkowe nieszczęścia w postaci jatrogennych, czyli wynikających z działania lekarza, chorób, niepełnosprawności i przedwczesnych zgonów. Przykładów z przeszłości i z naszych czasów można mnożyć bez liku i wielu zastanawia podstawowy problem relacji lekarz – pacjent a odnoszący się do faktycznej skuteczności i bezpieczeństwa stosowanych przez lekarza procedur. Jeszcze większym problemem dla pacjenta i jego bliskich jest odgadnięcie prawdziwego celu proponowanego przez lekarza postępowania. Bezradni, złożeni niemocą, w rozpaczy z obawy o los najbliższych, zdani na łaskę – niełaskę otoczenia, ludzie gotowi są oddać wszystko dla ratowania zdrowia i życia. Niekiedy jednak muszą stanąć twarzą w twarz z sytuacją, która zdecydowanie przerasta ich zdolności zrozumienia. Oto lekarz, którego kodeks postępowania wyznacza wiele tysięcy lat tradycji przysięgi hipokratejskiej, okazuje się oszustem, naciągaczem, czy też akwizytorem w białym fartuchu. Zamiast kierować się dobrem pacjenta, zamiast ulżyć cierpieniom, zamiast ratować zdrowie i życie człowieka, taki akwizytor w białym fartuchu po prostu nagania klientów producentom szkodliwych środków farmaceutycznych, niepotrzebnego sprzętu medycznego, całym sieciom chciwych zysków hurtowników i detalistów, rozmaitym usługodawcom od zabiegów tyleż kosztownych, co zbędnych. Wszystko to w atmosferze „głębokiej naukowości nieomylnych sądów”. Sądów wyczytanych z reklamowych broszur i sponsorowanych po cichu publikacji z pism o wysokim impact factor, zasłyszanych pod palmą na bardzo naukowych kongresach i podczas kolacji w najdroższych restauracjach i wreszcie zawartych w obowiązującym prawie: od ustaw pisanych przez lobbystów, przez rozporządzenia przesyłane ministrom pocztą elektroniczną do przepchnięcia przez rząd, po wytyczne, wskazówki oraz standardy kształcenia i postępowania i tym podobne normy prawa zwanego niegdyś powielaczowym. W efekcie omotania przez pajęczynę medycznego biznesu, nawet pełen najlepszej woli i natchniony najszczerszym powołaniem młody adept medycyny staje się bezwolnym narzędziem realizacji wielkich interesów finansowych, z oczywistą stratą dla zdrowia i majątku pacjentów i z uszczerbkiem dla siebie samego, gdyż przecież nie po to studiował medycynę, żeby bezmyślnie wykonywać plany finansowe tego czy innego koncernu, takiego czy innego ministra, funduszu, czy ubezpieczyciela.

Należy uczynić wszystko, aby w skali globalnej wydobyć współczesną medycynę z drapieżnych szponów bezwzględnej chciwości. Na ratunek powinien nam przyjść zdrowy rozsądek. Pionierem zastosowania współczesnych metod epidemiologicznych jest brytyjski lekarz dr John Snow. Jemu właśnie epidemiologia lekarska stawia zasłużony pomnik. Kierując się zdrowym rozsądkiem, dr John Snow zakazał korzystania z zanieczyszczonej wody dostarczanej przez jedno z przedsiębiorstw wodociągowych. Dzięki temu uchronił wielu mieszkańców Londynu przed epidemią cholery. Podczas ostatniej wielkiej epidemii cholery w Londynie w 1854r. doktor John Snow naniósł przypadki zgonów na mapę zaopatrzenia w wodę pobieraną z Tamizy przez dwa konkurujące między sobą przedsiębiorstwa wodociągowe. Jedno z nich pobierało wodę poniżej ujścia ścieków. Dr Snow wykazał, że wśród osób zaopatrywanych właśnie przez to przedsiębiorstwo zgony występowały znacznie częściej niż wśród osób korzystających z sieci drugiej firmy – rozprowadzającej wodę pobieraną powyżej ujścia ścieków do Tamizy. W tamtych czasach nie łączono jeszcze zachorowań na cholerę z zanieczyszczeniem wody do picia odchodami ludzkimi, a bakteryjna przyczyna cholery została wykryta dopiero ok. 40 lat później. W takich okolicznościach dr Snow podjął decyzję, która zapewniła mu trwałe miejsce w historii medycyny: w oparciu o wyniki analizy danych nakazał zdjąć uchwyt z pompy ulicznej, do której wodociąg doprowadzał wodę zanieczyszczoną ściekami. Od tej pory epidemia cholery zaczęła wygasać. Odważna decyzja pierwszego lekarza, który skutecznie wykorzystał analizę epidemiologiczną do ratowania zdrowia i życia ludzi, stała się często przywoływanym przykładem zdroworozsądkowych rozwiązań problemów zdrowia publicznego.

Współczesnym kandydatem na piedestał epidemiologii lekarskiej jawi się przewodniczący Podkomisji Zdrowia Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy dr med. Wolfgang Wodarg, internista pulmonolog, specjalista w zakresie zdrowia publicznego, higieny i medycyny środowiskowej, szkolony w zakresie epidemiologii w Uniwersytecie Johna Hopkinsa, Baltimore, USA.

Nagłaśniane od sierpnia 2009r. stanowisko dr. Wodarga wobec szczepionek firmy Novartis przeciwko grypie A/H1N1, które – w jego opinii – miały zwiększać ryzyko raka wśród zaszczepionych, walnie przyczyniło się do upadku w skali globalnej programu szczepień przeciwko tzw. swińskiej grypie. Od grudnia 2009 r. dr Wodarg domaga się wszczęcia dochodzenia w strefie międzynarodowej i poszczególnych państw, w sprawie mechanizmów, które przyniosły wielkie zyski firmom farmaceutycznym w wyniku wywołania nieuzasadnionej paniki skutkującej zakupem niedostatecznie zbadanych szczepionek, co doprowadziło do niepotrzebnego narażenia zdrowych ludzi na ryzyko nieznanej liczby reakcji niepożądanych.

Z Panem Bogiem

dr Zbigniew Hałat

drukuj