„Rzetelność” dziennikarska…
Piątkowa „Trybuna” uczciła wasz wielki jubileusz w godny siebie sposób artykułem: „Radio Maryja, czyli szpetna piętnastoletnia”. A zaraz obok dała notatkę o audycji sprzed paru dni prof. Jerzego Roberta Nowaka z cyklu Minął miesiąc. I ta notatka ma tytuł: „Rasizm na antenie”. Przytacza się w niej głównie pytania jakiegoś słuchacza z Londynu, który przedstawia się jako Grzegorz i zadaje takie pytania, jak: „Ilu mamy Polaków w rządzie, a ilu Żydów?”.
Tak się składa, że ja tej audycji słuchałem. Pamiętam też wypowiedź tego Grzegorza, wyraźnie antysemicką w tonie i – jak przypuszczam – prowokatorską. Reakcja prof. Nowaka na ten głos była wzorowa. Nie przerywał prowokatorowi, żeby słuchacze sami mogli się zorientować, do czego on zmierza, a potem uciął sprawę krótko i stanowczo. Powiedział: „Oceniajmy nie pochodzenie ludzi, tylko ich czyny”. A tymczasem autor notatki w „Trybunie” w pokrętny sposób stwarza wrażenie, że prof. Nowak wcale nie jest lepszy niż ów Grzegorz, bo sam w tej audycji mówił o żydowskim pochodzeniu niektórych osób, które wymieniał. Mówię niektórych osób, bo – o czym w notatce już się nie mówi – pan profesor wspominał też o Bierucie jako arcyzbrodniarzu wcale nie żydowskim, ale polskim.
Próbuje się tutaj przede wszystkim rzucić cień na pana profesora Nowaka. Otóż zauważmy po pierwsze, że to, co mówią tacy antysemiccy Grzegorze, to są zawsze tylko mętne insynuacje, żadnych konkretów. A to, co mówi pan prof. Nowak, to są zawsze wyraźne fakty, i to fakty sprawdzalne. A po drugie – pan prof. Nowak w tej audycji, jak i w każdej innej, niczyjego pochodzenia nie oceniał. On tylko przygważdżał antypolskie kłamstwa Grossa. Ów Gross w swojej ostatniej książce „Fear” („Strach”) wystąpił z tezą wprost niesłychaną. Mianowicie, że udział polskich Żydów w stalinowsko-bierutowskim terrorze i w całym komunistycznym aparacie władzy był jakoby znikomy. Tak więc to Gross sam wysunął na plan pierwszy sprawę pochodzenia. Jak więc prof. Nowak mógł z nim polemizować, nie wspominając o pochodzeniu, kiedy o to właśnie chodziło. W jaki sposób miał wykazać, że teza Grossa jest fałszywa, bo udział polskich Żydów w stalinowskim terrorze nie tylko nie był znikomy, ale był ogromny. Czy można to wykazywać bez wymieniania nazwisk i bez wskazywania kto jest kim, czyli nie dotykając sprawy pochodzenia?
Fragment wypowiedzi dla Radia Maryja
