Rozważania różańcowe na Rok Kapłański


Pobierz Pobierz

6 października

Bóg się rodzi!

Jak to – Bóg się rodzi?
Przecież Bóg jest wieczny
– nie ma początku ani końca.

Właśnie o tym zadziwieniu jest Tajemnica Wcielenia,
że Bóg – a rodzi się, moc – truchleje,
Pan niebiosów – a obnażony, ogień – a krzepnie,
blask – ciemnieje, ma granice – a Nieskończony.

O, jaka trudna jest ta kolęda,
ale jaka piękna, a jeszcze ubrana
w melodię królewskiego poloneza,
jest radosnym uwielbienie Tajemnicy Wcielenia.
Jego słowo stało się ciałem.
Bóg narodził się jak człowiek,
wziąwszy ciało z Matki – Dziewicy.
Bardzo trudne!

Może dlatego Święta Bożego Narodzenia,
mimo że u nas są zimą – są takie ciepłe,
serdeczne, rodzinne.

A ojcowie nasi ubrali wielką Tajemnicę
Wcielenia i Narodzenia Boga
w tyle pięknych, świątecznych zwyczajów.
Najwymowniejszym znakiem tych świąt
jest dzielenie się opłatkiem.

Wiem, co to znaczy dzielić się chlebem,
ale stąd już mi blisko do pierwszych chrześcijan,
którzy trwali na modlitwie
i na łamaniu chleba.

To jeszcze nie wszystko
o Bożym Narodzeniu.
Jestem kapłanem i codziennie sprawuję
Najświętszą Ofiarę. Oswoiłem się
z Wielką Tajemnicą, że w moich rękach
Bóg staje się chlebem, że przez moje słowo,
w moich rękach rodzi się Bóg.
Niemożliwe!
Tak.

Oswoiłem się z tym wielkim cudem
ustawicznego rodzenia się Boga,
który staje się chlebem i zostaje z nami
po wszystkie dni do końca czasów.

A było to tak:
W zwykły niedzielny poranek,
dla innych szary zapewne,
jakaś moc przeogromna
z nagła poczęła się we mnie.
Jadę z innymi tramwajem,
idę z innymi ulicą
i nadziwić się nie mogę
swej duszy tajemnicą.

Mój Boże!
Jak to jest?
Bóg rodzi się w moich rękach.

I my czekamy na Ciebie Pana,
a skoro przyjdziesz na głos kapłana,
padniemy na twarz przed Tobą
wierząc, żeś jest pod osłoną
chleba i wina.

drukuj