Rozważania różańcowe na Rok Kapłański
22 października
Wykonało się!
A Ja, gdy będę nad ziemią wywyższony,
pociągnę wszystkich ku sobie.
Wiem, Panie, że dla mnie zostawiłeś
na Krzyżu rozwarte ręce i otwarte serce,
boś nas do końca umiłował.
Czujesz, jak drży ziemia?
Zaćmiło się słońce,
niektórzy z umarłych powstali.
Zasłona w świątyni rozdarła się na pół.
Wiesz, co to znaczy?
Pragnę!
Synu, oto twoja Matka!
Niewiasto, oto Twój syn.
Dziś ze Mną będziesz w raju.
Ojcze, w ręce Twoje oddaję ducha Mego.
Skłonił głowę i skonał.
Wykonało się.
Setnik włócznią przebił Jego bok.
On naprawdę był Synem Bożym!
Nie krzycz teraz. Patrz! Płynie krew
i woda.
To Miłosierdzie!
Trzeba zdjąć Ciało Jezusa.
Pomyślcie o grobie.
Trzeba się spieszyć, bo święty szabat.
A ja, co mam robić?
Nie wiem. Patrz, wszyscy księża uciekli.
Został tylko Jan przy Matce Bożej.
Więc co mam robić?
On umarł i co teraz?
Nie maż się!
Bojaźliwy jesteś i małej wiary.
Ucałuj teraz stopy Jezusa i Jego przebite ręce
za to, że ci wszystko przebaczył.
Nawrócisz się.
Będziesz utwierdzał w wierze braci.
Kiedy byłeś młody, szedłeś tam, gdzie chciałeś,
gdy się zestarzejesz, poprowadzą cię, dokąd nie chcesz.
Wiem. Muszę pomyśleć o mojej śmierci,
przecież przyjdzie.
Oby nie była nagła i niespodziana.
Żeby Jezus mi powiedział – nie bój się – dziś będziesz w raju.
Żeby mi ktoś dał gromnicę,
żeby się modlili do Świętego Józefa
i do Wszystkich Świętych,
żeby Matka Boża wyszła po mnie,
moja Gromniczna i Łowicka Księżna – taka śliczna.
A gdy w światłości nieskończonej ujrzę Tego – który JEST,
a po prawicy Jego mego Zbawiciela,
padnę na twarz jak Boryna i powiem:
Panie Boże Wielki zapłać!
I tak zuchwale przylgnę do Jezusowego Serca
i tak już zostanę, bo będzie Niebo.
Z pokłonem, Panno Święta, ofiaruję Tobie
te Godzinki ku większej czci Twojej
i ozdobie,
prosząc, byś nas zbawienną drogą prowadziła,
a przy śmierci nam słodką Opiekunką była.
Święta Maryjo, Matko Boża, módl się za nami grzesznymi
teraz i w godzinę śmierci naszej!
