Prezydencki projekt nowelizacji ustawy o udostępnianiu informacji o dokumentach organów bezpieczeństwa państwa komunistycznego


Pobierz Pobierz

Potrzebna jest pełna jawność

Stanisław Pięta, poseł Prawa i Sprawiedliwości:

Decyzja o tym, że nie będzie mnie w składzie nadzwyczajnej komisji, która zajmie się prezydenckim projektem zmian w ustawie lustracyjnej, jest decyzją władz klubowych, której ja muszę się podporządkować. Natomiast pozostaję przy swoim zdaniu i poparciu dla ustawy o ujawnianiu dokumentów państwa komunistycznego, którą Sejm przyjął w październiku olbrzymią większością głosów i która została zaakceptowana też przez Senat oraz podpisana przez pana prezydenta.

Istota rzeczy polega na tym, że w naszej ustawie osoby pełniące funkcje publiczne ubiegałyby się o zaświadczenie z IPN. Natomiast w nowelizacji przygotowanej przez pana prezydenta osoba zainteresowana objęciem funkcji publicznej czy pełniąca taką funkcję składa oświadczenie lustracyjne. To znaczy mówi, że nie współpracowała lub współpracowała. To oświadczenie weryfikowane jest w sądzie w oparciu o procedurę karną.

We wszystkich krajach postkomunistycznych, czy to mówimy o NRD, czy o Czechach, Słowacji, ujawniono zawartość archiwów. I to praktycznie całą zawartość. My natomiast chcemy pytać agentów o to, czy byli agentami. Podczas gdy ci agenci mogą zapoznać się ze stanem archiwów bądź pozostają w kontaktach ze swoimi oficerami prowadzącymi, wiedzą więc, co opłaca im się wpisać do takiego oświadczenia lustracyjnego. Rozciągnięty będzie parasol ochronny nad tymi, którzy byli funkcjonariuszami aparatu SB i UB, a nie sądzę, żeby to było intencją pana prezydenta.

Ale skutek przyjęcia tej nowelizacji będzie bardzo przykry. Będzie to wyglądało w taki sposób: bezdyskusyjni agenci będą wychodzić z sądu Rzeczypospolitej Polskiej z wyrokiem wydanym w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej i ten wyrok będzie świadectwem ich niewinności. Podczas gdy prawda będzie zupełnie inna, gdy dokumenty będą mówiły co innego.

drukuj