Myśląc Ojczyzna


Pobierz Pobierz

O dobrowolnej niewoli

Nurtuje nas pytanie, jak to jest, że tylu naszych rodaków pozostaje od lat w dobrowolnej niewoli? Cierpimy, bo większość wybiera władze, które ograniczają suwerenność Polski. Dobrowolna niewola dotyczy też mediów – skolonizowanych przez niemiecki kapitał, albo reprezentujących światopogląd lewicowo-liberalny. Dlaczego kochający wolność Polacy tak powszechnie i tak łatwo tę wolność oddają i tkwią w tym stanie przez lata? To pytanie pierwsze. Druga zagadka brzmi – jakim sposobem można Polaków z tego chocholego stanu wydobyć?

Zacznijmy od pierwszego zagadnienia. Dlaczego większość obywateli jest posłuszna złej władzy i złym mediom? Nie tylko z powodu bogactwa kapitału ulokowanego w mediach ani tym bardziej z powodu przemocy. Nikt nikogo nie przymusza do oglądania „Szkła kontaktowego” w TVN a na PO głosowali nie tylko ludzie zamożni. Już od starożytności wiadomo, że dobrowolna rezygnacja z wolności ma kilka przyczyn. Zaczyna się od oszustwa: tyran prosi o nadzwyczajne dla siebie przywileje, ponieważ chce ochronić społeczeństwo przed jakimś kataklizmem, rzeczywistym lub wymyślonym. Tak było na początku lat dziewięćdziesiątych z kryzysem i planem Balcerowicza, wtedy też rozpoczęło się panowanie „Gazety Wyborczej”. A potem, siłą przyzwyczajenia utrwala tyran przewagę nad zniewolonym narodem, umacniając ją przez umiejętną edukację. Edukację szkolną oraz edukację dorosłych poprzez media. Wszystko by utwierdzić społeczeństwo w przekonaniu, że władza jest mądra oraz uwaga – że tylko ona jest strażnikiem ich wolności. I tak tyran przedstawia się jako obrońca wolności. Zła władza utwierdza ludzi w przekonaniu, że pod jej rządami żyje się lepiej. Daje też ludziom igrzyska: niewyszukaną rozrywkę i rozgrywki sportowe. Oczywiście – za własne pieniądze tych ludzi, zebrane uprzednio z podatków. Do kompletu potrzebna jest wyselekcjonowana grupa pomocników władzy tyrana – wysokich urzędników, ekspertów, sławnych artystów, którzy czerpią korzyści materialne ze zniewolenia. W rezultacie – ludzie dobrowolnie akceptują niewolę.

Opowieść o dobrowolnej niewoli ma jednak jasną stronę. Skoro ludzie bez przemocy swą wolność oddali, to mogą również tę wolność stosunkowo łatwo odzyskać poprzez proste wypowiedzenie posłuszeństwa tyranowi. Przez tyrana rozumieć można złą władzę, złe media, obce mocarstwo, złe obyczaje, niszczycieli religii i kultury.

Do wyzwolenia wystarczy, że pojawi się nawet niewielka grupa ludzi wolnych, ogarnięta gorącym i czystym pragnieniem wolności. Ciekawe, że wystarczy ten niewielki wyłom, nie musi on od razu ogarniać większości społeczeństwa, by skruszyć niewolę. Przyzwyczajeni do zasad demokracji, gdzie większość przegłosowuje wszystko, albo przyzwyczajeni do badań opinii publicznej, mamy skłonność do mierzenia tą miarą również dobra, prawdy czy piękna. Lubimy sprawdzać – czy jesteśmy aby w większości? I naszym jedynym marzeniem jest, by przekroczyć upragnione 50% do realizacji naszych pragnień. I popadamy w rozpacz, że lata płyną, a my nie zdobyliśmy kolejnych procentów poparcia dla naszych poglądów. Siły idei nie mierzy się liczbą głosów, ale czystością intencji i gotowością do poświęceń nawet niewielkiej grupy heroicznych przywódców. Dlatego pierwszym zadaniem jest doskonalenie nas samych, siła naszego przekonywania wzrasta wtedy tysiąckrotnie. Następnym krokiem jest odzyskanie szkół i używanie wszystkich dostępnych mediów do nauczania o naturze niewoli. Konieczne jest odzieranie tyranów oraz wspierającej ich grupy biurokratów i artystów z ich fałszywych szat i ukazywanie korzyści materialnych, jakie czerpią. W odzyskiwaniu szkół pomoże nam to, że tyrani z biegiem czasu szkoły niszczą i obniżają ich poziom. Tym łatwiej przekonać do naszych poglądów rodziców, i uczniów, którzy zorientują się o intelektualnym upadku. Również wspierający tyranię artyści i biurokraci, ci słabiej wynagradzani, też zaczynają uświadamiać sobie swe żałosne położenie. Powstają rozdźwięki, które można podsycać. Kluczowa jest wymiana informacji pomiędzy poszczególnymi grupami wolnych ludzi.

Kiedy powstał opisany tu program wyzwolenia ludzi z dobrowolnej niewoli? W szesnastym wieku, Francuz, nazwiskiem Etienne de la Boetie, stworzył słynną rozprawę O dobrowolnej niewoli. Tylko skąd on wiedział przed 500 laty o dzisiejszym stanie świadomości Polaków, o rezygnacji z polskiej suwerenności i o istnieniu tyranii lewicowo-liberalnych mediów? Przemawia do naszej wyobraźni przekonanie płynące z rozprawy sprzed wieków, że najpierw potrzebne jest doskonalenie się tych ludzi, którzy czują się wolni. Obrona TV Trwam niech zatem służy przede wszystkim oczyszczeniu naszych intencji w służeniu Kościołowi i Ojczyźnie. Hasło „chodźcie z nami” zawołane do rodaków tkwiących w dobrowolnej niewoli zabrzmi wtedy ze zwielokrotnioną siłą.

Serdecznie Państwa pozdrawiam, mówiła Barbara Bubula

drukuj