Myśląc Ojczyzna
Potęga Słowa.
W niedzielne popołudnie rozmawialiśmy o Sonetach krymskich” Mickiewicza.
Moja młodsza siostra, ojciec i ja. Tato kończy w tym roku osiemdziesiąt lat, i
naraz zapytał nas, a które sonety znacie na pamięć? Cóż, wypadało przyznać, że
tylko Stepy Akermańskie”. To jestem od was lepszy, powiedział Tato i
wyrecytował całą Burzę”. Pamiętał ją od czasów szkoły podstawowej. Podobnie
wielu z Państwa, drodzy słuchacze, mogłoby się pochwalić znajomością długich
fragmentów Pana Tadeusza”, ballad, sonetów i jak ze skrzyni skarbów wyjmować
drogocenne wersy, porównania i przenośnie. Im starsze pokolenie, tym więcej
pamięta słów pieśni i wierszy, nie dlatego, że dłużej żyje, a dlatego, że
nauczyło się ich w dzieciństwie i młodości. Jeśli zastanawiamy się nad upadkiem
edukacji, to przejawem i rezultatem tego upadku jest fakt, że coraz mniej
naszych rodaków przechowuje w pamięci strofy Kochanowskiego, Słowackiego czy
Asnyka. I odwrotnie, jeśli chcemy odnowy naszego narodu, umocnienia naszej
wspólnoty, to gromadźmy się wokół tych skarbów naszego języka i uczmy tego
dzieci.
Naszą nadzieją jest poezja. Ona uczy o zawartej w słowach mocy i odsyła do
świata nadprzyrodzonego. Stanowi także doskonałą odtrutkę na język reklamy i
propagandy, ponieważ uświadamia kryjącą się w złym użyciu języka manipulację
oraz budzi tęsknotę za pięknym i dobrym słowem. Jest wielka tajemnica w tym, że
miliony Polaków mają jeszcze w pamięci niektóre fraszki i treny Jana z
Czarnolasu albo fragmenty bajek Krasickiego. Dzięki wielkiej poezji przestajemy
być wygnańcami i prowincjuszami w czasie i przestrzeni. Tydzień temu mówiłam, że
bardzo ważne jest, byśmy na powrót wzięli w posiadanie naszą ziemię, nasze
media. To wielka rzecz, że każdy z nas z łatwością może poczuć się dziedzicem,
gdy uświadomi sobie, jak wielką fortunę, jaki wielki spadek otrzymał w ojczystym
języku. To wszystko nasze, możemy się czuć jak bogaci gospodarze i gospodynie,
dumni ale i pokorni wobec szlachetnej spuścizny. Takim bogatym gospodarzem
języka, był polonista i aktor Karol Wojtyła. Co więcej, takiego szacunku dla
naszej polskiej poezji uczył jako papież inne narody! Do dziś pamiętam, kiedy w
pewne święta Bożego Narodzenia podczas homilii głoszonej po włosku całemu światu
linijka po linijce objaśniał kolędę polską Bóg się rodzi moc truchleje”
doskonały wiersz napisany przez naszego poetę Karpińskiego w osiemnastym wieku.
Do skarbnicy dobrego języka sięgamy na szczęście dzięki naszej religii. Co
zniszczyły złe programy nauczania w szkołach i zła telewizja, to ocalało w
kościołach. To w czasie nabożeństw przypominane są kolędy i pieśni pisane przez
wspomnianego Karpińskiego lub Kochanowskiego, poznajemy obrazowy język Pisma
Świętego, odmawiamy modlitwę ks. Piotra Skargi. Kto śpiewa Godzinki albo Gorzkie
Żale należy do elity językowej narodu, ponieważ obcuje z prawdziwą poezją, pełną
żywych przenośni i porównań.
Po kroku pierwszym powrocie do uczenia się na pamięć wierszy ich wspólnego
recytowania i śpiewania, trzeba nieustannie stawiać krok drugi uczyć siebie i
innych precyzji definiowania i nazywania. Słowa, zmienione chytrze przez
krętaczy, powinny mieć nieustannie przywracaną jedyność i prawdziwość. Ba, jak
to zrobić? Po pierwsze, nauczyć się rozpoznawania paskudnych słów-złotych
cielców. Słowa-złote cielce zastępują tablice z Przykazaniami Bożymi, bo
układają nasz światopogląd w pogańskiej hierarchii. Ludzie czczący takie słowa
stają się wyznawcami religii wygody i konsumpcji. Do takich słów-złotych cielców
należą: postęp, rozwój, nowoczesność, wygoda, spokój, promocja. Spróbujmy sami
odnaleźć inne słowa, które wdrukowano w nasze mózgi jako z założenia dobre,
radosne i pozytywne. Pamiętajmy też, żeby zawsze zastanawiać się, w jakim celu
polityk mówi nam o miłości, wolności i zaufaniu oraz o równości i
odpowiedzialności. Pojawienie się słów tego typu w czyjejś wypowiedzi powinno
natychmiast skłonić nas do sprawdzenia intencji mówcy. A nade wszystko sami
pielęgnujmy własny, spójny z naszymi myślami język, zastanawiajmy się i szukajmy
u mądrych ludzi definicji, co to jest miłosierdzie, co to jest solidarność, na
czym polega braterstwo. Starożytnym celem szlachetnej sztuki mówienia było
zawsze ukazywanie ludziom możliwości stawania się lepszymi, najlepiej w
bezpośredniej rozmowie.
Ciekawym przejawem odzyskiwania władzy nad językiem są tablice i transparenty
przygotowywane na marsze w obronie życia, rodziny i katolickich mediów. Każdy,
kto wykonuje taki napis, kto decyduje się go nieść podczas patriotycznej
manifestacji, staje się rycerzem polszczyzny. Dokonuje wyboru kilku ważnych
słów, zastanawia się nad ich znaczeniem, chce je przekazać innym. To bezcenne
doświadczenie.
Serdecznie Państwa pozdrawiam, mówiła Barbara Bubula
