Myśląc Ojczyzna


Pobierz Pobierz

Tylko zapłacić i odsiedzieć

Szanowni Państwo!

Po ostatnim szczycie NATO w Chicago wszystko, albo prawie wszystko się wyjaśniło. Okazuje się, że sytuacja jest dobra, jakże by inaczej – ale nie beznadziejna. To znaczy – częściowo również beznadziejna, przynajmniej jeśli chodzi o sytuację w Afganistanie. Na szczycie w Chicago postanowiono, że wszystkie dzielne wojska, które przez tyle lat usiłowały wprowadzić w tym nieszczęśliwym kraju demokrację, zostaną w roku 2014 stamtąd wycofane. Oznacza to, że również nasz nieszczęśliwy kraj wycofa z Afganistanu swoich askarisów. No dobrze – a co z demokracją?

A z demokracją oczywiście wszystko będzie w jak najlepszym porządku – trzeba tylko afgańskim demokratom zapłacić łapówkę w
wysokości co najmniej czterech miliardów dolarów – oczywiście nie jednorazowo, tylko rozłożoną w czasie. Chodzi o dwie sprawy. Po pierwsze – gdyby państwa NATO zapłaciły afgańskim demokratom łapówkę w wysokości 4 miliardów dolarów od razu, to afgańscy demokraci mogliby łapówkę wziąć, ale wcale demokracji tam nie wprowadzić. Dzisiaj zdarza się to coraz częściej, nie to, co kiedyś. Kiedyś, jak ktoś wziął łapówkę, to sprawę załatwiał, a teraz – szkoda gadać! Toteż państwa NATO zamierzają rozłożyć wypłatę łapówki na całe lata, bo wtedy tamci będą przynajmniej udawać, że wprowadzają demokrację – aż do zainkasowania ostatniej raty. Dzięki temu NATO będzie mogło twierdzić, że w Afganistanie demokracja odniosła zwycięstwo – a potem ludzie i tak zapomną, o co w tym całym Afganistanie chodziło – zwłaszcza że w międzyczasie może wybuchnąć nowa wojna, na przykład – miłującego pokój Izraela ze złowrogim Iranem. Nawiasem mówiąc, Izrael też dostaje 4 miliardy dolarów amerykańskiej pomocy rocznie, a ponieważ jako jedyne państwo korzystające z amerykańskiej pomocy, nie musi się z niej rozliczać, to zaraz pożycza te 4 miliardy dolarów amerykańskiemu rządowi na wysoki procent. Wracając tedy do Afganistanu, to warto zaznaczyć, że łapówka dla tamtejszych demokratów ma pochodzić ze składek wszystkich państw członkowskich NATO – również od naszego nieszczęśliwego kraju, dla którego starsi i mądrzejsi przewidzieli 20 milionów dolarów rocznie. Ani to dużo, ani mało, ale pan prezydent Komorowski wyraził w Chicago wątpliwość, czy to aby nie za dużo, a minister Sikorski stwierdził, że to o wiele za dużo. Inaczej pan prezes Kaczyński, który uważa, że nasz nieszczęśliwy kraj powinien zrzucić się na łapówkę dla afgańskich demokratów. Jak widzimy, różnice zdań są bardzo głębokie – ale ciekawe co by było, gdyby tak prezydent Komorowski i minister Sikorski powiedzieli, że nie ma o czym mówić i że Polska zapłaci 20 milionów dolarów rocznie na łapówkę dla afgańskich demokratów w podskokach? Czy i wtedy jakaś różnica zdań by się zaznaczyła, czy też zapanowałaby moralno-polityczna jedność sił zdrady i zaprzaństwa z płomiennymi obrońcami interesu narodowego?

I tu dotykamy drugiej sprawy; rozłożenie łapówki dla afgańskich demokratów na wiele rocznych rat pozwala naszym Umiłowanym Przywódcom łatwiej wmówić wszystkim swoim skołowanym poddanym, że z demokracją wszystko jest w jak najlepszym porządku. Nie ma przecież takich ofiar, jakich nie można by ponieść dla demokracji, więc
zobowiązanie do wypłacania haraczu afgańskim demokratom ma wszelkie pozory honorowego zakończenia tej operacji pokojowej, czy też może misji stabilizacyjnej – bo już mi się te wszystkie demokratyczne subtelności zaczynają mylić.

Na szczycie NATO w Chicago wyjaśniło się też, czy prezydent Obama bardziej ceni sobie strategiczne partnerstwo Sojuszu z Rosją, proklamowane na poprzednim szczycie w Lizbonie, czy też supliki krajów Grupy Wyszehradzkiej. Prezydent Obama
nakreślił plan instalowania w Polsce elementów tarczy antyrakietowej dopiero po roku 2018 – to znaczy – zapewnił Władimira Władimirowicza, że póki on będzie urzędował w Białym Domu, to żadnej tarczy antyrakietowej w Polsce nie będzie. Z całą pewnością ta deklaracja Władimira Władimirowicza Putina ucieszyła – że oto sam prezydent Obama pośrednio potwierdza status naszego nieszczęśliwego kraju, jako „bliskiej zagranicy”. No – ale strategiczne partnerstwo NATO-Rosja ma swoje wymagania i konsekwencje; w końcu prasa rosyjska musiała mieć powody, żeby cieszyć się z objęcia rządów przez premiera Tuska i prezydentury przez Bronisława Komorowskiego – a my, za świadomość przynależności do demokratycznego Zachodu będziemy musieli zrzucić się na 20 milionów dolarów rocznie tytułem naszego udziału w łapówce dla afgańskich demokratów. Słowem – szczyt NATO w Chicago zakończył się całkowitym sukcesem, podobnie, jak pewna sprawa sądowa, po której adwokat oświadczył oskarżonemu: wygrał pan sprawę – trzeba tylko zapłacić i odsiedzieć.

 

Mówił Stanisław Michalkiewicz

drukuj