Myśląc Ojczyzna
Nasi okupanci za murami błazeństw
Szanowni Państwo!
Wczorajsze święto naszych okupantów, przynajmniej w Warszawie przebiegło w atmosferze demonstracji, podczas których kandydaci na kolaborantów okupujących nasz nieszczęśliwy kraj Sił Wyższych, próbowali przedstawić się im od jak najlepszej strony – żeby zamiast Platformy Obywatelskiej i premiera Donalda Tuska, który zużywa się moralnie w zastraszającym tempie – dokonali podmianki właśnie na nich. Nie jest wykluczone, że taka podmianka nastąpi, nie tylko zresztą ze względu na moralne
zużycie pana premiera Tuska, ale również – a może nawet przede wszystkim – ze względu na konieczność podsunięcia „młodym, wykształconym”
jakiejś przynęty, żeby się nie buntowali. Jak bowiem pouczał w „Księciu” Mikołaj Machiavelli – „okrucieństwo i terror należy stosować rozsądnie i tylko w miarę potrzeby” – więc nasi okupanci wprawdzie zawczasu przygotowali narzędzia terroru – ale póki co – woleliby spacyfikować nas po dobroci. Mówiąc o narzędziach terroru mam na myśli dokonane z inicjatywy prezydenta Komorowskiego nowelizacje ustaw o stanach nadzwyczajnych, jak również zakupy różnych zabawek dla policji – między innymi w postaci urządzeń do obezwładniania ludzi ultradźwiękami. Po cóż jednak używać tego wszystkiego, robiąc złe wrażenie na zagranicy i
antagonizując młodzież, skoro można podjąć próbę podstawienia na polityczną arenę innego małpiszona, który będzie wykonywał nowe skoki i stroił nowe grymasy – a zanim ludzie zorientują się, że zostali zrobieni w konia, upłynie znowu trochę czasu na znalezienie następnego filuta, który… – i tak dalej.
I właśnie 1 maja został zwołany do Sali Kongresowej Pałacu Kultury i Nauki imienia Józefa Stalina w Warszawie kongres Ruchu Palikota. Na kongres przybyła „naćpana hołota” – bo takimi słowami przywitał zebranych poseł Andrzej Rozenek. Ta „naćpana hołota” ma dokonać „korekty kapitalizmu” w naszym
nieszczęśliwym kraju. Okazało się bowiem, że przywódca „naćpanej hołoty” Janusz Palikot, po 20 latach skapował, że kapitalizm jest takim samym oszustwem, jak socjalizm. No proszę! „Takim samym oszustwem”? Ale
pieniądze, jakie Janusz Palikot schował był w jednym z rajów podatkowych, chyba były prawdziwe? Jeśli były prawdziwe, to chyba ten cały kapitalizm takim samym oszustwem nie jest? Ale mniejsza już z tym; poseł Palikot ze swą krytyką kapitalizmu przypomina rozpustnika, który nawrócił się na rygoryzm moralny, ale dopiero wtedy, gdy z powodu podeszłego wieku wypadł już z obiegu. Ważniejsze jest przecież, na czym właściwie miałaby polegać ta cała „korekta kapitalizmu”. Ja sam wielokrotnie mówiłem – również na antenie Radia Maryja – że w roku 1989 generał Kiszczak z gronem osób zaufanych, ustanowił ekonomiczny model państwa w postaci kapitalizmu kompradorskiego. Polega ona na tym, że – w odróżnieniu od zwyczajnego kapitalizmu, w którym o dostępie do rynku i możliwości działania na rynku decydują właściwości tego, który działa – czy jest pracowity, pomysłowy, przedsiębiorczy i odważny – w kapitalizmie kompradorskim o dostępie do rynku i możliwości działania na nim, decyduje przynależność do mafii, której najtwardszym jądrem są tajne służby z komunistycznym rodowodem. Korekta kapitalizmu w tym rozumieniu polegałaby zatem na likwidacji kapitalizmu kompradorskiego i zastąpieniu go kapitalizmem zwyczajnym – żeby odblokować zablokowany narodowy potencjał ekonomiczny, dotychczas wykorzystywany w niewielkim stopniu, ze szkodą dla narodu i państwa.
Ale jeśli dwóch mówi to samo, to nie jest to samo – bo Janusz Palikot swojej „naćpanej hołocie” proponuje coś zupełnie innego. Pozornie wszystko – jak powiadają gitowcy – „gra i koliduje” – ale już po bliższym przyjrzeniu wszystko wygląda inaczej. Bo łatwo powiedzieć: „pełne zatrudnienie, zero bezrobocia teraz!” – ale jak to zrobić bez naruszenia przywilejów sitwy, która za pomocą rozbudowanej agentury kontroluje podstawowe segmenty gospodarki z sektorem paliwowym i finansowym na czele, wyrzucając wszystkich tych, którzy do sitwy nie należą, poza główny nurt życia gospodarczego? Janusz Palikot zapowiada „pakiet ustaw”. Pamiętając o jego działalności w komisji „przyjazne państwo”, można się spodziewać, że będą to kolejne błazeństwa – ale utrzymane w granicach bezpieczeństwa – żeby nie tylko nie naruszać interesów bezpieczniackich watah, ale skierować irytację skołowanych ludzi przeciwko Kościołowi katolickiemu. Łódzki kolaborant Janusza Palikota, były ksiądz Roman Kotliński, właśnie puścił farbę, że chodzi o ulgi podatkowe dla przedsiębiorców tworzących nowe miejsca pracy i zmniejszenie składki na ZUS. Skąd wziąć pieniądze na ulgi, skoro i bez nich w tym roku państwo ma 35 miliardów deficytu budżetowego, a ZUS bankrutuje przy wysokiej składce? Roman Kotliński powiada, że z likwidacji powiatów, Instytutu Pamięci Narodowej i – opodatkowania Kościoła.
Od razu widać, że to błazeństwo – bo przecież powiaty są na utrzymaniu budżetu państwa, który daje im środki na konkretne zadania, które tak czy owak musiałyby być sfinansowane. Zatem z likwidacji powiatów żadnych znaczących
oszczędności nie będzie, podobnie jak z likwidacji Instytutu Pamięci Narodowej. W tym ostatnim przypadku chodzi wyłącznie o ochronę komunistycznej agentury w strukturach państwa – czym Janusz Palikot pragnie przypodobać się bezpieczniackim watahom. No i wreszcie – opodatkowanie Kościoła! Wydawało się, że już nie można wymyślić nic głupszego, niż wymyślił Donald Tusk, że przez zmuszenie starców do pracy przez dodatkowe dwa lata, zapewni Polsce dobrobyt. Okazało się jednak, że można – bo pomysł oparcia dobrobytu państwa na opodatkowaniu Kościoła jest jeszcze głupszy i za dobrą monetę może przyjąć go tylko ktoś naćpany narkotykami. Więc może poseł Rozenek rzeczywiście wiedział, kogo na kongresie wita?
Mówił Stanisław Michalkiewicz
