Myśląc Ojczyzna


Pobierz Pobierz

Postępaki torują drogę muzułmanom


Szanowni Państwo!
Znowu spotykamy się na antenie po kilkumiesięcznej przerwie. Trochę się przez ten czas zmieniło, ale nie tak znowu bardzo, żebyśmy mogli powiedzieć, że żyjemy w innym kraju. Kraj jest cały czas taki sam, to znaczy – źle rządzony, a właściwie nawet nie „rządzony”, tylko zwyczajnie – rozkradany przez okupujacą Polskę bandę, a właściwie – bandy tajniaków, wysługujące się państwom ościennym w zamian za obietnicę jakichś gwarancji bezpieczeństwa. To rozkradanie państwa przez bandy tajniaków dokonuje się za parawanem tak zwanego „życia politycznego” – a więc krzątaniny różnego kalibru mężyków stanu, którym tajniacy powierzyli zewnętrzne znamiona władzy. Ci mężykowie stanu, którym żadnej prawdziwej polityki prowadzić już nie wolno, bo w ramach Europy została ona zastrzeżona do kompetencji państw poważnych, a krajem – jak już wspomniałem – kierują tajniacy – więc ci mężykowie stanu, z braku innego zajęcia, prowadzą między sobą tak zwane „potępieńcze swary”. Warto zatrzymać się na chwilę nad tym określeniem. Potępieniec to człowiek już poza życiem, który w swoim położeniu niczego zmienić już nie może. Jeśli więc w takiej sytuacji wdaje się w jakieś dyskusje, w jakieś spory, to nie ma to żadnego sensu, ponieważ nic z nich wyniknąć nie może, jako że sytuacja potępieńca jest – jako się rzekło – przesądzona. Potępieniec oczywiście zdaje sobie z tego sprawę, ale żeby uniknąć osamotnienia, próbuje wciągać w te potępieńcze swary innych, co daje mu przynajmniej jakiś pozór celu i jakiś pozór życia.
Tymczasem rzeczywistość toczy się swoim torem, zupełnie niezależnie od tych procesów i zgodnie z zasadą przyczynowości, nieuchronnie prowadzi do skutków. Jednym ze skutków złego rządzenia państwem jest stan finansów publicznych. Podatki – chociaż i tak już wysokie i rosnące – już dawno przestały wystarczać i kolejne ekipy mężyków stanu ponad podziałami powiększają zadłużenie państwa. 19 października o godzinie 12.43 dług publiczny Polski wynosił 749 miliardów 211 milionów złotych i
powiększał się z szybkością co najmniej 3, a może nawet już 4 tysięcy złotych na sekundę. I na to nikt nic
poradzić nie może, ta rzecz postawiona jest zupełnie poza potępieńczymi swarami, co dodatkowo podkreśla i potwierdza ich potępieńczy charakter.
Więc w sytuacji naszego państwa żadne zasadnicze zmiany nie nastąpiły, ale to nie znaczy, że nie zmieniło się nic. Oto zaczęły rysować się kontury nowej linii politycznej na nadchodzące dziesięciolecie – linii „modernizacji Polski”. Jest to modernizacja osobliwa, bo niezwykle jednostronna. Sprowadza się w gruncie rzeczy do rozmontowania ostatnich ograniczeń luzu obyczajowego. Ideałem tak pojmowanej nowoczesności jest stan, w którym wszyscy „kochają się” ze wszystkimi – oczywiście bez żadnych konsekwencji, bo konsekwencje mają być sprawnie usuwane
dzięki nieograniczonej aborcji i eutanazji. Zatem – czysty hedonizm, bez żadnej odpowiedzialności, nie tylko za siebie samego, ale również – za państwo, do którego nikt tak naprawdę nie ma głowy. I rzeczywiście: co jest łatwiejsze – czy zbudowanie autostrad lub modernizacja sieci kolejowej, czy zezwolenie na parady sodomitów i gomorytek? Jasne, że ten drugi rodzaj nowoczesności jest znacznie łatwiejszy, a poza tym – nic nie kosztuje, więc nic dziwnego, że nasi Umiłowani Przywódcy dostosowali program modernizacji Polski do własnych możliwości intelektualnych, organizacyjnych i wykonawczych.
Ale na tym nie koniec, bo nasi Umiłowani Przywódcy pragną uwodzić masy ludowe radykalizmem. Ale jakże tu demonstrować radykalizm w sytuacji, gdy rozkradający zasoby kraju tajniacy żadnego rozgłosu, ani – tym bardziej – żadnych protestów sobie nie życzą? W tej sytuacji jest jedno wyjście – podjudzić masy ludowe do wojny z Kościołem katolickim – podobnie, jak to robili skorumpowani radykałowie we Francji na przełomie XIX i XX wieku. Napuszczać lud na proboszczów jest znacznie łatwiej, niż budować autostrady, czy koleje, toteż nic dziwnego, że coraz więcej mężyków stanu i
poprzebieranych za dziennikarzy konfidentów razwiedki próbuje sił w tym kierunku.
Ale nie tylko ze względu na łatwiznę, chociaż ten powód jest bardzo ważny. Chodzi przede wszystkim o to, że program modernizacji, rozumiany jako walka z Kościołem katolickim, a szerzej – jakio rugowanie chrześcijaństwa z terenu publicznego, staje się coraz bardziej widoczną, obowiązującą linią polityczną Unii Europejskiej. Potwierdza to choćby ostatnie spotkanie Józefa Barroso, Hermana van Rompuy`a i Jerzego Buzka z przedstawicielami masońskiego internacjonału, którego ideałem jest „laickość”, to znaczy – zastąpienie etyki chrześcijańskiej, jako podstawy systemu prawnego, demokratyczną etyką sytuacyjną, według której dobre jest raz to, a raz tamto – w zależności od tego, co większości akurat strzeli do głowy. Jest to program z jednej strony bardzo ambitny, bo wymagający zniszczenia dotychczasowej cywilizacji, ale zarazem z tego samego powodu szalenie niebezpieczny – bo ci modernizatorzy są za głupi, żeby wymyślić, a cóż dopiero – zbudować cywilizację alternatywną. Zatem przygotowują tylko grunt dla podboju Europy przez cywilizację muzułmańską.
 

Mówił Stanisław Michalkiewicz

drukuj