Koronacja Figury Matki Bożej Loretańskiej, Loretto, diec. warsz-praska
+Henryk Hoser SAC
HOMILIA NA KORONACJĘ
FIGURY MATKI BOSKIEJ LORETAŃSKIEJ
Zasiądź na tronie, o Pani, godzi się bowiem byś jako najchwalebniejsza wśród królów Królowa, zajęła miejsce.
Eminencjo, Księże Kardynale Prymasie,
Ekscelencjo, Arcybiskupie Nuncjuszu Apostolski,
Ekscelencje, Księżą Arcybikupi i Biskupi,
Bracia Kapłani,
Siostry Loretanki i wszystkie osoby konsekrowane,
Bracia i Siostry, wierni pielgrzymi i okoliczni mieszkańcy,
Przytoczone na wstępie słowa św. Germana, dochodzące do nas z VIII wieku, są zaproszeniem do uczestniczenia w liturgicznym, osadzonym w celebracji eucharystycznej akcie, nałożenia na skronie Matki Bożej Loretańskiej i Jej Syna znaków królewskiego panowania nie tylko w Loretto, ale wszędzie, gdzie Litania Loretańska jest odmawiana.
Obecność w świecie nie setek, lecz tysięcy miejsc gdzie Matka Syna Bożego jest czczona i wzywana, wszystkie maryjne sanktuaria i kościoły pod Jej wezwaniem, nie tylko nie rozparaszają jej kultu, ale przeciwnie, ukazują jego powszechność i wielkość.
Inicjatywie, sprzed 80 lat, błogosławionego Ignacego Kłopotowskiego zawdzięczamy, że w tym mazowieckim lesie pojawiła się Matka Boża Loretańska w kolejnych wizerunkach, podobnie jak ów święty kapłan spotykał Ją kolejnych etapach swego życia.
Bo spotkał Ją po raz pierwszy gdy z nominacji arcybiskupa warszawskiego Aleksandra Kakowskiego został wikariuszem przy kościele św. Anny w Warszawie i tam zobaczył figurę Matki Bożej Loretańskiej, ocalałą ze zniszczonego na Pradze, sto lat wcześniej, klasztoru bernardynów. Zobaczył, uległ jej urokowi i już jej nie odstępował. Przed nią się modlił i przyzywał orędownictwa Maryi dla swego apostolstwa. Spełniły się słowa śpiewane od wieków w nabożeństwie Godzinek o NMP.: Wszystka piękna jesteś, przyjaciółko moja, słudzy Twoi zakochali się bardzo w Tobie.
Zakochał się i błogosławiony Ignacy i gdy w 1919 roku został proboszczem parafii Matki Bożej Loretańskiej po drugiej stronie Wisły i dziekanem praskim, stał się gospodarzem miejsca, które przez wieki było pulsującym życiem dla stolicy i Mazowsza ośrodkiem kultu loretańskiego. Zobaczył inną nie mniej piękną figurę Maryi Matki Bożej Kamionkowskiej, która wraz z wierną kopią Świętego Domu przypominała sanktuarium Loreto we Włoszech i wskazywała na związanie z najstarszym sanktuarium.
Twierdził, że aby być czcicielem Maryi Loretańskiej nie trzeba pielgrzymować do dalekich Włoch. Można się jednoczyć z Maryją posługującą Jezusowi z pokorą i cichością, służąc bliźnim. Według niego, atmosferę panującą w swiętym Domu można stworzyć w każdym miejscu.
By jednak przybliżyć rodakom przeżycie bezpośredniego kontaktu z misterium i fenomenem Loreto, podjął pracę tworzenia odpowiednika włoskiego pierwowzoru nad Liwcem. Czcił wizerunek Madonny najpierw w wyhaftowanej makacie, takiej, jak jest przedstawiona we włoskim pierwowzorze, później była to mała figurka i wreszcie trzecia, ta ostatnia, odbierająca cześć obecnie i za chwilę ukoronowana. Uznana za „prześliczną”, wyrzeźbiona w Mediolanie, ciemnej karnacji od palących się w Świętym Domu lamp olejnych i otulona modlitwami pątników.
Ta właśnie figura odsyła nas nie tylko do Świętego Domu, z którym od wieków jest związana, ale przezeń ukazuje nam najgłębsze korzenie maryjnego kultu: ukazuje go w światłach Zwiastowania i Wcielenia Syna Bożego.
Jako ludzie odczuwamy potrzebę materialnego dotknięcia Tajemnicy, skaramentalnego kontaktu z Bogiem poprzez znaki i materialne substancje. Podobnie więc kult maryjny w rozsianych po świecie sanktuariach rozpoznawalny jest w materialnych obrazach i symbolach.
W największym sanktuarium na kontynencie amerykańskim, w meksykańskim Guadelupe podziwiamy Matkę Boską w jej misteryjnym obrazie odbitym na płaszczu Juana Diego. Lourdes jest rozpoznawalny po Grocie Massabielskiej i figurze Niepokalanej których repliki rozsiane są po całym świecie. W Fatimie wskazuje się na drzewo, na dąb świadka objawień i charakterystyczną statuę Maryi. W Częstochowie czcimy Ją w starożytnym obrazie, umieszczonym w jasnogórskim niezdobytym przez wrogów klasztorze.
Co jest zatem materią kultu loretańskiego? Jest nią niewątpliwie charakterystyczna i majestatyczna, obecna przed naszymi oczami, figura. Ale jest jednocześnie coś, co bez wahania można nazwać relikwią NMP. Nie chodzi o relikwię wziętego do Nieba, niepokalanego Ciała Bożej Rodzicielki ale o rzecz niezwykłą, jedyną i niepowtarzalną: Jej Dom! Ten Dom, w którym usłyszała pozdrowienie anielskie w dniu Zwiastoswania: Bądź pozdrowiona pełna łaski! Pan z tobą, błogosławiona jestes między niewiastami (Łk 1,28). Ten Dom do którego wróciła po ucieczce do Egiptu. Ten Dom który dawał schronienie Świętej Rodzinie przez 30 lat. Ten Dom, z którego Syn Boży wyszedł, by głosić Dobrą Nowinę o Zbawieniu.
Dom ten, jak podają starodawne źródła i świadectwa, był celem pielgrzymek, był miejscem kultu i był pamiątką ziemskieg życia Jezusa, Maryi i Józefa. Nic więc dziwnego, że wobec najazdu i okupacji Ziemi Świętej przez muzułmanów ratowano najcenniejsze relikwie, w tym Całun Turyński i właśnie elementy Domu Świętego, by go ostatecznie zrekonstruować we Włoszech, w dzisiejszym Loreto. W nim zaś witała pielgrzymów jedenstowieczna figura Matki Bożej Loretańskiej.
To do tego miejsca przybywali papieże i królowie, Krzysztof Kolumb słał dary a papież Mikołaj V kazał wykuć słowa: Dom Bożej Rodzicielki jest prawdziwym Domem, w którym Słowo Ciałem się stało. Modlili się przy nim i polscy monarchowie: król Stefan Batory, król Henryk Walezy i król Jan II Sobieski.
Nic więc dziwnego, że w 1645 roku wzniesiono przy klasztorze bernardynów na warszawskiej Pradze kopię Świętego Domu znajdującego się w Loreto i tym samym przeszczepiono do naszego kraju kult Matki Bożej Loretańskiej, a król Władysław IV ufundował jej figurę.
Bracia i Siostry,
Czy warto przytaczać i znać te wydarzenia i koleje losu? Tak, z pewnością warto! Również dla tej prostej przyczyny, że pierwotne sanktuarium Matki Bożej Loretańskiej jest najstarszym ze wszystkich, jest niejako matką innych santuariów maryjnych w świecie wraz ze swymi przejawami religijności loretańskiej: Litanią loretańską, modlitą Anioł Pański, nowenną, innymi modlitwami i pieśniami.
Kult Matki Bożej Loretańskiej przypomina o ciągłej i nieprzerwanej obecności Maryi w historii Kościoła i w historii Zbawienia Nowego Przymierza. Niejako dowodem tej ciągłości jest relikwia Domku Nazaretańskiego i Loretańska Litania, tak często i chętnie przez nas recytownan i śpiewana. Wywodzi się ona z pierwotnej litanii do wszystkich świętych, zbiera jakby przez kolejne wieki wyrazy czci i hołdu, czułości i miłości następujących po sobie pokoleń chrześcijan, przedziwna Królowa wszystkich świętych.
Gdy Jej wzywamy jako Matkę mówimy kim jest dla swego Syna i kim jest dla nas. Gdy wołamy do niej Panno uświadamiamy sobie kim Ona jest sama w sobie. A gdy nazywmy Ją Królową, potwierdzamy do kogo „należeć chcemy”. Poszczególne wezwania dopisywała historia i wydarzenia zarówno wzniosłe jak i tragiczne. Litanijna Maryja towarzyszy również wszystkim okolicznościom życia każdego z nas.
I dzisiaj stajemy przed Nią, by dokonać aktu koronacji. Co on stanowi, jakie jest jego znaczenie?
Odkryjemy je wchodząc w tajemnice Różańca, piątą tajemnicę chwalebną. Bo to ona, ta tajemnica, kończy rozważania prawd o Zbawieniu w Jezusie Chrystusie.
Dostrzegamy Wniebowziętą Matkę Chrystusa uczestniczącą w chwale i Królestwie swego Syna, Maryję Królowę „wszystkiego”, bytów widzialnych i niewidzialnych, Królowę ludzi i aniołów, Królowę nieba i ziemi, Królowę naszych świąt i naszej codzienności. Ponieważ Bogu nigdy i niczego nie odmówiła, ten Bóg obdarzył Ją wszystkim i zaprowadził najwyżej: Służebnica Pańska została Panią i Królową, po to, by być Królową naszych serc. Jej królowanie ma zawsze i niezmienie wymiar macierzyński.
Modlił się do Niej wspomniany św German: Chrystus pragnął mieć blisko siebie – by tak rzec – Twoje usta i serce; dzięki temu spełnia wszystkie pragnienia, które mu przedstawiasz, gdy cierpisz z powodu Twoich dzieci, i swoją boską mocą czyni wszystko, o co Go poprosisz (Hom. 1: PG 98, 348).
A Jan Paweł II kontynuuje mówiąc: Maryja wie o wszystkim, co dzieje się w naszym życiu, i wspiera nas macierzyńską miłością w życiowych doświadczeniach.(…)Jest Królową, która rozdaje wszystko, co posiada, dzieląc się nade wszystko życiem i miłością Chrystusa.
Niepokalana, czystsza niźli aniołowie, po prawej stronie Króla stoisz w złotogłowie.
Akt koronacji, który za chwilę nastąpi będzie wyrazem naszej wiary i miłości: wiary w królewskie macierzyństwo Maryi i naszej do niej i bezgranicznej miłości i zaufania. Będzie hołdem i aktem uwielbienia tych wszystkich, którzy dzisiaj w tym akcie uczestniczą i kogo reprezentują: kościoły diecezjalne w Polsce, parafie i rodziny.
Będzie to również akt wdzięczności. Nie byłoby tego sanktuarium, gdyby nie profetyczna odwaga bł. Ks. Ignacego Kłopotowskiego, gdyby nie wierność i oddanie jego duchowych córek Sióstr Loretanek, promotorek kultu loretańskiego w naszym kraju. A sanktuarium nie małoby swojej rangi bez podniesienia go do godności sanktuarium stacyjnego przez Księdza Kardynała Józefa Glempa w 1986 roku, bez ustanowienia Loretto sanktuarium diecezjalnym w 1992 r. przez Ks. Biskupa Kazimierza Romaniuka. Nie byłoby takiego sanktuarium bez tysięcy przybywających tu pielgrzymów.
Dlatego też mógł mój poprzednik na katedrze warszawsko-praskiej, Ks. Bp. Sławoj Leszek Głodź podpisać 19 kwietnia bieżącego roku dekretu o koronacji, na prawie diecezjalnym, figury Matki Bożej Loretańskiej.
Świadomi naszej przeszłości i ufni w czekającą nas przyszłość, módlmy się razem z Maryją, Matką Bożą, Loretańską Królową:
Uproś, Maryjo, byśmy żyjąc w łasce Bożej i kierując się zawsze przykazaniami miłości Boga i bliźniego, mogli znaleźć się wraz z Tobą w domu naszego Ojca w Niebie. Amen.
