Homilia wygłoszona przez ks. abp Sławoja Leszka Głodzia w Bydgoszczy podczas obchodów 17. rocznicy powstania Radia Maryja
Kazanie podczas Mszy Świętej w intencji Radia Maryja w XVII rocznicę powstania
Ks. Abp Sławoj Leszek Głódź, Metropolita Gdański
Rdz 3, 9-15
Ef 1,3-6, 9-11
Łk 1, 26-28
„Dla Boga nie ma nic niemożliwego, to co niemożliwe stało się możliwe”.
Ekscelencjo Księże Biskupie Janie, Pasterzu Kościoła Bydgoskiego!
Ojcze Dyrektorze wraz z całym Zespołem Radia Maryja i Telewizji Trwam!
Gospodarze tej pięknej świątyni – bydgoska wspólnoto Zgromadzenia Księży Misjonarzy św. Wincentego á Paulo na czele z Księdzem Superiorem – Proboszczem Markiem Bednarkiem!
Bracia Kapłani!
Siostry Zakonne!
Ludu Boży Bydgoszczy i wy wszyscy, Bracia i Siostry, słuchacze Radia Maryja i odbiorcy Telewizji „Trwam”!
Dziś Uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny.
Staje przed naszymi oczyma Matka Boga – święta i „pełna łaski” (Łk 1,28) W tajemnicy Niepokalanego Poczęcia objawia nam pełnię nowego stworzenia, ku któremu prowadzi nas swą macierzyńską dłonią.
„Jestem Niepokalanie Poczęcie”
Wysłuchaliśmy przed chwilą słów Ewangelii Zwiastowania. Tego pełnego piękna, duchowej mocy dialogu pokornej służebnicy Pańskiej z Aniołem Bożym, zwiastunem niezwykłej tajemnicy: „Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego ojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca” (Łk 1, 31-33). I poprzez dzieje Kościoła i dzieje ludzi biegnie ufna i pokorna odpowiedź Maryi:. „Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego” (Łk 1,38).
Patrzymy i my, zgromadzeni w bydgoskiej Bazylice Mniejszej pod wezwaniem św. Wincentego á Paulo, na tę jakże niezwykłą, jakże ważną dla losów ludzkości scenę. To przecież tam, w nazaretańskim domu „Dziewicy poślubionej mężowi imieniem Józef, z rodu Dawida” (Łk 1,26), rozpoczęła się droga Wcielenia. Przedwieczne Słowo, Syn Boży współistotny Ojcu, „objawił się w ciele” (1 Tm 3,16), narodził się z Maryi Dziewicy – prawdziwy Bóg i prawdziwy człowiek. Taka jest wiara Kościoła, taka jest wiara nasza!
Bądź pozdrowiona Matko Zbawiciela! „Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana” (Łk 1, 45).
Ileż ludzkich myśli ludzkich biegło i biegnie ku tamtej chwili Zwiastowania, kiedy pełnia łaski stała się udziałem Maryi, wybranej przez Boga. Patrzymy z największą czcią na Boskie macierzyństwo Maryi, które przecież nie było tylko jej przymiotem, ale czymś znacznie większym, znacznie wspanialszym. Maryja jest Matką Boga. Ona – jedyna! „Matka mojego Pana” ( Łk 1,43). Matka naszego Pana. Nasza Matka.
To poprzez nią, Bożą Rodzicielkę, Bóg przybliżył się, więcej – stał się człowiekiem. To spod Jej Serca Boży Syn rozpoczął swoją drogę: drogę zbawienia i odkupienia. Towarzyszyła Jego drodze: wierna, troskliwa, czuła. W godzinie Zaśnięcia została ” z ciałem i duszą wzięta(…)do chwały niebieskiej i wywyższona jako Królowa wszystkiego, aby bardziej upodobniła się do Syna swego, Pana panujących oraz Zwycięzcy grzechu i śmierci”. Tak mówił Sobór Watykański II (Lumen gentium,57).
Umiłowani!
104 lata temu, 8 grudnia 1854 roku, w bazylice Piotrowej Ojciec Święty Pius IX bullą Ineffabilis Deus, proklamował dogmat wiary o Niepokalanym Poczęciu Maryi ogłaszając, orzekając, określając, „iż Maryja Panna od pierwszej chwili swego poczęcia – mocą szczególnej łaski i przywileju wszechmocnego Boga, mocą przewidzianych zasług Jezusa Chrystusa, Zbawiciela rodzaju ludzkiego – została zachowana nietkniętą od wszelkiej zmazy grzechu pierworodnego”.
Matka Zbawiciela, „jak żadne inne stworzenie, ujrzała jaśniejące nad sobą oblicze bogatego w łaskę i miłosierdzie Ojca. Niepokalane Poczęcie jest zatem nadzwyczajnym darem i niezwykłym przywilejem”! – to słowa Jana Pawła, który był: Totus Tuus (Jan Paweł II, Rozważanie przed modlitwą Anioł Pański, 8 XII 1988).
Poprzez całkowite zachowanie od niewoli zła i grzechu, jest Maryja ośrodkiem całego stworzenia, niewyczerpanym źródłem łask, które szczodrze rozlewa się na tych, którzy się do niej uciekają. Stanowi obraz człowieka, jakim był przed swym upadkiem, którego konsekwencją stał się grzech pierworodny – panowanie zła w sercu człowieka i w ludzkiej historii. Matką Bożą Niepokalaną nazywamy – źródło łask, miłości i nadziei.
Mamy iść Jej drogą – ku Chrystusowi, Zbawicielowi świata i Odkupicielowi człowieka. My, dzieci ochrzczonego narodu, „którzyśmy już przedtem złożyli nadzieję w Chrystusie”. Jak powie św. Paweł w Liście do Efezjan (Ef 1,12) uczestnicy Bożego planu zbawienia, o czym dziś słyszeliśmy w czytanym Liście do Efezjan.
„Jestem Niepokalanie Poczęcie” – pod takim imieniem objawiła się Maryja 150 lat temu w Lourdes św. Bernadecie Soubirous. Maryja „pełna łaski”, odkupionej od chwili swego poczęcia, szczególnie umiłowana przez Ojca.
Jesteśmy Bracia i Siostry spod znaku Maryi
Z chwałą Niepokalanej związaliście dzisiejszą uroczystość – XVII rocznicę powstania Radia Maryja. Miasto Bydgoszcz ma w tej genezie, w tej godzinie początku, szczególne miejsce. To w tym mieście na Wzgórzu Wolności stanął pierwszy nadajnik Radia Maryja. To dzięki niemu w przestrzeń ojczyzny popłynęły słowa modlitwy, informacji, prawdy. Słowa, które głoszą chwałę naszego Pana i Jego Matki – zawsze Dziewicy. Powstało to radio w znaku Chrystusa i Maryi. Stanowiącym Jego znak rozpoznawczy, jego motto. Stanowiącym Jego znak rozpoznawczy i jego motto: „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus i Maryja zawsze Dziewica” – te słowa rozbrzmiewają po wielekroć każdego dnia w Radiu Maryja. Powtarzam je i teraz w godzinie dziękczynnej Ofiary Eucharystycznej, w którą włączmy dzieło Radia Maryja. Włączamy także osobę Ojca Dyrektora, jego współpracowników, którzy w różnych wymiarach swej posługi zapewniają tej rozgłośni sprawne i skuteczne funkcjonowanie. Także licznych dobroczyńców rozproszonych po całym kraju i świecie, dzięki którym radio może rozwijać swoją infrastrukturę. Także wielki krąg ludzi dobrej woli – Rodzinę Radia Maryja – która stanowi wymowne świadectwo jego znaczenia, potrzeby, skuteczności wypełniania misji ewangelizacyjnej do której pełnienia radio to powstało. Będziemy dziś za to dziękować Bożej Opatrzności. A Maryję – łaski pełną – Niepokalaną Matkę Naszego Pana, upraszać, aby służba Radia Maryja pełniona dla chwały Imienia Bożego w naszej Ojczyźnie, przynosiła plon, aby rozgłośnia ta krzepła, a jej przekaz jednał ludzkie serca, wprowadzał w nie Boży ład, pomagał rozpoznawać znaki, służył wzrostowi dobra i harmonii społecznej. Także w budowaniu ojczyzny obywatelskiej i braterskiej. Ojczyzny wolnej wśród wolnych i równej wśród równych. Ojczyzny jednej kategorii ludzi, nie różnych kategorii. Ojczyzny jednej kategorii obywateli.
Umiłowani!
Jesteśmy spod znaku Maryi. Jesteście spod znaku Polski wiernej Maryi. I nie dość tego powtarzać. I nie dość wskazywać na ten odwieczny splot miłości i wierności, który związał dzieje ojczyzny i serca Polaków z Matką Pana. Nie dość powracać do tamtej znamiennej chwili, kiedy w katedrze lwowskiej, klęcząc przed obrazem Matki Bożej Łaskawej – Ślicznej Gwiazdy Miasta Lwowa – król Jan Kazimierz ofiarował Jej swoje królestwo, proklamował Królową Polskiej Korony. Królową polskich serc, gdziekolwiek żyją, gdziekolwiek chwalą Boga ojczystym językiem, polskim językiem.
Przed dwoma tygodniami wszedł do tamtej lwowskiej świątyni, gdzie Maryja doznała wywyższenia pośród naszego narodu, kolejny pasterz Kościoła Lwowskiego, ks. abp Mieczysław Mokrzycki, który swój kapłański profil kształtował przez lata w bezpośredniej, codziennej posłudze dwóm papieżom: Janowi Pawłowi II i Benedyktowi XVI. Polecajmy go dziś w naszej modlitwie, jego posługę nowego Arcybiskupa Lwowa – miasta, w którym rozbłysnął królewski znak Maryi. Dodam jeszcze, że ks. abp. Mokrzycki był i jest wiernym przyjacielem Radia Maryja.
Bracia i Siostry drodzy radiosłuchacze i telewidzowie. Idziemy wraz z Radiem Maryja drogami modlitwy i słowa. I nie dosyć tego przypominania, szczególnie teraz, w czasach, które niosą tak wiele problemów i wyzwań. Nie dość akcentowania tego naszego polskiego wątku, który na drogach ku Chrystusowi dostrzega zawsze obecność Maryi. I nigdy dość tego ufnego uciekania się w polskich sprawach, tych społecznych, tych domowych, tych własnych – Sub tuum praesidium – Pod Twoją obronę Święta Boża Rodzicielko! To ten maryjny duch modlitwy, zawierzenia Matce Pana, uciekania się pod Jej obronę, był u źródeł Radia Maryja. To w tej szkole Maryi kształtował się ten najważniejszy motyw jego posługi: umacnianie w polskich sercach pewności, że Chrystus – i tylko On – jest źródłem życia, jest Panem ludzkich dróg, że pośród hałasu świata – a czasem pośród krzyku świata, iść trzeba tylko za Jego głosem i słuchać bardziej Boga niż ludzi. To z tej maryjnej szkoły płynie duch modlitwy i apostolstwo modlitwy, które stanowi szczególny znak tego Radia Maryja. Modlitwy, która uświęca czas, spaja ze sobą godziny dnia: od „Kiedy ranne wstają zorze”, po „Wszystkie nasze dzienne sprawy”, tworzy i cementuje wspólnotę polskiego zawierzenia Chrystusowi i Jego Matce – od Bałtyku po gór szczyty, i dalej, wszędzie tam gdzie biją polskie serca i nie tylko polskie, gdzie dociera głos Radia Maryja, a więc i na Kamczatkę i pod koło podbiegunowe i na Florydę do Key West obok Kuby i do Rosji i Kazachstanu i do Chicago i do Toronto. Polska długo czekała na taki właśnie przekaz radiowej modlitwy, która umożliwia uczestnictwo w niej tysięcy, milionów czcicieli Matki Bożej. Modlitwy, która też, co niezwykle ważne, potrafi tę wielką wspólnotę indywidualizować, wydobywać i ofiarować – dzięki formule wyciągniętych ku słuchaczom radiowych mikrofonów – tajemnice i tęsknoty ludzkich serc, myśli i modlitewne intencje dzieci i starszych. I nie tylko moherowych beretów.
Nie można było takich oczekiwań realizować przez długie lata w epoce komunizmu. Stanęły na porządku dnia, kiedy Polskę latem 1980 roku ogarnął „wiatr od morza”. To właśnie wtedy obok wołania o przywrócenie polskiej pracy, godności i sensu, rozległo się także stanowcze wołanie o radiową transmisję Mszy świętej. Pamiętamy, my starsi, z jakim wzruszeniem odbieraliśmy tamte pierwsze transmisje Ofiary Eucharystycznej z warszawskiej Bazyliki Świętego Krzyża! Jakże wiele dobra i duchowej treści i radości niosły i niosą te transmisje osobom straszy, chorym, często poza marginesem życia pozostającym.
Dziś, dzięki Radiu Maryja, wspomaganemu przez liczne diecezjalne radiostacje, światło modlitwy nabrało mocy. Radiowe fale niosą ku Bogu słowa modlitwy prośby, modlitwy wstawienniczej, modlitwy dziękczynienia i modlitwy uwielbienia. „Wielką moc posiada wytrwała modlitwa sprawiedliwego” (Jk 5,16 b) – mówi Pismo Święte. Modlitwa kruszy żelazo. I dziękujemy dziś Radiu Maryja za przewodnictwo modlitwie polskiej, radiowej wspólnoty, za służbę modlitwie polskich serc, za wychowywanie do życia modlitwą. „Wszystko da wam Ojciec, o cokolwiek Go poprosicie w imię moje” (J 15, 16-17). „Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa(…)który z miłości przeznaczył nas dla siebie jako przybranych synów przez Jezusa Chrystusa, według postanowienia swej woli, ku chwale majestatu swej łaski, którą obdarzył nas w Umiłowanym”- mówi św. Paweł w Liście do Efezjan (Ef 1, 3,5-6).
Bracia i Siostry!
Dziękujemy dziś Radiu Maryja za jego służbę Słowu – temu Słowu, które podchodzi z ust Boga, i temu Słowu, które kieruje ku nam Kościół nauczający, Ojciec Święty, Pasterze, kapłani… Za jego apostolat Słowu, za jego drogę podążania za Słowem, która jest misją, co trwa i nigdy nie ustaje. „Idźcie na cały świat i nauczajcie wszystkie narody…” (Mt 28,19). Tej misyjnej drodze Słowa, wiele uwagi poświeciło zakończone 26 października XII Zwyczajne Zgromadzenie Ogólne Synodu Biskupów w Rzymie poświęcone „Słowu Bożemu w życiu i misji Kościoła”. Bowiem w centrum Słowa znajduje się Chrystus. To w Nim Słowo stało się źródłem życia. Słowo Objawione – żywe Słowo Boga – głoszone i przepowiadane światu przez Kościół.
Idź dalej, Radio Maryja, drogą służby Słowu, które pochodzi z ust Boga. Otwieraj na nie ludzkie serca, wspólnotę Kościoła, narodu i Ojczyzny!
Umiłowani w Panu!
Znak, któremu sprzeciwiać się będą.
Część z was pamięta w kazaniu podczas dorocznej jasnogórskiej pielgrzymki Rodziny Radia Maryja przed dwoma laty w lipcu mówiłem na Jasnej Górze, że”Radio Maryja jest znakiem polskiej normalności, polskiej wolności, o którą tak długo zabiegaliśmy w rozmaity sposób, modliliśmy się cierpliwie, ponosili ofiary. Przyszła ta wolność – wielki dar Bożej Opatrzności. Otworzyła nowe możliwości, także do wyrażania własnych poglądów, do oceny – przez chrześcijańskie wspólnoty – różnych aspektów naszego życia, także tych o wymiarze publicznym, do wskazywania dróg rozwiązań. I czyni to Radio Maryja rozeznając znaki czasu, służąc wspólnocie polskiej nadziei. Czynią to inne wspólnoty, wsparte o Ewangelię, o Magisterium Kościoła. Niekiedy ich spojrzenie na bieg spraw, na problemy nie jest identyczne, bywa polemiczne. To wydawać by się mogło naturalne i świadczące o polskiej normalności. Bo przecież koncesja przyznana Radiu Maryja przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji wyraźnie wskazuje i nakazuje, że 10% ma być z prac społeczno-publicznych także to nie jest wymysł, także to nie jest wynalazek i wymuszenie. W dyskusjach często, także w prasie, często słyszymy: „Modlitwa – tak. Niech się modlą, Różaniec odmawiają, Godzinki śpiewają, no ale po co telefonują?!”. To jest w koncesji. Do wszystkich telefonują mediów prywatnych i publicznych. Telefonują, bo każdy ma telefon, a niektórzy po dwa i trzy. Ale chodzi o to, by ten język był także językiem dialogu, językiem pokoju, językiem braterstwa i zawsze językiem obywatelskim. Ale w wypadku Radia Maryja często tej naturalności brakuje. Część mediów laickich promujące nowy styl życia, także swoiste pojmowanie debaty publicznej. Zwierają szeregi, atakują często bez pardonu Radio Maryja, oczerniając jego linię programową, jego założyciela i przykłady tego są niepotrzebne, znacie je dobrze. My też znamy dobrze. Prawda jest taka, że to się dzieje na płaszczyźnie słowa, w formie słowa. Oczywiście i słowem można dobić człowieka. Ale dzieje się to – Bogu dzięki – nie na ulicy, nie na bruku. I to radio nie podsyca, tylko łagodzi i ma łagodzić. I wprowadza harmonię społeczną. A czasem odnieść wręcz można wrażenie, że przede wszystkim mają mu za złe to, że istnieje, że ma wielu wiernych słuchaczy, że zdobyło tak mocą pozycję, że idzie klarowną drogą, z Kościołem, z narodem. Ze sprawami obolałymi, których często nikt nie chce słuchać i o nich mówić. I to nie jest normalność, bądź normalność opacznie rozumiana, która tylko potrafi zaakceptować i przyklasnąć temu, co mieści się w kanonie określanym terminem „poprawności politycznej”. Aczkolwiek radio nie może się identyfikować z żadną partią polityczną. Bowiem identyfikując się zatraci swoją tożsamość i swoją wiarygodność, bo partie powstają i giną i zanikają, obumierają, mimo haseł takich jak: „wolność”, jak „demokracja”. Ale demokracja nie oznacza równouprawnienia prawdy i kłamstwa. Demokracja to nie jest równouprawnienie dobra i zła. I pamiętamy dobrze czas, kiedy powstawało Radio Maryja. Czas zmasowanej agresji mediów, które nerwicowały opinię publiczną, przestrzegając przed rzekomym zagrożeniem polskiej wolności przez – jak to wówczas określano – „ofensywny, radykalny, katolicki ciemnogród”. Atakowały, często bezpardonowo, obecność Kościoła w życiu publicznym, prawo do religii w życiu publicznym. Miałem na to wiele dowodów będąc Biskupem Polowym po 1990 roku, kiedy chodziło o prawo do religii w wymiarze publicznym, o znaki religijne w miejscach publicznych. Pragnęły zagłuszyć jego głos, domagający się w wyzwolonej spod okupacji komunistycznego systemu i bezbożnej ideologii, akceptowania chrześcijańskich zasad. I tego oddechu postkomunistycznego jeszcze wiele zostało, także w życiu publicznym i obywatelskim. A trzeba nam Polski obywatelskiej i braterskiej. Bowiem już dosyć mieliśmy walki klas i zaciśniętej pięści, jako symbolu tej walki. I wołania by proletariusze łączyli się. I by pozamykać „zaplutych karłów reakcji”. Radio Maryja – wtedy, na starcie – było tym mocnym głosem sprzeciwu, klarownym, szeroko słyszanym, akceptowanym. Nicującym kłamstwa, bzdury, różnego rodzaju uzurpacje do sterowania i kształtowania szerokiej opinii publicznej. Zapewne dlatego tak ostro atakowanym. Zapewne dlatego, tak często przedstawianym w krzywym zwierciadle. Atakowanym wtedy, atakowanym później i atakowanym dziś przez tych wszystkich, którzy otworzyli swoje serca na działanie zła. I to paradoks naszego czasu, że w Polsce, która ku swej wolności szła również drogą Kościoła – i była to jedna z najważniejszych dróg – tej drogi Kościoła i jego misji się niedocenia. Więcej: o tej drodze Kościoła szybko się zapomina. O drodze błogosławionego ks. Władysława Findysza, Sługi Bożego, zakatowanego w rzeszowskich więzieniach PRL-u, w latach sześćdziesiątych, nie za czasów Nerona. O drodze kardynała Stefana Wyszynskiego, ks. Jerzego Popiełuszki, kapłanów, zakonników, wiernych – co szli przez czasy trudne, co zapalali światła na głębiach, okazywali zawsze – jak mówi św. Paweł – „doskonałą wierność” (por. Tt 2,10) Chrystusowi, Jego Ewangelii, także prawom ojczystym.
Dziś znowu przychodzi nam bronić zasad etycznych, katolickiej wizji rzeczywistości, katolickiego spojrzenia na wiele zagadnień, które przynosi nasz czas. Zagadnień często w Polsce nieznanych, które zatruwają polskie serca, niosą także niepokój sumień… Jeden przykład z ostatnich dni: pilna potrzeba prawnego uporządkowania problemów bioetycznych w sytuacji braku podstawowych regulacji prawnych, medycznych, etycznych w tej dziedzinie. To był jeden z tematów ostatniej Konferencji Episkopatu Polski na Jasnej Górze. W najbliższy piątek Stolica Apostolska ogłosi dokument w tej sprawie: „Dignitas Persone” (Godność Osoby) i będzie jasne i czytelne stanowisko Stolicy Apostolskiej i Kościoła, które nas, szczególnie ludzi wiernych, obowiązuje. Przykład naturalnie jeden z wielu, dotyczący ugruntowanych zasad moralnych, które poczynają być kontestowane, a co gorsze promowane w świecie nie tylko prywatnych mediów, także tych publicznych. Media publiczne przecież mają do spełnienia to, co wyraża ich tytuł – publiczną misję. I nie mogą kontestować wartości powszechnie przez większość akceptowanych, propagować tego, co jest moralną prowokacją i obrazą Bożych Praw. A mieliśmy tego ostatnio rażące przykłady. Choćby transmisje w telewizji publicznej z plebiscytów na których w majestacie przyzwolenia, akceptacji, wręcz zachwytu z rzekomej odwagi – promuje się homoseksualne związki, w których przecież ludzie rujnują się moralnie. I słuchaliśmy pokrętnych wyjaśnień na słowa protestu kierowane po tej emisji. Prorok Izajasz mówi tak… To ten, który prowadzi nas szczególnie w okresie adwentowym do Betlejem wraz z Janem Chrzcicielem i Maryją. „Biada temu, kto miesza zło z dobrem i temu, kto skłania innych do mieszania zła z dobrem” (por. Iz 5, 20).
Umiłowani w Panu!
Nie chciałbym, by słowa mojej homilii brzmiały jako apokaliptyczne narzekania. Ale idzie przez Europę fala negacji, obojętności, wystudzania religijnych uczuć, kontestowania w majestacie prawa, które dla narodów skonfederowanych w Unii Europejskiej forsuje Parlament Europejski. I poruszył w ostatnich dniach niejednego z nas projekt tzw. rezolucji przegłosowanej 2 grudnia przez komisję Parlamentu Europejskiego ds. wolności europejskich, w którym jest m.in. mowa, że państwa członkowskie Unii winny wzajemnie uznawać pary homoseksualne niezależnie od tego, czy są one małżeństwem czy pozostają w zarejestrowanym związku partnerskim. I choć kwestie moralności i rodziny reguluje wyłącznie prawo członkowskie poszczególnych państw, to przecież niepokoi ciągły nacisk parlamentarnej większości, domagającej się upowszechniania tego typu rozwiązań, które moralnie rujnują człowieka.
O tych zagrożeniach, o ciemnej fali mroku, która idzie, o jej duchowym regresie mówił w wywiadzie udzielonym Telewizji Trwam ks. kardynał Tarcisio Bertone, salezjanin, duchowy syn św. Jana Bosko, Sekretarz Stanu Stolicy Apostolskiej. I powiedział tak: „Chce się oderwać Boga od życia, od życia publicznego, owszem, ale także od życia prywatnego. Niemalże chce się wprowadzić podział i napięcie pomiędzy własnym życiem, własną wolnością sumienia, a obecnością Boga w naszym życiu”. I pokazywał fałsz, błąd tej drogi. Cytuję jego słowa: „Tymczasem nasi papieże, a w szczególny sposób Benedykt XVI powtarzają nieustannie, że Bóg objawiony przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Bóg Jezusa, Bóg Maryi, jest Bogiem bliskim, Bogiem zażyłym, Bogiem przyjacielem, który nie jawi się jako ktoś rywalizujący z nami. Nie jest to Bóg, który przeciwstawiałby się zamiarom człowieka, lecz który pomaga człowiekowi w realizacji w sposób doskonały samego siebie, siebie ujmowanego jednocześnie jako osobę indywidualną i jako człowieka we wspólnocie”.
Bracia i Siostry. Pokazujcie redaktorzy Radia Maryja swoim słuchaczom Boga, który jest przyjacielem człowieka. Boga, który ukazuje swoje oblicze w tylu pięknych dziełach ducha, które są mocniejsze i piękniejsze niż ludzka małość, niż grzeszność wielu ludzkich struktur, które niosą moc Bożego światła, adwentowej roratniej świecy, która rozjaśnia mroki grudniowej nocy, pokazuje blask Prawdy, prowadzi ku Chrystusowi, który wszedł w ludzką historię, jako niewyczerpane źródło dobra. Dzielmy się dobrem, jak chlebem. Dzielmy się słowem dialogu, pocieszenia, braterstwa i pokoju. I niech w tym podążaniu za światłością świata, której ciemność nie ogarnie ( por. J 8,12; 9,5) wzorem nam będzie Niepokalana. Matka pięknej miłości. Nauczycielka porządku życia, która wpatrzona w swego Boskiego Syna, mówi także do nas – wy wszyscy radujący się koleją rocznicą funkcjonowania Radia Maryja: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie” (J 2,5). Zróbcie w swoim życiu to wszystko, czego uczy nas Chrystus. Także w życiu wspólnot. Także w życiu ojczyzny. Niech nam przewodzi Maryja Niepokalana także na drodze wiodącej ku prawdzie o naszej przeszłości, ku poznaniu jej właściwego obrazu, ku rozpoznaniu rdzenia naszej kultury. To droga przewartościowania wielu fałszywych wątków, to także pokazywanie kulturotwórczej siły chrześcijaństwa, która użyźnia glebę polskich sumień i buduje dom ojczysty na mocnej skale, na skale Ewangelii, na miłości ku Chrystusowi i Jego Matce. Budujcie na wartościach trwałych, sprawdzonych, bo inne wietrzeją i zbyt szybko odchodzą.
Niech nam pomoże także w stawianiu tamy społecznej inercji, odsuwaniu się w prywatność, rezygnowaniu z uczestnictwa w sprawach publicznych. Obojętności i rozczarowaniu. Szczególnie teraz, kiedy znowu trzeba przybierać zbroję światłości, kiedy zda się częściej niż kiedyś trzeba iść na dobry bój, bronić – przed tajemnicą wciąż odradzającego się zła – tego, co święte, co nasze, co trwale, co Polskę stanowi, co służy budowaniu świata i naszego życia w duchu pokoju, sprawiedliwości i dobra. Braterstwa i pokoju serc. Trzeba nam na tej drodze dobrych, chrześcijańskich, społecznych liderów. Trzeba ludzi, którzy czystość swego serca połączą z wiedzą, z umiejętnością rozpoznawania znaków i reagowania na nie. Potrzeba nam ukształtowanych etycznie ludzi mediów, bo to szczególny teren walki w dzisiejszym świecie między tajemnicą światła a tajemnicą nocy, między blaskiem prawdy a mrokiem kłamstwa. Adwent, moi drodzy, to czas pojednania i przebaczenia. Nie odpowiadajmy na oskarżenia językiem oskarżeń i pomówień, bo dziś jak łania pragnie czystej wody, tak Polska pragnie harmonii życia społecznego.
I módlmy się za wszystkie dobre inicjatywy, za toruńską Wyższą Szkolę Kultury Społecznej i Medialnej, która stawia za zadanie uczenia i wychowania, staje się miejscem spotkań konferencji, często o szczególnym wymiarze – wspomnijmy ostatnio odbyty „I Międzynarodowy Kongres o wychowaniu katolickim” z udziałem ks. kard. Zenona Grocholewskiego, Prefekta Watykańskiej Kongregacji ds. Wychowania. A także te udane inicjatywy na polu gospodarczym. Mam na myśli tą pionierską geotermię, która redukuje CO2, tak dziś dyskutowaną co jest w interesie i rządu i polskiej racji stanu. Niezbędną także dla właściwego funkcjonowania Radia Maryja i Telewizji Trwam, dla podejmowania wielu inicjatyw w służbie Kościoła ojczyzny, w służbie społecznej.
Kończę już, bo chyba czas.
Bracia i Siostry! Nasze spotkanie przy Ołtarzu Eucharystycznym, nasza modlitwa w czasie Adwentu – czasie oczekiwania biegnie drogami nowego roku duszpasterskiego rozpoczętego w I niedzielę Adwentu. „Otoczmy troską życie” – to słowa, które wyznaczają jego tegoroczny program. To także program maryjny. Program wzięty z Jej ducha, z Jej nazaretańskiego domu, z przestrzeni Jej serca: macierzyńskiego i miłosiernego. Program, który ma być znakiem afirmacji dla wszystkich form życia, które wyszło spod ręki Stwórcy i trwa. Od poczęcia do naturalnej śmierci. Otoczcie troską życie także pod dachem Radia Maryja i wszędzie tam, gdzie jest zagrożone. Z tymi zamierzeniami nowego roku liturgicznego, w dniu rocznicy Radia Maryja uwielbiamy Boga w Trójcy Świętej Jedynego. I otwieramy nasze serca ku Niepokalanej na Tronie Łaski w Nowym Jeruzalem. I prosimy Wspomożycielkę naszą, Matkę Zbawiciela, Matkę Łaski Pełną, Panią Nieba i Ziemi, Królową naszego Narodu. W jubileuszowym dniu Radia Maryja kierujemy ku Niepokalanej nasze myśli, otwieramy nasze serca i prosimy słowami maryjnej pieśni:
„Zwróć, Pośredniczko, na nas wejrzenie
Przyjmij łaskawie nasze westchnienie
Pokaż nam Matko, swojego Syna
W górnej krainie, Salve Regina”.
Salve Regina.
Amen
