Felieton „Spróbuj Pomyśleć”


Pobierz Pobierz

Szczęść Boże!

Szerokim echem niesie się po Polsce i całym świecie jedyna w swoim rodzaju wojna psychologiczna z lekarzami. Trudno przewidzieć, do czego jeszcze może dojść, ale już dotychczasowy rozwój wypadków nie znajduje precedensu w cywilizowanym świecie i wprost poraża ładunkiem wrogości w stosunku do zawodu lekarza. Dzień w dzień słychać coraz to bardziej oburzające wypowiedzi na temat lekarzy, a nawet pełne pogardy w stosunku do medycyny, n. p. szpitalnej. I kto to mówi! Można się zapytać: gdzie my jesteśmy? Na jakim etapie rozwoju cywilizacyjnego? Do czego doprowadzi ta wojna z medycyną?

W dniu dziecka nie sposób nie odnieść się do chyba najbardziej podłego aktu przemocy wobec lekarza. Każdy, kto słyszał wypowiadane przez łzy słowa dr Ewy Sowińskiej, wypełniającej swoją lekarską misję w roli rzecznika praw dziecka, zdaje sobie sprawę, co może spotkać lekarzy, gdy postępują zgodnie ze swoim sumieniem. Uważam, że wyemitowane w dniu 31. maja 2007r. słowa dr Sowińskiej, mają tak nadzwyczajną wartość dokumentacyjną, że należy ich nagranie wielokrotnie powtórzyć, a tych, którzy korzystają z nowoczesnej techniki będącej w coraz powszechniejszym użyciu, zachęcić do ściągnięcia pliku mp3 z adresu internetowego http:// [www[1].radiomaryja.pl]2007.05.31.akt02.mp3 na swoje odtwarzacze i udostępniania go innym, którzy jeszcze nie wiedzą, na jakim świecie żyją.

Prowokacja, lżenie, oczernianie, szydzenie nalezą do odrażającego arsenału brunatnych i czerwonych bojówkarzy, zawsze były i są nadal, także w Polsce, chętnie wykorzystywane do napaści z powodów religijnych, rasowych czy narodowościowych, i to – o dziwo – w naszym kraju najczęściej są to ataki ze strony antypolskich i antykatolickich mniejszości na większość, ale żeby napadać na lekarzy i medycynę! To dopiero aberracja! Ludzie pod wpływem tego rodzaju nagonki zaczynają widzieć w każdym lekarzu przestępcę i w sytuacjach krytycznych dopuszczają się agresji słownej, a nawet czynnej napaści w stosunku do lekarzy sumiennie wypełniających swoje obowiązki. Pełni poświęcenia pacjentom, nie wychodzący przez po pół tygodnia ze szpitala, z oczywistych względów utrzymujący swoją wiedzę na aktualnym poziomie światowym, są zmuszani do nierównej walki o dobre imię własne i swojego zawodu. Wiedza będąca dorobkiem całego życia, umiejętności zdobyte z praktyką liczoną na dziesiątki lat, motywacja wynikająca z powołania i silnego poczucia misji, nagle okazują się problematyczne, podjęte przez lekarzy decyzje są podważane, każdy kto chce wypowiada się jakby dysponował wiedzą specjalną. Nieuchronny zgon osoby bliskiej, nieuniknione pogorszenie stanu zdrowia, wysoce prawdopodobne powikłania leczenia farmakologicznego, czy zabiegu operacyjnego bywają powodem niekończącej się fali oskarżeń i pomówień, a doniesienie o podejrzeniu przestępstwa ląduje na biurku prokuratora. Lekarzowi, któremu w Polsce nie przysługuje żadna ochrona zagwarantowana w Kodeksie Pracy innym zawodom, przychodzi w ramach czasu wolnego od zajęć służbowych dodatkowo tłumaczyć się na policji, w prokuraturze i w sądzie z ułomności ciała i psychiki pacjenta oraz z wadliwości systemu opieki zdrowotnej. Na bezpośrednie zagrożenie zdrowia i życia lekarz narażony jest w pomocy wyjazdowej. Kiedy nie zdoła wytłumaczyć się w przypadku opóźnionej interwencji pogotowia ratunkowego, które nie może przedrzeć się przez zakorkowane ulice, może paść ofiarą linczu. Do pobić lekarzy dochodzi nawet w szpitalnych izbach przyjęć. Czy to już dżungla?

Położyć kres temu dramatowi medycyny w Polsce może tylko publiczna dyskusja pomiędzy oficjalnymi przedstawicielami wszystkich stroni konfliktu. Zdrowie Polaka, na którego straży zgodnie z konstytucją mają stać władze publiczne, nie może być zabawką w rękach polityków, ani też kartą przetargową w politycznych rozgrywkach, czy grą na skompromitowanie takiej czy innej partii politycznej. Jak wiadomo, rząd nie tylko się wyżywi, ale i się wyleczy. Oprócz możnych i wpływowych, którzy mają zawsze zagwarantowany dostęp do nowoczesnej medycyny, jest w Polsce kilkadziesiąt milionów ludzi mało- lub średnio-zamożnych z przerażeniem przyglądających się rozwojowi spraw. Dziesiątki milionów ludzi liczą na stały i niezakłócony dostęp do lekarza w przychodni i szpitalu. Należą do nich rodziny oczekujące dziecka, rodzice małych dzieci i rodziny osób w podeszłym wieku, ludzie przewlekle chorzy i cierpiący na schorzenia, które w razie braku pomocy lekarskiej mogą doprowadzić do nagłego zgonu, wreszcie ludzie odczuwający silne bóle, w różnych stadiach ciężkich chorób, którym ulgę w cierpieniu może przynieść tylko lekarz. Te dziesiątki milionów ludzi płacą rozmaite daniny na utrzymanie naszego wspólnego dobra – Państwa Polskiego. W zamian oczekują cywilizacyjnego minimum, którym jest bez wątpienia niezawodny system opieki zdrowotnej. Niezawodnego systemu opieki zdrowotnej nie da się zamienić niczym. Ani pysznieniem się z wysokiego tempa rozwoju gospodarczego, ani perspektywą korzyści z Euro 2012. Ludziom, którzy nie otrzymują na czas właściwej pomocy lekarskiej, wysokie tempo rozwoju gospodarczego i korzyści z Euro 2012 są zupełnie obojętne, a powtarzanie ich w zamian za natychmiastową naprawę chorego lecznictwa, budzi najgorsze wspomnienia propagandy PRLu.

Zaskakuje milczenie Naczelnej Izby Lekarskiej. Przynależność do izb lekarskich jest obowiązkowa, a opłacanie składki członkowskiej wymagane prawem, od zaległych składek nalicza się odsetki ustawowe. Po dodaniu przychodów z innych źródeł, choć po odjęciu kosztów utrzymania struktury, kadr i finansowania szeregu zadań wysokiej rangi państwowej, dałoby się zapewne opłacić profesjonalną kampanię informacyjną w obronie godności zawodu lekarza i w obronie zaufania pacjentów do ich lekarzy.

Z Panem Bogiem

dr Zbigniew Hałat

drukuj