fot. PAP/EPA

Wielki Tydzień w Sewilli odwołany!

To wielki cios dla miasta, Bractw pokutnych, tysięcy nazarenos oraz lokalnej ekonomii. I choć spodziewano się podobnej decyzji w obliczu szerzącej się pandemii, to jest to ogromny szok dla czcicieli Macareny, Esperanzy, Chrystusa El Gran Poder… . Trudno sobie wyobrazić Sewillę bez swojej Madrugá. Od 1933 r. nie odwołano procesji Wielkiego Tygodnia w stolicy Andaluzji.

Dzisiaj rano odbyła się narada, w której udział wzięli burmistrz Sewilii Juan Espadas, ksiądz arcybiskup Juan Asenjo oraz prezes Rady Bractw Sewilli Francisco Vélez, aby przeanalizować postęp koronawirusa oraz decyzje podjęte na szczeblu centralnym. Wobec stanu alarmowego ogłoszonego w Hiszpanii na najbliższe 15 dni, a także decyzji administracyjnych i sanitarnych, aby stawić czoła pandemii została podjęta decyzja o odwołaniu wszystkich procesji Wielkiego Tygodnia w Sewilli. Decyzja spodziewana była już w ubiegłym tygodniu, ale została ogłoszona dzisiaj w południe, aby nie przeciągać dalej stanu niepewności. Racje sanitarne były decydujące. Rada miejska jest świadoma konsekwencji natury religijnej, emocjonalnej i ekonomicznej dla wielu osób, ale interes społeczny zmusza do podjęcia tej bolesnej decyzji.

Trzeba cofnąć się 87 lat, a konkretnie do 1933 r., kiedy to odwołano procesje Wielkiego Tygodnia w Sewilli. Okoliczności były jednak zupełnie inne. W kraju panował potęgujący się konflikt polityczny, który ostatecznie doprowadził do wybuchu wojny domowej. Po podpaleniu kościołów i w obawie przed atakami republikanów i anarchistów na członków bractw pokutnych ostatecznie wszystkie procesje zostały odwołane. Rok wcześniej, w 1932, na ulice wyszła tylko Estrella. Rok 1933 był jedynym w całym XX w., kiedy Sewilla została bez swoich słynnych procesji. Wprawdzie bractwa były przygotowane w nadziei, że w ostatniej chwili będą mogły wyjść na ulice, to jednak tak się nie stało. Tym razem koronawirus pozbawił i tej nadziei.

o. Marek Raczkiewicz CSsR/RIRM

drukuj