fot. Mirosław Krajewski

Ewangelia na niedzielę: Czy wiem, kim naprawdę jestem?

Pojawił się człowiek posłany przez Boga – Jan mu było na imię. Przyszedł on na świadectwo, aby zaświadczyć o światłości, by wszyscy uwierzyli przez niego. Nie był on światłością, lecz został posłany, aby zaświadczyć o światłości. Takie jest świadectwo Jana. Gdy Żydzi wysłali do niego z Jerozolimy kapłanów i lewitów z zapytaniem: „Kto ty jesteś?”, on wyznał, a nie zaprzeczył, oświadczając: „Ja nie jestem Mesjaszem”. Zapytali go: „Cóż zatem? Czy jesteś Eliaszem?” Odrzekł: „Nie jestem”. „Czy ty jesteś prorokiem?” Odparł: „Nie”. Powiedzieli mu więc: „Kim jesteś, abyśmy mogli dać odpowiedź tym, którzy nas wysłali? Co mówisz sam o sobie?” Powiedział: „Jam głos wołającego na pustyni: Prostujcie drogę Pańską, jak rzekł prorok Izajasz”. A wysłannicy byli spośród faryzeuszów. i zaczęli go pytać, mówiąc do niego: „Czemu zatem chrzcisz, skoro nie jesteś ani Mesjaszem, ani Eliaszem, ani prorokiem?” Jan im tak odpowiedział: „Ja chrzczę wodą. Pośród was stoi Ten, którego wy nie znacie, który po mnie idzie, a któremu ja nie jestem godzien odwiązać rzemyka u Jego sandała”.Działo się to w Betanii, po drugiej stronie Jordanu, gdzie Jan udzielał chrztu.

J 1, 6-8. 19-28

Jan Chrzciciel dobrze wiedział, że jest jedynie lampą, a nie światłem, że jest głosem, a nie Słowem. Przygotowywał drogę Mesjaszowi, ale nie był Mesjaszem. On nie tworzył swojego PR, nie uzurpował sobie prawa do rozpraszania ciemności świata, lecz przygotował ludzi na przyjęcie prawdziwej Światłości. Refleksję nad własną tożsamością proponuje ks. Piotr Szyrszeń, wieloletni duszpasterz Centrum Formacji Duchowej w Krakowie, w komentarzu na III niedzielę Adwentu, 17 grudnia.

Jam głos wołającego na pustyni

Jan nie przedstawia siebie jako syna cenionego kapłana Zachariasza i Elżbiety ze znamienitego rodu Aarona. Nie przytaczał słów anioła Gabriela wypowiedzianych w przybytku Pańskim do jego ojca. Aby oddać to, kim naprawdę jest, Chrzciciel odwołał się do Słowa Bożego.

A gdybym ja miał określić swoją tożsamość słowami Pisma Świętego, jakie byłyby to słowa?

Kim jesteś?

Kim jestem naprawdę? Posiadam imię i nazwisko, czy jednak jestem tylko tym, jak się nazywam, tym, kim są lub byli moi rodzice? Tylko tym, jaki zawód wykonuję? Tak często zapominam, że jestem dzieckiem Boga i dziedzicem Jego Królestwa, że mam w niebie zarezerwowane miejsce. Chciałbym umieć określić moją tożsamość z taką pewnością, jaką posiadał Jan.

Kim jestem w oczach Boga?

Ja nie jestem Mesjaszem

Nie znam całej prawdy o sobie, ale Bóg ją zna. Zna moje możliwości. Zna moje serce. Obym i ja nauczył się tego, że wcale nie muszę być na pierwszym miejscu. Może więcej ode mnie potrafi zrobić ktoś, kto przyjdzie po mnie, a komu ja przygotowuję drogę? Obym rozpoznał Boga w mojej codzienności, „w tłumie grzeszników” i w tej „świątyni”, którą jest moje serce. Obym umiał pobyć w Jego obecności.

Taka serdeczna bliskość to najpiękniejsza modlitwa.

Centrum Formacji Duchowej Salwatorianów, Kraków

drukuj