Dzień skupienia Rodziny Radia Maryja

15 grudnia 2012 r. w Sosnowcu odbył się adwentowy dzień skupienia Rodziny Radia Maryja diecezji sosnowieckiej. Spotkaniu przewodniczył ks. bp Grzegorz Kaszak.   

Kochana Rodzino Radia Maryja Diecezji Sosnowieckiej!
Drodzy Słuchacze Radia Maryja w Polsce i za granicą!
Umiłowani w Chrystusie Panu!

Zebraliśmy się dzisiaj w tej przepięknej sosnowieckiej katedrze, by uczestniczyć w pobożnej praktyce, jaką jest adwentowy dzień skupienia, który – w co głęboko wierzymy – jeszcze lepiej przygotuje nasze serca na przyjście Pana w tajemnicy Bożego Narodzenia.

Jestem ogromnie wdzięczny ojcu dyrektorowi Tadeuszowi i jego współpracownikom, a także księdzu Janowi Gaikowi, proboszczowi tutejszej parafii, za wybranie sosnowieckiej bazyliki katedralnej na miejsce naszego spotkania i piękne przygotowanie dzisiejszego dnia skupienia.

Hasłem przewodnim naszych adwentowych ćwiczeń duchowych są słowa: Wy jesteście solą ziemi, wybrane przez biskupów polskich na obecny rok duszpasterski, Rok Wiary.

W tym miejscu chciałbym zwrócić uwagę, że Radio Maryja i Telewizja Trwam pięknie wpisują się w zamierzenia pasterzy Kościoła w Polsce. Zauważmy, że na falach tych mediów nigdy nie pojawiła się krytyka biskupów, ale wręcz przeciwnie, są oni wspierani i brani w obronę, chociażby poprzez rzetelne przedstawianie faktów i właściwą ich interpretację. Ileż to razy próbowano skłócić Radio Maryja i Telewizję Trwam z polskim episkopatem. A dlaczego? Bo wrogowie Kościoła dobrze wiedzą, że w jedności siła.

Stara maksyma mówi: dziel i rządź. Chcesz rządzić wedle swego upodobania, tak by nie zauważono ciemnej strony twej władzy, zaniedbań wobec obywateli, to dąż do skłócenia społeczeństwa, a potem powiedz, że to inni są winni utworzonych podziałów i zainicjowanych kłótni. O jakże to stara metoda zarzucić drugiemu człowiekowi, np. księdzu, że używa języka nienawiści, podsyca do niezgody. O jakże łatwo to przychodzi! Ale gdy poprosimy o podanie konkretnych przykładów, zacytowanie całych wypowiedzi, a nie tylko słów wyrwanych z kontekstu, to wtedy następuje milczenie. Szkoda tylko, że tak wielu Polaków – zresztą ze stratą dla siebie – daje się na te manipulacje nabierać.

Ojcowie Redemptoryści na motto naszego dzisiejszego ćwiczenia duchowego wybrali, powtarzając za polskimi biskupami, zdanie: Wy jesteście solą ziemi. Są to słowa samego Pana Jezusa (por. Mt 5,13). Zauważmy jednak, że ich adresatem nie jest każdy człowiek. W ten sposób Zbawiciel zwrócił się tylko do swoich uczniów: Jezus, widząc tłumy, wyszedł na górę. A gdy usiadł, przystąpili do Niego Jego uczniowie. Wtedy otworzył swoje usta i nauczał ich tymi słowami (Mt 5, 1-2).

Uczeń w świetle Pisma Świętego to nie tylko ten, kto czerpie wiedzę od swojego mistrza, ale to ten, który stara się go we wszystkim naśladować. Uczeń musi więc mieć takie samo spojrzenie na świat jak jego mistrz. Zgodnie z nauką mistrza rozwiązywać kwestie dotyczące ludzi, przyrody i otaczającego go świata. Do drugiego człowieka odnosić się tak, jak wskazuje mu ten, za którym idzie i którego słów słucha. Cieszyć się z tego, co przynosi radość jego mistrzowi, cierpieć, gdy jego Pan cierpi. I my także mamy być takimi uczniami. Dopiero o takich uczniach Syn Boży powie: wy jesteście solą ziemi, a potem doda: wy jesteście światłem świata (Mt 5,14).

Zauważmy, drodzy bracia i siostry, że Jezus nie mówi uczniom, jacy powinni być, ale jacy są. Określa niejako ich naturę w odniesieniu do całego świata. Podaje im warunek konieczny do tego, by mogli być prawdziwymi uczniami. Wszystko to tłumaczy za pomocą dobrze znanych wówczas człowiekowi obrazów. W porównaniach wykorzystuje sól i światło, by jak najlepiej zdefiniować obraz prawdziwego ucznia. Jeśli i my dla naszego szczęścia chcemy być prawdziwymi uczniami Jezusa, którym Boski Mistrz po trudach życia na ziemi gwarantuje życie w niekończącej się szczęśliwości, to musimy odnieść te słowa do siebie.

Wyjaśnijmy dokładnie znaczenie słów ‘sól’ i ‘światło’, zwłaszcza mając na uwadze ówczesne warunki życia ludzi. W czasach, gdy nie było lodówek, możliwość zamrażania pożywienia i przechowywania go w warunkach gwarantujących zachowanie świeżości, sól była substancją, która oprócz nadawania potrawom smaku, zabezpieczała pożywienie i chroniła je przed zepsuciem. Miała więc kolosalne znaczenie dla człowieka.  A w niektórych regionach świata była bardzo cenna.

Jak ważną i niezastąpioną rolę odgrywa sól, świadczy pytanie postawione przez Jezusa: Lecz jeśli sól utraci swój smak, czymże ja posolić? ( Mt 5,13). A więc prawdziwi uczniowie naszego Pana mają ogromne znaczenie dla wszystkich ludzi, nie tylko dla wierzących, zdających sobie z tego sprawę. Mało tego, mają ogromne znaczenie dla przyrody, dla całego świata. Jezus zwraca uwagę, jak niezbędna jest obecność prawdziwych chrześcijan na całym świecie. Chrześcijanie zabezpieczają i chronią świat, podobnie jak sól pożywienie. I mimo, że spełniają tak ważną dla wszystkich misję w wielu zakątkach świata są zabijani i prześladowani. Świat pozbawia się tych, którzy mogą go z Bożą pomocą ustrzec i zabezpieczyć od niszczącej wszystko siły zła.

Prawdziwy uczeń Chrystusa jest bezcenny. I chociaż możecie być pogardzani, wyszydzani, wyśmiewani, wykpiwani, obrzucani epitetami typu: „ciemnogród”, „zacofany”, „szkodnik”, to ja Wam mówię: jesteście skarbem i ratunkiem dla Polski, i świata. A Wasi wrogowie, nieprzyjaciele, przeciwnicy winni dziękować Wam za to, że jesteście.

Co więcej, sól wnika do pożywienia. Obraz soli niesie ze sobą ideę przenikania A to uświadamia nam, że chrześcijanie powinni być obecni w szeroko rozumianej rzeczywistości tego świata. Prawdziwi uczniowie Chrystusa ze swoją niezachwianą wiarą mają więc być obecni w polityce, w parlamencie, gdzie powstają ustawy i tworzone jest prawo, w środkach masowego przekazu, w zakładach pracy, w szkołach, na uczelniach itd., wszędzie tam, gdzie jest człowiek i gdzie ważą się jego losy. Nie możemy więc zgodzić się na to, by nas z tych miejsc, jak niektórzy postulują, wypędzano.

Błogosławiony Jan Paweł II nauczał: Uczeń Chrystusa jest zatem solą w miarę jak rzeczywiście daje innym ludziom, raczej całemu społeczeństwu ludzkiemu, coś co stanowi jakby zbawczy ferment moralny, coś co daje smak i wzmacnia. Pomijając metaforę, takim fermentem może być tylko cnota, albo dokładniej, zespół tych cnót tak dobrze wskazanych w poprzedzającym szeregu błogosławieństw (Jan Paweł II, Komentarz do Ewangelii, Wydawnictwo M, Kraków 2011, s. 40).

Jezus mówi także do swoich uczniów: Wy jesteście światłem świata (Mt 5,14). Światło potrzebne jest człowiekowi do normalnego rozwoju i funkcjonowania. Jedną z najcięższych kar jest zamknięcie człowieka w pomieszczeniu pozbawionym dostępu światła, gdzie panuje całkowita ciemność. Stwierdzenie, że uczeń jest światłością świata, dobitnie podkreśla jego ogromne znaczenie dla wszystkich ludzi. Obraz światła zawiera w sobie ideę rozprzestrzeniania. Chrześcijanin nie może pozostawać niezauważonym. On ma promieniować na innych ludzi. W jaki sposób? Odpowiedź na tak postawione pytanie daje nam sam Zbawiciel, mówiąc: Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie (Mt 5,16). Jednak musimy pamiętać, że nikt nie jest dobry, tylko sam Bóg. Tak więc dobry uczynek to taki, który jest w zgodzie z Boską wolą. Nigdy nie będzie dobrym uczynkiem głosowanie za przyjęciem ustawy legalizującej związki osób tej samej płci czy też ustawy zezwalającej na sztuczne zapłodnienie in vitro, choćby nie wiem jak były one reklamowane i zachwalane.

Z naszego życiowego doświadczenia wiemy, że słowa uczą, przykłady pociągają. Na pewno do tych dobrych przykładów-uczynków można zaliczyć te, o których mówi prorok Izajasz:

dzielić swój chleb z głodnym,
wprowadzić w dom biednych tułaczy,
nagiego, którego ujrzysz, przyodziać
i nie odwrócić się od współziomków.
Wtedy twoje światło wzejdzie jak zorza
i szybko rozkwitnie twe zdrowie.
(Iz 58,7-8).

Święty Paweł w Liście do Filipian zachęca uczniów Chrystusa, by jawili się jako źródła światła w świecie (Flp 2,15), a w sposób szczególny pośród narodu zepsutego i przewrotnego (Flp 2,15). A więc panujące zepsucie moralne jest wyzwaniem dla wszystkich naśladowców Jezusa Chrystusa do jeszcze większego wysiłku po to, by świecili dobrymi czynami. O tym, że zepsucie moralne dosięgło naszego narodu świadczą takie zjawiska jak: alkoholizm, plaga rozwodów i konkubinatów, wielkie kradzieże – myślę tutaj o różnego rodzaju aferach, itd.

Niestety ostatnio pojawił się jeszcze jeden sygnał świadczący o tym, że coś niedobrego dzieje się w naszej Ojczyźnie. Jednak znak ten, chociaż bardzo wymowny, pozostał niezauważony przez niektóre media. A chodzi o próbę zniszczenia obrazu naszej Królowej, Matki Boskiej Częstochowskiej. Nie wiemy, dlaczego akurat przez ten obraz Bóg udziela pomocy i wsparcia Polakom, zresztą nie tylko nam. Wiemy jednak, że my Polacy bardzo wiele od naszej Królowej otrzymaliśmy. A jeśli ktoś nie wierzy, niech uda się na Jasną Górę i zajrzy do ksiąg z wpisami osób, które doświadczyły niezliczonych łask, niech obejrzy wota składane na przestrzeni wieków Jasnogórskiej Pani. Jesteśmy Jej winni głęboką cześć, a nie zbezczeszczenie Jej wizerunku.

Targnięto się na naszą Świętość Narodową, wymierzono cios Tej, która nas broni, strzeże, pociesza. Przynosi ulgę w chorobie i cierpieniu, podnosi z upadku. Z trwogą pytamy więc, co dzieje się z polskim narodem? Kto doprowadził go do takiego stanu? A każdy, któremu na sercu leży teraźniejszość i wspaniała przyszłość naszej Ojczyzny, na pewno zadaje sobie pytanie: Co mam czynić w tej sytuacji? A odpowiedź jest jedna i prosta: dobre uczynki.

Amen

Ks. bp Grzegorz Kaszak 

drukuj