Zarzuty dyscyplinarne wobec sędziego Wróblewskiego
Sędzia Robert Wróblewski ma dyscyplinarne zarzuty ws. kradzieży sprzętu elektronicznego – poinformował sędziowski rzecznik dyscyplinarny Marek Hibner i dodał, że prowadzone jest postępowanie, w którym Wróblewski ma złożyć wyjaśnienia. Może się ono zakończyć wnioskiem o ukaranie sędziego. Najostrzejszą karą dyscyplinarną jest wydalenie z zawodu.
Śledztwo ws. kradzieży prowadzi też Prokuratura Krajowa. Sędziego nie można przesłuchać w śledztwie jako podejrzanego przed prawomocnym uchyleniem mu immunitetu.
Sędzia, który dopuszcza się kradzieży, nie powinien w imieniu RP ferować wyroki – ocenił poseł Marek Ast z sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka.
– Dobrze, że w tym wypadku postępowanie dyscyplinarne jest prowadzone bez zbędnej zwłoki. Sędzia powinien być osobą o nieposzlakowanej opinii i poza jakimkolwiek podejrzeniem. Ten czyn, którego dopuścił się sędzia Wróblewski, absolutnie dyskwalifikuje – w moim przekonaniu – jego jako osobę zaufania publicznego, jako sędziego. Spodziewam się, że w tym wypadku rzeczywiście taki wniosek będzie stawiany. Uważam, że jest on uzasadniony. Nie chce natomiast uprzedzać ani wyręczać w tym wypadku sądu dyscyplinarnego – powiedział Marek Ast.
W lutym ochrona marketu we Wrocławiu zatrzymała sędziego Wróblewskiego. Znaleziono u niego nieopłacone, a warte ponad 2,4 tys. zł – m.in. 13 pendrive’ów – z których usunięto zabezpieczenia. Sędzia Wróblewski twierdził, że przedmioty te kupił wcześniej, ale nie okazał dowodu zapłaty.
Dla tego, „kto zabiera w celu przywłaszczenia cudzą rzecz ruchomą”, Kodeks karny przewiduje karę od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności.
RIRM
