Wypłata z KPO zależy tylko od tego, czy D. Tusk będzie premierem?
Donald Tusk nie przywiózł z Brukseli środków z Krajowego Planu Odbudowy, ale deklarację, że po rozpoczęciu procesu legislacyjnego możliwe będzie ich odblokowanie. To jednak postawiłoby kolejne znaki zapytania w kwestii postawy Komisji Europejskiej, która nie kryje swoich politycznych sympatii.
Regulacje o Sądzie Najwyższym, których przyjęcia oczekiwała od Polski Komisja Europejska, by odblokować środki z KPO, utknęły w Trybunale Konstytucyjnym. Prezydent nie pozwolił, by weszły w życie, bo miał poważne wątpliwości co do ich zgodności z ustawą zasadniczą. Wcześniej Bruksela nie dotrzymała warunków kompromisu, wynegocjowanego przez prezydenta, który zgodził się na likwidację ustawy o Sądzie Najwyższym.
– Był kompromis już nad tamtą propozycją, która była dalece mniej ustrojowo wątpliwa – podkreślił Andrzej Duda.
Mijały kolejne miesiące, a wewnątrz Trybunału Konstytucyjnego trwał spór prawny o to, kto stoi na czele izby. Zajęcie się regulacjami o Sądzie Najwyższym było odkładane, bo nie mógł zebrać się pełny skład orzekający. Rozpoczęła się kampania wyborcza. Podczas niej przewodniczący Platformy Obywatelskiej, Donald Tusk, złożył obietnicę odblokowania środków z KPO dzień po wyborach.
– Dzień po wyborach, dzień po zwycięstwie, pojadę i te pieniądze odblokuję – zapewniał szef PO.
Po wyborach hasło „dzień po wyborach” zamieniło się w „metaforę”, a Donald Tusk w tym tygodniu, czyli kilka dni po wyborach, udał się na rozmowy w Brukseli, gdzie spotkał się z przewodniczącą Komisji Europejskiej.
– Będziemy rozmawiać o postępach dotyczących funduszu odbudowy w Europie. Jestem pewna, że będziemy zgodni w wielu kwestiach – powiedziała przewodnicząca Komisji Europejskiej, Ursula von der Leyen.
– Trzeba użyć wszystkich, nawet niestandardowych metod, aby ratować pieniądze, jakie Polsce się należą – stwierdził Donald Tusk.
W Brukseli rozmawiał on również z przewodniczącą Parlamentu Europejskiego, a także wziął udział w szczycie Europejskiej Partii Ludowej. Na razie decyzji o odblokowaniu KPO nie ma. Jest za to deklaracja przewodniczącego Platformy, że już samo otwarcie procesu legislacyjnego wystarczy, by środki unijne popłynęły do Polski.
„Tuż po zmianie rządu wykonamy niezbędne kroki – one nie są zbyt skomplikowane ani czasochłonne – żeby Europa zobaczyła, że praworządność wraca do Polski i pieniądze będą wypłacone tak szybko, jak to możliwe” – zapewnił Donald Tusk.
Adam Bodnar, który zasiądzie w nowym Senacie, związany dziś z Koalicją Obywatelską, podtrzymuje, że Bruksela blokowała środki w reakcji na trwający w Polsce „kryzys praworządności”.
– Interwencje Komisji Europejskiej były absolutnie zasadne. Teraz to wszystko trzeba naprawić i doprowadzić do porządku, abyśmy mieli absolutne zaufanie do niezależności sądów od czynników politycznych – mówił senator-elekt KO.
Deklaracja Donalda Tuska wskazuje jednak, że wypłata będzie zależała nie od zakończenia procesu legislacyjnego, ale jego uruchomienia. W przypadku ustawy o Sądzie Najwyższym, jaka trafiła do Trybunału, Bruksela czekała, aż regulacje zostaną ostatecznie przyjęte.
– Gdyby takie częściowe odblokowanie nastąpiło bez zmian legislacyjnych, znaczyłoby to, że wcześniejsze działania Komisji to czysty szantaż polityczny – zauważył premier Mateusz Morawiecki.
– Proces odblokowywania środków dla Polski pokazał, że władze Unii Europejskiej nie są obojętne na to, kto sprawuje władzę w Polsce – stwierdził prof. Zbigniew Orbik, etyk i filozof polityki.
Uważa on, że Komisja Europejska świadomie rzucała przed wyborami polskiemu rządowi kłody pod nogi. Dlatego hasła o praworządności i demokracji w ustach polityków z Brukseli – według wiceministra obrony, Wojciecha Skurkiewicza – były wyłącznie pretekstem. Warunek odblokowania środków był inny.
– Jest tylko jeden warunek: Donald Tusk musi zostać premierem – zaznaczył polityk.
Na razie premierem jeszcze nie jest. Pozostaje jednak kandydatem trzech formacji: Koalicji Obywatelskiej, Trzeciej Drogi i Lewicy.
TV Trwam News



