By Adrian Grycuk - Praca własna, CC BY-SA 3.0 pl, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=47156956

W. Kosiniak-Kamysz: Apeluję do marszałek Sejmu o ogłoszenie daty wyborów prezydenckich

Lider PSL Władysław Kosiniak-Kamysz powtórzył w sobotę swój apel do marszałek Sejmu Elżbiety Witek o jak najszybsze ogłoszenie terminu wyborów prezydenckich. Z powodu braku tej daty, ludowcy przesuwają swoją krajową konwencję wyborczą, która miała odbyć się za tydzień w Jasionce k. Rzeszowa.

W sobotę po południu Władysław Kosiniak-Kamysz, który jest kandydatem PSL w wyborach prezydenckich (na razie formalnie kandydatem na kandydata), spotkał się we wsi Brzóski-Gromki (Podlaskie) m.in. z wolontariuszami jego kampanii wyborczej.

„Z niecierpliwością czekam na ogłoszenie terminu wyborów przez panią marszałek (Sejmu), niestety zwleka z tym. Ten termin mógł być ogłoszony już od 6 stycznia, a minął styczeń, mamy luty, a dotąd nie ogłosiła (daty wyborów) pani marszałek. Zostało jej sześć dni, więc już pewnie niedługo ogłosi, ale to wszystko opóźnia pewne procesy, włącznie z zawiązaniem komitetu i zgłoszeniem kandydata” – powiedział na tym spotkaniu Kosiniak-Kamysz.

„Pani marszałek, proszę jak najszybciej rozpisać te wybory, cały styczeń pani zwlekała, zostało sześć dni, więc naprawdę już nie bawmy się w budowanie tej przewagi dla prezydenta Dudy, żeby on mógł jak najdłużej jeździć jak prezydent, a nie jako kandydat i robić kampanię tak naprawdę, dlatego że dzisiaj to on jest urzędującym prezydentem” – dodał na konferencji prasowej po tym spotkaniu.

Poinformował też, że w związku z taką sytuacją ludowcy zmuszeni są odwołać i przesunąć na późniejszy termin krajową konwencję wyborczą, która była planowana na 8-9 lutego w Jasionce k. Rzeszowa. Mówił, że PSL jest już gotowy z „konwencjami, różnymi wydarzeniami” wyborczymi, a jego kampania ruszy „pełną parą”, gdy tylko zostanie ogłoszony termin wyborów.

Lider ludowców powiedział, że jego pomysłem na kampanię będą spotkania nawet w sołectwach. Wieś Brzóski-Gromki niedaleko Wysokiego Mazowieckiego to niespełna dwadzieścia gospodarstw.

„Taką przyjąłem filozofię w tej kampanii, że będę spotykał się od najmniejszej miejscowości, tam gdzie pewnie nie dotrą inni kandydaci, część z nich się skupi pewnie tylko i wyłącznie na dużych miastach, do wszystkich pewnie nie dotrą, ja staram się być wszędzie w Polsce, we wszystkich nie tylko regionach, powiatach, ale w najmniejszych nawet miejscowościach” – zapewniał Kosiniak-Kamysz.

Mówił, że „tak postrzega politykę”.

„Jako bezpośredni kontakt, rozmowę, dialog i porozumienie. Rozmowa o problemach tu na miejscu, gdzie te problemy czy różnego rodzaju sprawy, które trzeba rozstrzygnąć, się dzieją” – mówił prezes PSL.

PAP

drukuj