Tarcza antykryzysowa 4.0 przyjęta przez Sejm. Przedsiębiorca: Tak odbiurokratyzowanego instrumentu finansowego i pomocy przez 30 lat prowadzenia działalności gospodarczej nigdy nie spotkałem
Tarcza antykryzysowa 4.0, która z większością poprawek Senatu została w piątek przyjęta przez Sejm, zakłada głównie dopłaty do kredytów dla firm, które w skutek pandemii koronawirusa znalazły się w trudnej sytuacji. Będą one mogły skorzystać także z wakacji kredytowych. Do 28 czerwca wydłużono okres zasiłku opiekuńczego.
Zanim wybuchła pandemia koronawirusa zakład krawiecki pana Jarosława Konaszewskiego miał mnóstwo zamówień.
– Mieliśmy pełne obłożenie, bardzo dużo pracy, brakowało nam nawet rąk do prac – mówił Jarosław Konaszewski, mistrz krawiectwa.
Z powodu koronawirusa część firm przestała w ogóle zarabiać, ze względu na odgórny nakaz zamknięcia przedsiębiorstwa. W firmie pana Jerzego Ziomek obroty w kwietniu spadły o 40 procent.
– Moment, w którym zorientowałem się, że istnieje tarcza finansowa dodał mi trochę nadziei i otuchy – wskazał Jerzy Ziomek, właściciel firmy Bufiplast S.C.
Podobnie było w firmie zajmującej się dobrem i sprzedażą aparatów słuchowych, w której pracuje Pani Jolanta Chmielewska. W dobie koronawirusa pojawiła się obawa o przyszłość firmy, o miejsca pracy.
– W związku z tym, że zatrudniamy ponad 250 osób, czyli jesteśmy dużym przedsiębiorstwem, złożyliśmy wniosek do Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Lublinie o dofinansowanie utrzymania miejsc pracy – powiedziała Jolanta Chmielewska, dyrektor działu personalnego „Słuchmed”.
Pozytywna odpowiedź przyszła po siedmiu dniach od złożenia wniosku drogą elektroniczną. Firma otrzymała wsparcie w wysokości 50 proc. wysokości wynagrodzenia dla osób, których dotyczyły wnioski.
Z innych form wsparcia w ramach tarczy antykryzysowej skorzystał zakład krawiecki pana Jarosława Konaszewskiego.
– Skorzystaliśmy z dopłat. Z pożyczki bezzwrotnej 5 tys. zł i oczywiście ze zwolnienia z ZUS. Powiem szczerze, że to zwolnienie z ZUS sporo pomogło – akcentował mistrz krawiectwa.
To, na co zwracają uwagę przedsiębiorcy, to prosta droga biurokratyczna i szybki czas podjęcia decyzji ws. przyznania wsparcia w ramach tarczy przez urzędników.
– Bardzo sprawnie to zadziałało. Tak odbiurokratyzowanego instrumentu finansowego i pomocy, która mogła trafić do małego-średniego przedsiębiorcy, przez 30 lat prowadzenia działalności gospodarczej nigdy nie spotkałem – podkreślił Jerzy Ziomek.
Do tego rząd decyzję o wdrożeniu tarczy podjął niemal natychmiast, gdy tylko było jasne, że gospodarka będzie musiała wziąć głęboki oddech. W piątek Sejm debatował nad tzw. tarczą antykryzosową 4.0, która zakłada dopłaty do oprocentowania kredytów bankowych czy możliwość skorzystania z wakacji kredytowych.
Kolejne edycje tarczy antykryzysowej były budowane mając na uwadze strukturę polskiej gospodarki – akcentował ekonomista Mariusz Kękuś.
– Największe wsparcie przeznaczono dla mikro, małych i średnich przedsiębiorstw. Przyczyna jest oczywista, ponieważ tam jest zatrudnionych najwięcej osób i one mają też największy wpływ na PKB. Jeśli chodzi o zatrudnianie to ok. 68 proc. osób zatrudnionych w sektorze przedsiębiorstw to są osoby zatrudnione w MŚP – mówił ekspert.
Tzw. tarcza antykryzysowa to nie tylko firmy, to także wsparcie dla kultury.
„Każda państwowa lub prowadzona wspólnie z ministrem właściwym do spraw kultury i ochrony dziedzictwa narodowego, jak również samorządowa instytucja kultury, w której wystąpił spadek przychodów w następstwie wystąpienia COVID‑19, będzie mogła zwrócić się z wnioskiem o przyznanie świadczeń na rzecz ochrony miejsc pracy” – wskazało Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego.
Do tej pory w ramach tzw. tarczy finansowej polski fundusz rozwoju przekazał 51 miliardów 700 milionów złotych. Mikrofirmy otrzymały ponad 15 miliardów, a małe i średnie przedsiębiorstwa 36 i pół miliarda złotych.
TV Trwam News



