fot. PAP/EPA

Stała baza amerykańska w Polsce. Rząd ma dopiąć szczegóły

Prezydent Donald Trump potwierdza, że stała baza amerykańska w Polsce jest coraz bliżej. Rząd ma dopiąć szczegóły. Temu m.in. było poświęcone dzisiejsze spotkanie prezydenta Karola Nawrockiego z ministrem obrony. Opozycja obawia się, że problem pojawi się na etapie finansowania, ze względu na ogromny deficyt.

W ostatnich dniach delegacja Pentagonu wizytowała miejsca, w których może powstać stała baza amerykańska. Słowa prezydenta Donalda Trumpa, potwierdzają, że to scenariusz, którego chcą obie strony: Polska i Stany Zjednoczone.

„Wspaniała wiadomość! Dzięki odważnemu przywództwu mojego przyjaciela, Karola Nawrockiego, Prezydenta Polski, czynione są znaczne postępy w kierunku utworzenia bazy US Army w Polsce. Jeśli tak się stanie, lokalizacja zostanie wkrótce ogłoszona” – napisał Donald Trump na TruthSocial.

W odpowiedzi na ten wpis amerykańskiego przywódcy prezydent Karol Nawrocki zapewnił, że będzie kontynuował wysiłki na rzecz wzmocnienia współpracy obronnej.

„Mogę Pana zapewnić, że polski rząd dołoży wszelkich starań, aby zapewnić najlepsze możliwe miejsce dla bazy Armii USA” – napisał na platformie X Karol Nawrocki, prezydent RP

Według szefa prezydenckiego biura polityki międzynarodowej, Marcina Przydacza, wpis prezydenta Donalda Trumpa rozstrzyga sprawę stałej bazy w Polsce.

– Decyzja ze strony Białego Domu w zasadzie już zapadła. Została ogłoszona także we wczorajszym komunikacie – wskazał Marcin Przydacz.

Prezes PiS Jarosław Kaczyński studzi jednak emocje. Uważa, że problemem może okazać się nieprzychylna Amerykanom polityka rządu Donalda Tuska.

– Do momentu, w którym będzie powiedziane, że powstanie baza, i że została podjęta decyzja, jest jeszcze trochę drogi, na której leży przeszkoda, która się nazywa rządem polskim – zaznaczył Jarosław Kaczyński.

Za Polską już jedna taka lekcja, bo 17 września 2009 roku z budowy tarczy antyrakietowej wycofał się prezydent Barack Obama. Rząd musi znaleźć środki na współfinansowanie budowy bazy, co przy wysokim deficycie będzie trudne – mówił w „Polskim punkcie widzenia” poseł Zbigniew Kuźmiuk z Prawa i Sprawiedliwości.

– Na stałą bazę potrzebne jest przynajmniej kilka mld zł, bo nie chodzi tylko o to, żeby pojawiły się tam magazyny na sprzęt, ale także żeby powstało coś na kształt miasteczka – tłumaczył pos. Zbigniew Kuźmiuk.

Stała baza to nie tylko tysiące żołnierzy, ale też m.in. ich rodziny i firmy, które zabezpieczą pobyt takich wojsk w Polsce – zauważył gen. bryg. pilot w stanie spoczynku Dariusz Wroński.

– Przyjmuje się szacunkowo stosunek pięć do jednego, czyli na 5 tysięcy wojsk, które przybędą, liczy się 25 tys. towarzyszących osób – podkreślił gen. Dariusz Wroński.

Szczegóły w sprawie przyszłości amerykańskich baz będzie dopinał polski rząd.

– Gdzie będą szkoły, gdzie będzie szpital, gdzie będą koszary? Oczywiście, kto za co będzie odpowiadał w kwestii stworzenia tych warunków – mówił Marcin Przydacz.

Wicepremier, minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz przyznał, że kluczowy dla relacji z Amerykanami jest dziś prezydent Karol Nawrocki.

– Rola pana prezydenta i jego osobiste relacje z prezydentem Trumpem, dla Polski są bardzo ważne – wskazał Władysław Kosiniak-Kamysz.

Po polskiej stronie koszty stałej bazy amerykańskiej, według wyliczeń resortu obrony, mogą sięgać od 15 do 17 mld złotych. Wicepremier Kosiniak-Kamysz mówi, że rząd jest świadomy tych kosztów.

– Rząd się bardzo mocno w to angażuje, dowodem są nasze spotkania, relacje pomiędzy Departamentem Stanu USA, Departamentem Wojny USA. Z sekretarzem Petem Hegseth spotkam się w przyszłym tygodniu – zapewnił minister obrony narodowej.

Temat stałej bazy ma pojawić się w trakcie tych rozmów. Dzisiaj wicepremier, wspólnie z gen. Wiesławem Kukułą, spotkali się z prezydentem Karolem Nawrockim. Rozmowa trwała dwie godziny – relacjonował prezydencki minister Marcin Przydacz, który przestrzegał rząd, że w temacie bezpieczeństwa potrzebna jest merytoryczna dyskusja.

– Nie jest to dobry moment, aby – tak jak niektórzy politycy rządu – straszyć Polaków ponad skalę – podkreślił Marcin Przydacz.

Za przejaw politycznej gry Pałac Prezydencki uznał przekazane przez premiera informacje o raporcie CIA, jaki miał otrzymać. Prezydent tego raportu nie widział, a Marcin Przydacz wprost zarzucił szefowi rządu, że żadnego raportu nie było.

TV Trwam News

drukuj