Środki z Krajowego Planu Odbudowy jako szantaż ws. reformy unijnych traktatów?
Niewykluczone, że w piątek premier Donald Tusk ogłosi odblokowanie dla Polski środków z Krajowego Planu Odbudowy bez wymogu wypełnienia tzw. kamieni milowych. To skandal – ocenili politycy Prawa i Sprawiedliwości. Za tą decyzją może kryć się szantaż dotyczący reformy unijnych traktatów.
Fundusz Odbudowy miał być specjalnym budżetem Unii Europejskiej na rozwój po pandemii koronawirusa. Środki na realizację Krajowego Planu Odbudowy dla Polski szybko stały się jednak elementem politycznego szantażu Brukseli. Blokowała je Komisja Europejska, a jej szefowa – Ursula von der Leyen – otwarcie mówiła o swoich nadziejach wobec Polski.
„Pamiętaj Donaldzie, kiedy znów cię spotkamy, zobaczymy cię, tak jak powiedziałeś, jako premiera” – zapowiadała wtedy Ursula von der Leyen.
Choć Komisja Europejska postawiła Polsce szereg warunków do spełnienia, by odblokować środki na KPO, to w kampanii wyborczej Donald Tusk przekonywał, że po wygranych wyborach odblokuje fundusze praktycznie z dnia na dzień, bez wypełnienia tzw. kamieni milowych. Ostatnie doniesienia z Brukseli wskazują, że właśnie tak się stanie. Komisarz do spraw budżetu i administracji, Johannes Hahn, zapewnił, że znajdzie się sposób na udostępnienie Polsce 111 miliardów euro w ramach KPO i Funduszu Spójności.
– Stanem praworządności według władz Unii Europejskiej jest sytuacja, kiedy w danym kraju rządzi lewica – ocenił Jacek Figurski, adwokat.
Premier Donald Tusk od dwóch dni przebywa w Brukseli, gdzie uczestniczył w szczycie UE-Bałkany Zachodnie oraz w posiedzeniu Rady Europejskiej. W piątek spotka się z szefową KE.
– Wszystkie instytucje wiedzą, że w Polsce następuje w tej chwili renesans rządów prawa. (…) Na 90 procent uda się ten proces przyspieszyć na tyle, że będę mógł w piątek wam powiedzieć: Mamy to – oświadczył szef rządu.
Nie chodzi o odblokowanie części, ale całości środków.
„Rozmawiamy o odblokowaniu całego KPO. (…) Jesteśmy wszyscy bardzo dobrej myśli” – podkreślił obecny w Brukseli Adam Szłapka, minister do spraw UE.
Nagle rzekome łamanie tzw. praworządności, które było powodem blokowania środków na KPO, zeszło na drugi plan. Nieaktualne stało się hasło: „Pieniądze za praworządność”.
– Bez spełnienia jakichkolwiek warunków pieniądze z KPO zostaną odblokowane, to będzie to niebywały skandal. (…) To jest – powiedzmy sobie wprost – ingerencja KE w proces wyborczy w Polsce – ocenił Zbigniew Kuźmiuk, poseł Prawa i Sprawiedliwości.
Komisja Europejska przez długie miesiące okłamywała Polaków, że nie można przekazać środków bez spełnienia określonych warunków.
„Donald Tusk nie otrzyma KPO za darmo, to pewne. Pytanie, jaka jest cena, czy będzie to zgoda na przyjęcie zmian w traktatach, które odbiorą Polsce suwerenność. Żadne miliardy z Brukseli nie są tego warte” – wskazał były minister obrony narodowej, Mariusz Błaszczak.
Donald Tusk nie otrzyma KPO za darmo. Pytanie jaka jest cena? Czy będzie to zgoda na przyjęcie zmian w traktatach, które odbiorą Polsce suwerenność? pic.twitter.com/kInTrMxL39
— Mariusz Błaszczak (@mblaszczak) December 14, 2023
Wraz z wylotem premiera Donalda Tuska do Brukseli Ministerstwo Spraw Zagranicznych, kierowane przez Radosława Sikorskiego, wezwało dotychczasowego stałego przedstawiciela Polski przy UE, Andrzeja Sadosia, do kraju i zwolniło go z obowiązku świadczenia pracy. Od środy Stałym Przedstawicielstwem przy UE w Brukseli kieruje bliski współpracownik Donalda Tuska – Piotr Serafin. Problem w tym, że Andrzeja Sadosia wciąż nie odwołał prezydent Andrzej Duda, a to uderza w powagę państwa.
„Wezwanie ambasadora na konsultacje i wyznaczenie niższej rangą osoby do kierowania placówką to w dyplomacji gest obniżenia poziomu relacji” – stwierdził Szymon Szynkowski vel Sęk, były szef MSZ.
Jak zaznaczył dr Aleksander Kozicki, politolog, to sytuacja, która jest zapowiedzią szerokich zmian, jakie w najbliższym czasie przeprowadzą politycy Donalda Tuska.
– Zasadniczych, żeby nie powiedzieć rewolucyjnych zmian kadrowych we wszystkich dziedzinach życia publicznego i gospodarczego. (…) Czeka nas czystka i tego wszyscy w polskiej klasie politycznej są świadomi – zauważył dr Aleksander Kozicki.
Ze zmianami personalnymi muszą iść także odpowiednie kompetencje, gdyż nowe osoby będą odpowiadać za decyzje na najwyższych szczeblach wpływające na przyszłość kraju.
TV Trwam News



