fot. flickr.com

Sprawa immunitetu sędziego Roberta W. przełożona


Konieczność zapoznania się obrońcy z aktami była przyczyną, dla której Sąd Apelacyjny w Warszawie nie badał dziś wniosku o uchylenie immunitetu sędziemu Robertowi W., któremu prokuratura chce stawiać zarzuty dwu kradzieży sprzętu elektronicznego.

Sąd Apelacyjny miał dziś badać wniosek wydziału spraw wewnętrznych Prokuratury Krajowej z maja o zezwolenie na pociągnięcie Roberta W. (sędziego Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu) do odpowiedzialności karnej.

Jak powiedział rzecznik prasowy SA sędzia Jerzy Leder, sprawa musiała jednak zostać zdjęta z wokandy, bo ustanowiony przez Roberta W. obrońca oświadczył, że nie zapoznał się z aktami sprawy, a musi się należycie przygotować.

Oskarżony nie może być pozbawiony prawa do obrony, w związku z tym będzie wyznaczony nowy termin – dodał sędzia Leder.

Sędziemu nie można ogłosić zarzutu przed prawomocnym uchyleniem mu immunitetu przez sędziowski sąd dyscyplinarny. Kodeks karny przewiduje od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności dla tego, „kto zabiera w celu przywłaszczenia cudzą rzecz ruchomą”.

Materiał dowodowy prokuratury wskazuje, że 4 lutego w markecie w Wałbrzychu sędzia W. – wspólnie z żoną Ewą – dokonał kradzieży dwóch głośników, dwóch pendrivów oraz kabla – o łącznej wartości 2,1 tys. zł. Według prokuratury 6 lutego w markecie tej samej sieci we Wrocławiu sędzia Robert W. dokonał kradzieży dwóch głośników, 13 pendrivów, dwóch kart Micro SD i słuchawek – o łącznej wartości 2,4 tys. zł. Robert W. twierdził wtedy, że przedmioty te kupił wcześniej. Nie okazał jednak dowodu zapłaty. Tłumaczył, że te rzeczy wniósł, bo „nie było nikogo przy wejściu, by to zgłosić” – czemu zaprzeczyli świadkowie z marketu.

Niezależnie od działań prokuratury, w kwietniu br. sędziowski rzecznik dyscyplinarny Marek Hibner postawił Robertowi W. zarzuty dyscyplinarne ws. dwóch kradzieży.

Wcześniej Sąd Apelacyjny zawiesił sędziego W. w obowiązkach służbowych i obniżył mu wynagrodzenie o połowę.

PAP/RIRM

drukuj