fot. sejm.gov.pl

Spory po prawej i lewej stronie politycznej sceny

Zjednoczona Prawica – pomimo różnic zdań pomiędzy koalicjantami – trwa. Solidarna Polska oraz Porozumienie deklarują dalszą współpracę. Potwierdziły to głosowania w trakcie rozpoczętego posiedzenia Sejmu. Z wewnętrznymi problemami zmaga się natomiast Platforma Obywatelska, która zdecydowała się na ostry, ideowy skręt w lewo.

Rozpoczęte dziś posiedzenie Sejmu jest pierwszym sprawdzianem jedności Zjednoczonej Prawicy po ujawnieniu wewnętrznego konfliktu w Porozumieniu oraz zastrzeżeniach Solidarnej Polski dotyczących m.in. polityki energetycznej.

– Pewni możemy być tylko dwóch rzeczy: śmierci i podatków – przekonywała marszałek Sejmu Elżbieta Witek, zapytana przed posiedzeniem o sejmową większość. Różnice zdań są, ale koalicja trwa.

– W 70 – 80 proc. się zgadzamy. Jedna rzecz nas mocno poróżniła, czyli kwestie brukselskie, ale szukamy rozwiązania – mówił odwołany wiceminister Janusz Kowalski.

Solidarna Polska w sobotę negatywnie oceniła jego usunięcie z rządu.

– Chcemy znaleźć porozumienie wewnątrz koalicji. To jest nasz cel – zapewnił europoseł Patryk Jaki z Solidarnej Polski. W podobnym tonie wypowiadają się politycy Porozumienia.

– Trudno by było powiedzmy Porozumieniu, jakby wyszło całe lub w jakieś części, w tej chwili rządzić z opozycją, która w ogóle jest do tego nieprzygotowana. Głównym sztandarem opozycji jest odsunięcie od władzy Jarosława Kaczyńskiego – wskazał socjolog dr Jakub Koper.

Tymczasem w Platformie Obywatelskiej nie ustają napięcia po decyzji zarządu partii o poparciu tzw. aborcji na życzenie. Lider partii Borys Budka przyznaje, że w partii jest wolność w kwestiach światopoglądowych, ale jest jedno „ale”.

– Nigdy nie będzie dyscypliny w sprawach światopoglądowych, ale nie pozwolę na to, by ktoś, kosztem Platformy Obywatelskiej, a takie głosy – na szczęście nieliczne – pojawiały się, prowadził jakąś nieuzasadnioną osobistą wojnę czy też politykę – oznajmił przewodniczący PO.

Grupa tzw. konserwatystów z Platformy, pomimo zastrzeżeń dotyczących ideowych zmian w partii, nie ma zamiaru na razie jej opuszczać. Sondaże pokazują jednak, że gdyby zdecydowali się wejść w koalicję z PSL, Kukiz’15 oraz partią Porozumienie Jarosława Gowina mogliby sporo zyskać. Na taki centrowy blok swój głos oddałoby blisko 12,5 proc. ankietowanych.

– W większości podzielają nasze poglądy i mogą tworzyć takie umiarkowane centrum – mówił lider PSL Władysław Kosiniak-Kamysz, który jest otwarty na tego rodzaju współpracę.

Nadzieje z nowym blokiem politycznym wiąże lewica.

– Jeżeli powstaną inne bloki niż blok Zjednoczonej Prawicy to dobrze. To jest szansa, że J. Kaczyński straci władzę – stwierdził poseł Lewicy Krzysztof Gawkowski.

Odejście tzw. konserwatystów osłabiłoby też PO. Wie o tym Borys Budka.

– To jest marzenie J. Kaczyńskiego, żeby było ileś rozdrobionych list opozycji. To nie prowadzi do zwycięstwa – podkreślił.

Realne szanse na stworzenie nowego bloku są jednak niewielkie.

– Wydaje się, że mogą teoretycznie stworzyć jakąś wspólną platformę do porozumienia, oczywiście przy uwzględnieniu jednego: że każdy z nich zapomni o tym, jak wygląda jego program – wskazała politolog dr Lucyna Kulińska.

Kolejne wybory parlamentarne zaplanowane są dopiero na 2023 rok.

TV Trwam News

drukuj