PAP/Wojtek Jargiło

Rolnicy domagają się natychmiastowych działań rządu. Gospodarze na własną rękę próbują sprawdzać, co wjeżdża do Polski z Ukrainy

Na polsko-ukraińskim przejściu granicznym w Dorohusku rolnicy zwracali uwagę, że mają dość deklaracji. Demonstranci żądali podjęcia przez rząd działań, które uchronią ich gospodarstwa. Zapowiadana blokada Warszawy została przesunięta o tydzień.

W Dorohusku wicewojewoda lubelski, Andrzej Maj, próbował przekonywać rolników, że ich postulaty mają poparcie rządu.

– To, o czym mówicie, będziemy wdrażać w życie. Obiecuję to, naprawdę – zapewniał urzędnik.

Jednak w kwestii unijnego Zielonego Ładu pojawia się rozdźwięk. Dla rolników jest on nie do zaakceptowania, w związku z czym żądają oni całkowitej blokady wchodzących w jego skład rozwiązań, zaś wicewojewoda obiecał zaledwie wprowadzenie w nich zmian.

– Konkretów nie było i to się spotkało z dużą krytyką zebranych tutaj rolników – zaznaczył prezes Lubelskiej Izby Rolniczej, Gustaw Jędrejek.

Rolnicy na własną rękę próbują sprawdzać, co wjeżdża do Polski z Ukrainy. Gospodarze alarmują przy tym, że państwowe kontrole są nieskuteczne, a ograniczenia dla ukraińskiego rolnictwa nie są egzekwowane. Rząd od kilku dni mówi o uszczelnieniu granicy.

– Miały być szczegółowe kontrole, ale panowie chyba nie wiedzieli, jak to wygląda w praktyce, jak działają odpowiednie inspekcje i straże, że trzeba tutaj i zmian ustawowych, i doposażenia, jeśli chodzi o osobowy skład tych inspekcji – podkreślał ekspert ds. rolnictwa oraz lubelski radny PiS, Marek Wojciechowski.

W Dorohusku rolnikom towarzyszyły obawy, że rząd próbuje grać na zwłokę.

– Odwlekają to wszystko w czasie. Nie wiadomo, na co chcą czekać i jest brak decyzyjności – mówił jeden z demonstrantów.

Na proteście w Dorohusku z ust wicewojewody lubelskiego padły deklaracje, że minister rolnictwa pracuje w Brukseli, a problem może rozwiązać kontyngentowanie towarów. Padł termin ostatecznych rozmów z Ukrainą: marzec. Rolnicy nie chcą jednak tak długo czekać.

– W marcu rolnicy pójdą w pole. Oni chcą rozwiązywać problemy tu i teraz, a więc chcą zablokować nie dość, że przejścia ciężarówek, ale również przejścia torów kolejowych, na których właśnie przejeżdżają pociągi w godzinach nocnych. To od kilku do nawet kilkunastu pociągów dziennie – zwrócił uwagę Gustaw Jędrejek.

Protest zapowiadany na 20 lutego i blokada Warszawy został przesunięty o tydzień.

TV Trwam News

drukuj