fot. PAP/Tomasz Gzell

Red. W. Gadowski o działaniach opozycji: To bunt tłustych kotów

„Po roku nowych rządów opozycja i przedstawiciele tzw. KOD-u zaczęli realnie odczuwać skutki odsunięcia od nieformalnych układów, dzięki którym mogli nadawać ton całemu państwu. Dziś zostali cofnięci tam, gdzie jest ich miejsce. Nikt ich jednak nie prześladuje. Jako szykanę traktują bowiem nieposiadanie specjalnych przywilejów. Przeciwko temu się buntują” – mówi w rozmowie z portalem Radia Maryja publicysta Witold Gadowski.

Sz. Kozupa: O jaką „wolność mediów” walczy tzw. Komitet Obrony Demokracji wespół z częścią opozycji?

Red. W. Gadowski: Nie chciałbym, żeby ci ludzie byli moimi adwokatami. Uważam się za wolnego dziennikarza, a to przez tych ludzi w ostatnich latach byłem prześladowany. Przed zmianą rządów ci ludzie prześladowali mnie, jak również moich kolegów. Mówię to na swoim przykładzie – przepraszam za megalomanię – ale to dotyczyło wielu dziennikarzy, którzy po prostu byli prześladowani przez tamten reżim. To był reżim, taki delikatny, jedwabny reżim. Były listy proskrypcyjne, kogo się nie zaprasza do mediów, kogo się nie publikuje, komu uniemożliwia się robienie materiałów. Doświadczyłem tego na własnej skórze. Teraz ci sami ludzie zaczynają mieć usta pełne frazesów o wolności mediów, a oni nawet nie wiedzą, czym są media. Pani Scheuring-Wielgus pokazała, jaki poziom dziennikarstwa mogłaby uprawiać, nagrywając na telefon komórkowy jedną z dziennikarek TVP w sposób chamski i brutalny. Ci ludzie nie mogą absolutnie stanowić żadnego punktu odniesienia, jeżeli chodzi o dyskusję o wolności mediów. To jest tylko pretekst do tego, żeby walczyć o przywileje, żeby wrócić do mainstreamu, z którego są wypychani – zresztą słusznie – ponieważ ani nie posiadają kwalifikacji, ani realnych możliwości, żeby uczestniczyć w prawdziwym mainstreamie niepodległego kraju.

Sz. Kozupa: Jaką rolę odegrały media teraz – w podsycaniu konfliktu i sporu politycznego w Polsce?

Red. W. Gadowski: Media odegrały oczywistą rolę. Niemieckie i postkomunistyczne usiłowały ze wszystkich sił napuścić wiatru w żagle tej tzw. rewolty, która się odegrała, a która skończyła się „ciamajdanem” i kompromitacją. Przykładem były streamingi Onetu, gdzie kłamano co do ilości manifestantów, co do przebiegu wydarzeń. To było jedno wielkie kłamstwo i nierzeczywistość. Podobnie zachowywał się TVN i „Gazeta Wyborcza”. To już nie są media tylko tuby propagandowe do antyrządowego przewrotu.

Sz. Kozupa: Ten antyrządowy przewrót to inicjatywa samych polityków czy jakichś ośrodków, które na tych polityków naciskają? Dlaczego taką próbę przewrotu widzimy dopiero teraz – po roku urzędowania nowego rządu?

Red. W. Gadowski: Po roku rządów PiS-u ci ludzie realnie zaczynają odczuwać odsunięcie ich od wpływów. Nawet widziałem taki dowcip (przepraszam, że przytaczam):

Dlaczego posłowie Platformy Obywatelskiej i Nowoczesnej spędzają Boże Narodzenie w Sejmie? Ponieważ zostali odsunięci od żłobu.

Może dowcip nie w najlepszym guście, ale rozbawił mnie, bo tak jest. Oni po roku realnie zaczęli odczuwać skutki odsunięcia od nieformalnych układów, dzięki którym bardzo łatwo sobie żyli i mogli nadawać ton całemu krajowi. Dziś zostali cofnięci tam, gdzie jest ich miejsce. Nikt ich jednak nie prześladuje, ale oni nie posiadanie specjalnych przywilejów już traktują jako szykanę. Przeciwko temu się buntują, to jest bunt tłustych kotów.

Sz. Kozupa: Pojawiły się różne informacje, że gmach Sejmu miał być przejęty przez opozycję, przez tzw. Komitet Obrony Demokracji; przekazy mówiące o utworzeniu Majdanu w Warszawie. Czy było to realne zagrożenie?

Red. W. Gadowski: To były zamówienia polityczne płynące m.in. z Niemiec, z różnych tamtejszych kręgów czy z kręgów związanych z Georgiem Sorosem. Były to jednak zamówienia, którym nie sprostano, bo to nie ten kaliber ludzi. Gorzej byłoby, gdyby wśród nich znaleźli się charyzmatyczni przywódcy, świetni organizatorzy i przede wszystkim odważni ludzie. Gdyby wśród nich znalazły się te trzy kategorie: charyzmatyczni, wiarygodni i odważni ludzie to mielibyśmy problem . Wówczas ten bunt byłby rozkręcony z dużo większą siłą, ale ponieważ byli to ludzie przeciętni, tchórzliwi i słabi to ta próba przewrotu też wyglądała tak, a nie inaczej.

Sz. Kozupa: Ujawnił Pan niedawno, że miała miejsce próba pozyskania polityków rządzącej partii, aby złamać koalicję rządzącą.

Red. W. Gadowski: W momencie kiedy zorientowano się, że bunt uliczny nie przyniesie zmiany rządu, nie da efektu, rozpoczęto intensywne prace. Powstał wspólny front ubeków, byłych funkcjonariuszy Wojskowych Służb Informacyjnych spod sztandaru Marka Dukaczewskiego. Rozpoczęto prace nad tym, żeby w ramach obecnego parlamentu, doprowadzić do odsunięcia PiS-u od władzy. Rozpoczęto próby oddziaływania na agenturę, przeciągania, straszenia, przekupywania, w nadziei, że uda się zmontować antypisowską większość wewnątrz tego Sejmu. Jak widać, na razie nie przyniosło to efektu, ale zostało ujawnione. Każda ujawniona akcja tajnych służb już jest nieskuteczna, bo już o niej wiemy. Dlatego ujawniłem tę informację, żeby oni wiedzieli, że my wiemy.

Sz. Kozupa: Zamieszanie wokół Emitelu, tj. problemy z nadawaniem sygnału TVP występujące od momentu orędzia premier Beaty Szydło, co wiemy w całej tej sprawie? Czy jest to coś naprawdę istotnego, czy można to zapisać na karb usterek technicznych?

Red. W. Gadowski: Absolutnie nie możemy zamieść tego pod dywan. Moim zdaniem było to sprawdzenie, czy uda się wyłączyć obieg niezależnych informacji w Polsce. Przeprowadzono takie próby i okazało się, że jest to możliwe. W związku z tym możemy liczyć, że taki informacyjny zamach może poprzedzać jakieś realne wydarzenia. To był test – moim zdaniem – chociaż nie mam na to oczywiście dowodów. Mówię o tym na podstawie zdrowego rozsądku, a nie z akt, które bym posiadał, bo musiałbym być wtedy najlepiej poinformowanym człowiekiem w Polsce.

Sz. Kozupa: Dziękuję za rozmowę.

RIRM

drukuj