fot. www.facebook.com/SDNWILK/

Przyrodnicy odłowili młodego rysia, którego matka zginęła w wypadku

Przyrodnicy złapali na Roztoczu młodego rysia, którego matka zginęła na drodze, i przywieźli do bielskiego ośrodka rehabilitacji dzikich zwierząt Mysikrólik. Gdy podrośnie, wróci do lasu – podała w czwartek Sabina Nowak ze Stowarzyszenia dla Natury Wilk.

Dorosła rysica zginęła w poniedziałek pod kołami auta na ruchliwej drodze krajowej 17, która prowadzi do polsko-ukraińskiego przejścia granicznego w Hrebennem.

„Osierociła siedmiomiesięczne kocię, które pozbawione opieki i wygłodniałe zaszyło się w sąsiadującym z drogą lesie. Bez opieki matki kociak nie miał szans na przeżycie. Z pomocą ruszył zespół Stowarzyszenia dla Natury Wilk: Robert Mysłajek i Michał Figura, którzy – we współpracy z pracownikami Roztoczańskiego Parku Narodowego i miejscowymi przyrodnikami – zlokalizował młodego rysia” – powiedziała Sabina Nowak.

W środę udało się kocię odłowić. Było bardzo przestraszone i wygłodniałe. Minionej nocy zostało przewiezione do ośrodka rehabilitacyjnego w Bielsku-Białej.

„W Mysikróliku ryś zostanie dokładnie zbadany. Chodzi o sprawdzenie, czy nie ma chorób wirusowych, które trzeba wyleczyć. W ośrodku będzie miał 24-godzinną opiekę” – wyjaśniła Nowak.

Młody ryś będzie przebywał w ośrodku kilka miesięcy. Do naturalnego środowiska na Roztoczu wróci najprawdopodobniej wiosną przyszłego roku, gdy podrośnie na tyle, by mógł samodzielnie polować.

„On sobie już wtedy poradzi. Mamy nadzieję, że uratowany młody ryś pójdzie w ślady małej rysiczki Marysi, która został znaleziona we wrześniu 2017 r. w Węgierskiej Górce. Była rehabilitowana w Mysikróliku i w maju następnego roku wypuszczona w Beskidach. Już po trzech dniach na wolności upolowała pierwszą sarnę” – powiedziała Nowak.

Rysie są ssakami drapieżnymi z rodziny kotowatych. Ich populację w Polsce szacuje się na około 300 osobników. Dorosły ryś może mierzyć od 100 do 150 cm. Wysokość w kłębie sięga 75 cm. Osobniki, z wyjątkiem samic z młodymi, prowadzą samotne życie. Użytkują duże areały, które w górach sięgają 100-140 km kw. W Polsce są pod ścisłą ochroną.

Stowarzyszenie dla Natury Wilk działa od 1996 r. Siedzibę ma w Twardorzeczce u stóp Skrzycznego. Zajmuje się ochroną przyrody, a szczególnie działaniami na rzecz ssaków drapieżnych – wilków, rysi, niedźwiedzi, wydr, borsuków i innych gatunków. Jego członkowie prowadzą działalność edukacyjną i badawczą.

Ośrodek Mysikrólik jest jednym z nielicznych w Polsce, który pomaga chorym lub kontuzjowanym dzikim zwierzętom. Jego twórcy, Agnieszka i Sławomir Łyczkowie, chcą stworzyć lecznicę z prawdziwego zdarzenia. Brakuje im jednak pieniędzy na sprzęt i remont pomieszczeń. Można ich wesprzeć na stronie https://www.mysikrolik.org/.

PAP

drukuj