fot. TV Trwam

Prof. M. Ryba o alertach RCB przy granicy z Ukrainą i odporności państwa: Wytwarzanie histerii może mieć odwrotny skutek

Alerty Rządowego Centrum Bezpieczeństwa, rosyjskie drony przy polskiej granicy, polityczna walka o Kraków oraz kondycja polskiego społeczeństwa – o tych tematach w „Polskim Punkcie Widzenia” w TV Trwam mówił prof. Mieczysław Ryba. Historyk i wykładowca Akademii Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu oraz KUL zwracał uwagę na ryzyko „znieczulenia” społeczeństwa kolejnymi komunikatami o zagrożeniu.

Sytuacja na Lubelszczyźnie od dłuższego czasu jest dla mieszkańców trudna. Ma to związek z rosyjskimi atakami na Ukrainę. Rządowe Centrum Bezpieczeństwa informuje Polaków o zagrożeniu wysyłając alerty. Jak zauważa prof. Mieczysław Ryba, ich częstotliwość może wpływać na to, w jaki sposób społeczeństwo będzie reagowało na rzeczywiste zagrożenie.

– Sytuacja staje się coraz mniej poważna, bo te alerty RCB są ciągłe, one ciągle powodują, że jakieś syreny wyją. Jednego dnia wyprowadzono dzieci ze szkół, gdzieś zamykano urzędy. Różne tego typu rzeczy. To oczywiście przy tej skali wojny na Ukrainie może się zdarzać często, jeśli będziemy w ten sposób reagować. Po pierwsze nie wiadomo co robić. Nawet gdyby ten dron leciał na nas, to co? Co mamy robić? Gdzie się mamy schronić? Po drugie, jeśli tak będzie wyglądać, to za chwilę nikt nie będzie tego brał pod uwagę w żaden sposób. Nawet gdyby zagrożenie było poważne. Mówimy o tym, że taka reakcja miałaby sens wtedy, gdyby oczywiście w naszym kierunku leciało dużo rakiet, dużo dronów, a tego typu działania co jakiś czas, powodują całkowite znieczulenie, wręcz irytację.  Rządzącym pewnie bardziej chodzi o to, żeby wzbudzać nastroje niepokoju, lęku. Pamiętajmy, że w sytuacjach zagrożeni, strach, panika jest bardzo złym doradcą i może wyrządzić więcej szkody niż sam tego typu atak. Wszystko musi być planowe, przemyślane. Nie można działać w taki sposób – zauważa prof. Mieczysław Ryba.

Gość TV Trwam odniósł się także do rosyjskich ataków. Podkreślił, że wydarzenia za wschodnią granicą powinny być analizowane także w kontekście odporności państwa i społeczeństwa.

– Moskwa wysyła sygnał przede wszystkim Ukraińcom. Być może chodzi o odcinanie dostaw, które idą z Zachodu. Być może chodzi też o zwiększenie poczucia zagrożenia w innych rejonach, nie tylko przyfrontowych. To nam też oczywiście wysyła taki sygnał, żebyśmy się czuli zagrożeni, żeby przebadać, czy przetestować jaką mamy odporność państwową, odporność psychiczną społeczeństwa. W związku z tym tysiące rzeczy się testuje w ten sposób. Ale pamiętajmy, wojna się toczy na Ukrainie […]. To trzeba jakoś racjonalizować. Oczywiście trzeba być uważnym, oczywiście trzeba się przygotowywać, oczywiście trzeba myśleć o budowaniu odporności państwa, przeszkoleniu społeczeństwa itd. Ale wytwarzanie histerii? Ona może działać raz, drugi, a potem przestaje działać. W momencie zagrożenia realnego będzie jakiś alert i ludzie powiedzą: to już jak się tysiąc razy to słyszało, to przecież nie będziemy reagować – dodaje prof.

Historyk odniósł się także do sytuacji politycznej w Krakowie. Prof. Ryba wskazywał, że wynik głosowania należy odczytywać również w kontekście społecznych nastrojów i funkcjonowania lokalnego układu politycznego.

– Pamiętajmy, że to nie jest przypadek, że odwołano prezydenta Miszalskiego. To się stało z ogromnej irytacji społecznej. Pamiętajmy też, czym jest Kraków. Kraków jest miastem w Koalicji Obywatelskiej w ostatnich wyborach parlamentarnych. Oczywiście to nie jest ta miara. Samorząd czym innym się rządzi. Nie chcę to jeden do jednego porównywać, ale żeby pokazać, jaka tam skala jest, to ugrupowania tak zwanej „koalicji 13 grudnia” uzyskały bodaj 67 proc. poparcia. To są ogromne procenty […]. Wydaje się, że jest to pewien wyraz nastrojów społecznych, jakie są nie tylko w Polsce – zauważa.

Prof. Mieczysław Ryba mówił także o 50-leciu istnienia Klubu Inteligencji Katolickiej w Lublinie.

– Każdy Klub Inteligencji Katolickiej jest inny. Ten nasz jest konserwatywny, narodowy, stworzony przez profesora Czesława Strzeszewskiego. Później prezesem był profesor Ryszard Bender. Ja jestem trzecim prezesem w ciągu pięćdziesięciu lat. Zobaczmy, że to jest pewna taka ewolucja. Natomiast przewinęło się mnóstwo ludzi, wielkich umysłów, wielkich też polityków, np. Przemysław Czarnek. […] Pamiętajmy o tym, że nauczanie społeczne Kościoła to jest wzywanie, wezwanie nas wszystkich, szczególnie świeckich do aktywności, do usługi Bogu i Ojczyźnie […]. Pamiętajmy o tym, że inteligencja, jeśli jest zarażona jakąś ideologią, jakimś wirusem, ma gigantyczną moc niszczenia własnego narodu, również kultury. Proszę zwrócić uwagę na to, co się dzieje na przykład z pomnikami naszej kultury – spór choćby o „Lalkę” – dodaje gość TV Trwam.

radiomaryja.pl

drukuj