Powróciła kwestia przyjmowania uchodźców

Po zamachach w Paryżu w dyskusjach powróciła kwestia przyjmowania uchodźców.  Iwona Śledzińska-Katarasińska (PO) podkreśliła, że model ogradzania się płotami proponowany przez Węgry prowadzi donikąd.

Lider Nowoczesnej Ryszard Petru stwierdził, że przyczyną zamachów w Paryżu nie jest to, że kanclerz Niemiec Angela Merkel „przyjęła za dużą część uchodźców, ale to, że jest wojna z Państwem Islamskim”.

Z kolei polityk PSL Stanisław Żelichowski mówił, że po zamachach w Paryżu „politykom będzie najłatwiej zwalić winę na uchodźców, pokazać, że to ich wina”. „Natomiast gdybyśmy w takim kierunku poszli, to niczego nie rozwiążemy” – ocenił Stanisław Żelichowski.

Poseł PiS-u Jacek Sasin ocenił z kolei, że podejście Polski do problemu uchodźców musi się zmienić, co nie oznacza, że Polska ma zerwać zobowiązania które zostały już podjęte.

– Jako odpowiedzialny rząd nie możemy dzisiaj powiedzieć, że nie obowiązuje nas prawo unijne, prawo organizacji, w której przecież jesteśmy. Inną rzeczą jest możliwość skutecznego wykonania tego prawa. Możemy to prawo wykonać pod jednym warunkiem, że będziemy pewni, że te działania, które podejmiemy nie będą stały w sprzeczności z potrzebami bezpieczeństwa Polaków. Tak naprawdę dzisiaj kluczową rzeczą jest skuteczne odróżnienie wśród tej masy uchodźców w Europie tych prawdziwych uchodźców politycznych, ludzi uciekających przed utratą życia, szukających tutaj schronienia od mas po pierwsze emigrantów ekonomicznych, a po drugie również ludzi, którzy przybywają tutaj po to, żeby zagrozić naszemu bezpieczeństwu, bo świadczą o tym zamachowcy, którzy dokonali we Francji zamachów –– powiedział Jacek Sasin.

Poseł Ruchu Kukiz’15 Robert Winnicki stwierdził z kolei, że „Zachód Zachodowi zgotował taki los”.

Powołał się na informację, że jeden ze sprawców piątkowych zamachów w Paryżu, który miał przy sobie syryjski paszport, dostał się na terytorium UE w październiku przez Grecję.

RIRM

drukuj