fot. PAP/Leszek Szymański

Politycy dyskutują nad pomysłem resetu konstytucyjnego

Konfederacja proponuje reset konstytucyjny. To odpowiedź na chaos prawny, który obserwujmy od powołania nowego rządu Donalda Tuska. Pomysł podzielił scenę polityczną.

W ubiegłym tygodniu Trybunał Konstytucyjny nakazał Prokuratorowi Generalnemu wstrzymanie się od usunięcia z funkcji Prokuratora Krajowego Dariusza Barskiego. Resort sprawiedliwości uznał postawienie za nieistniejące.

„Jest pozbawione cech aktu stosowania prawa, a tym samym nie może wywoływać skutków prawnych” – napisano na profilu Ministerstwa Sprawiedliwości w mediach społecznościowych.

Liberalno-lewicowa koalicja podważa statusu Trybunału Konstytucyjnego, Krajowej Rady Sądownictwa oraz Sądu Najwyższego, a także ich orzeczenia. Rząd przeprowadza zmiany w oparciu o opinie prawne i uchwały, bo nie uznaje instytucji, które przez lata reformowała Zjednoczona Prawica. Końca paraliżu prawnego nie widać. W odpowiedzi Konfederacja proponuje reset konstytucyjny.

– Wzywamy z tego miejsca wszystkich polityków, wszystkie opcje polityczne, wszystkie kluby polityczne, aby przysiąść i doprowadzić do resetu konstytucyjnego – apeluje poseł Bartłomiej Pejo z Konfederacji.

Reset zakłada realizację trzyetapowego planu. Po pierwsze, odwołanie z Trybunału Konstytucyjnego, Sądu Najwyższego i Krajowej Rady Sądownictwa rzekomo upolitycznionych sędziów.

– Po drugie, przygotowanie poprawki do Konstytucji RP i jednocześnie wybór nowych składów Sądu Najwyższego, Trybunału Konstytucyjnego, Krajowej Rady Sądownictwa – kontynuuje poseł Michał Wawer z Konfederacji.

Po trzecie, zabezpieczenie prawne najważniejszych instytucji od ich upartyjnienia w przyszłości. Pomysłodawcą resetu jest wicemarszałek Sejmu, Krzysztof Bosak. Jako jeden z pierwszych do propozycji Konfederacji przychylił się prezydent Andrzej Duda.

„Jestem gotów z panem marszałkiem Krzysztofem Bosakiem rozmawiać i zgodzić się wstępnie na pewną formułę, którą proponuje. Uważam, że jest to ciekawy pomysł” – powiedział na łamach Super Expressu prezydent Andrzej Duda.

Po słowach prezydenta od propozycji dystansuje się Lewica.

– Jak słyszę, że pan prezydent zgadza się na jakąś propozycje, którą zgłasza Konfederacja, to zapala mi się tysiące czerwonych świateł – mówi wicemarszałek Sejmu, Włodzimierz Czarzasty.

Z kolei Koalicja Obywatelska chce usiąść do stołu i rozmawiać o konstytucyjnym resecie.

– W mojej opinii chodzi o interes Rzeczypospolitej, również w kwestii prokuratury. Co proponujemy? Konkurs na Prokuratora Krajowego, gdzie każde środowisko prawnicze będzie mogło zgłosić swojego kandydata – proponuje poseł Michał Szczerba z Koalicji Obywatelskiej.

Prawo i Sprawiedliwość co do propozycji zmian w Konstytucji RP jest podzielone. Część posłów widzi przestrzeń do dyskusji.

– Jest to propozycja zmierzająca w dobrym kierunku – ocenia poseł Krzysztof Ciecióra z PiS.

Część polityków Prawa i Sprawiedliwości uważa, że rząd ewidentnie łamie prawo, a Konfederacja wyciąga w jego stronę pomocną dłoń.

– Jeżeli Konfederacja chce się dopisać do tzw. Koalicji 13 grudnia, to taką propozycją to powoli robi – przekonuje poseł Przemysław Drabek z PiS.

Trzecia Droga nie podjęła jeszcze decyzji w sprawie resetu konstytucyjnego. Widzi w pomyśle potencjał, ale jeśli Prawo i Sprawiedliwość nie będzie chciało współpracować, to – ich zdaniem – prace nad zmianami nie mają sensu.

– Mamy główną partię opozycyjną, która jest totalną opozycją, o czym sama mówi. W związku z tym nie bardzo widzę, jak będzie się zgadzała na daleko idące zmiany – mówi wiceminister spraw zagranicznych, Władysław Teofil Bartoszewski z Polskiego Stronnictwa Ludowego.

Prawnik, Marcin Jakóbczyk, wskazuje, że nawet jeśli dojdzie do ponadpartyjnych prac nad zmianą konstytucji, to koalicja rządząca będzie chciała zagwarantować sobie pełnię władzy w najważniejszych organach władzy sądowniczej.

– Biorąc pod uwagę to, jaką większością dysponuje aktualna koalicja rządowa i jakie przepisy chciałaby narzucać, jednocześnie biorąc pod uwagę ostatnie wydarzenia – czyli tak naprawdę bezprawność wielu działań podejmowanych przez koalicję rządową – jest to bardzo niebezpieczne, może rodzić niebezpieczne precedensy – zwraca uwagę Marcin Jakóbczyk.

Do zmiany konstytucji nie wystarczy zwykła sejmowa większość, którą dysponuje obecnie koalicja rządząca. Za poprawką ustawy zasadniczej musi się opowiedzieć aż 2/3 izby, czyli co najmniej 307 posłów.

TV Trwam News

drukuj