Podkarpackie lasy zmagają się z zamieraniem jodły
Leśnicy alarmują, że na Podkarpaciu pojawia się problem masowego zamierania jodły. Zagrożeniem stała się dla niej jemioła. Działania ochronne próbują blokować aktywiści, a pogłębienie problemu może prowadzić w przyszłości do przerwania ciągłości lasu.
Lasy, nad którymi nadzór pełni Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Krośnie, przed laty zostały dotknięte I oraz II wojną światową, musiały też zmagać się ze zjawiskami występującymi w przyrodzie, jak nadmierna ilość zwierzyny czy kwaśne deszcze. Praca, jaką wykonywali leśnicy, pozwoliła nie tylko na przetrwanie drzewostanów, ale i wzrost lesistości całych obszarów.
– Dopiero po wojnie lesistość zaczęła wzrastać i zasobność tych drzewostanów zaczęła się zwiększać od lat 70. – mówił Zbigniew Kopczak, nadleśniczy z nadleśnictwa Bircza.
Są zdjęcia z II wojny światowej, które pokazują, że teren, dziś tak mocno zalesiony, wcześniej był obszarem rolniczym. Lokalni mieszkańcy traktowali drewno jako budulec, jednocześnie potrzebowali więcej terenów pod uprawy roli. Z tym pogodzić nie chcą się jednak aktywiści i to za ich sprawą lasy karpackie zmagają się z nowym zagrożeniem.
– Istnieje ryzyko, że może zostać zaburzona ciągłość drzewostanu i trwałość lasu – wskazał Przemysław Włodek, nadleśniczy z nadleśnictwa Krasiczyn.
Ma to związek z postępującym procesem zamierania jodeł. Najstarszym drzewom obce są współczesne zjawiska występujące w przyrodzie, zwłaszcza że ich system korzeniowy rozwinął się dziesiątki lat wcześniej.
– Dla przykładu jodła stuletnia. Jej system korzeniowy tę funkcję zakończył kształtować 60 lat temu, wtedy nie było susz okresowych, nie było susz hydrologicznych, a dziś one są – powiedział Jan Mazur, zastępca dyrektora Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie.
Takie zjawiska osłabiają drzewo, czynią je bardziej wrażliwym na działanie pasożytów. Widać to na przykładzie świerku w Puszczy Białowieskiej, gdzie żniwo zbiera kornik drukarz. W przypadku jodły śmiertelnym zagrożeniem jest jemioła.
– Jemioła to gatunek nazywany półpasożytem, ale w naszym przypadku staje się pasożytem, zabija swojego gospodarza, zabiera mu resztki wody – oznajmił Jan Mazur.
Leśnicy szukali odpowiedzi na pytanie, co zrobić. Jednym ratunkiem, by zachować ciągłość lasu na tym obszarze, jest przebudowa generacyjna drzewostanów.
– Czyli odmłodzenie drzewostanów, których systemy korzeniowe będą się tworzyły już w okresie susz hydrologicznych czy susz okresowych – wyjaśnił zastępca dyrektora Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie.
Takie sygnały leśnicy otrzymali od ekspertów, m.in. ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego. Na przeszkodzie stoją działania aktywistów, którzy – zamiast pomóc – domagają się ochrony ścisłej. Uznają ten obszar za część reliktowej Puszczy Karpackiej, ale takiemu stanowisku przeczą fakty.
– W chwili obecnej nie mamy pełnej swobody w gospodarowaniu takim, które pozwoliłoby temu drzewostanowi uzyskać dobry stan sanitarny – akcentował Damian Kwiatkowski.
Jodły, które zostały zaatakowane przez jemiołę, nie przetrwają. Trzeba je usunąć, by nie stanowiły zagrożenia dla młodych drzew, a w lasach widać już, że pasożyt nie śpi i infekuje już nawet kilkunastoletnie drzewa.
– Jeżeli ktoś chce naprawdę kochać ten las, to powinien się zastanowić i powinien w sposób zdecydowany postępować. Trzeba te drzewa usuwać – podkreślił Przemysław Włodek.
Młode jodły porażone przez jemiołę nie przetrwają. Na pewno nie będą zdrowe, nie stworzą przyszłościowego drzewostanu. Mogą zaginąć w ciągu kilkunastu lat.
TV Trwam News



